Często słyszymy, że nie należy opatrywać uczennic i uczniów negatywnymi etykietami, bo może to spowodować nawet poważne niepożądane konsekwencje. Ale czy w takim razie pozytywne etykiety zadziałają odwrotnie? W jaki sposób możemy wykorzystać w codziennej pracy moc samospełniającego się proroctwa?
Kategoria: Artykuły z czasopisma
Często podczas pracy możemy usłyszeć poradę, która – przyznajmy – jest dobra na wiele okazji: „Ucz się od najlepszych”. Niestety, jeszcze częściej brzmi jak banał, jest wypowiadana – jak wiele słów pełniących funkcję fatyczną – dla samego wypowiedzenia, podtrzymania kontaktu. Kiedy więc posługujemy się takim truizmem, pojawia się pytanie, czy rzeczywiście jest taki wzór, którego można skutecznie (na)uczyć
Dziś funkcjonujemy w zupełnie innej rzeczywistości edukacyjnej, zdecydowanie bardziej otwartej na dialog, umiejącej pozytywnie wartościować „inność”. Zapewne w najbliższym pejzażu kulturowym znajdziemy takie „miejsca”. Dzięki ich obecności w otoczeniu nauczyciel może pokazać uczniom, że rodzinne miasta i miejscowości przed 1945 rokiem funkcjonowały jako społeczności wielokulturowe, skupiska wyznawców różnych religii. Warto i trzeba rozmawiać o tych formach pamięci, a przede wszystkim wpisywać je w dzieje lokalne. Edukacja polonistyczna powinna służyć wychowaniu dla wartości – to jeden z jej fundamentalnych celów.
Koleżanki i Koledzy, czy macie czasem to odczucie, że świat Waszych doświadczeń i wzruszeń jest kompletnie nieprzystawalny do tego, w jakim funkcjonują młodzi ludzie, z którymi spotykacie się w szkole? Pamiętacie tę scenę z Dnia świra Marka Koterskiego? Nauczyciel z przejęciem recytuje Stepy akermańskie Adama Mickiewicza i widzi pustkę w oczach swych uczniów. Dialog nie może być nawiązany, bo nie ma nawet cieniutkiej nici porozumienia
Powiedzieć, że literatura jest najczulszym rejestratorem zmian, to dzisiaj banał. Co więcej – to także nieprawda, bo w literaturze polskiej brak obecnie czujnych autorów, skupionych na problemach społecznych, takich, którzy byliby w stanie reagować na procesy kształtujące ramy naszego wspólnego życia. Z drugiej strony, należy też pamiętać, że zmienił się paradygmat literatury i inne kompetencje pisarskie stawiamy wyżej: bardziej cenimy opowieści, które pokazywałyby światy osobne, oryginalne imaginarium. Diagnozy społeczne ujawniają się dzisiaj bardziej w eseju i reportażu, zaś wątek ten wycofał się z powieści.
Ludzie lubią mówić o sobie – na różne tematy, w różnych okolicznościach, do różnych osób. Lubią się chwalić, dopowiadać nierzadko inny bieg wydarzeń, aby w oczach innej osoby zyskać lub lepiej wypaść. Sytuacja może być zupełnie odwrotna, kiedy ludzie są zbyt skryci, by obwieszczać światu swoje życie. Tak również bywa na co dzień. Jednak zastanówmy się, jak temat wątków biograficznych można „wpleść” w program nauczania języka polskiego?
Nie jest to łatwe, bo podręcznikowe życiorysy poetów często opisują wydarzenia niekoniecznie ciekawe dla współczesnych nastolatków, wskazują ponadto na zawiłe konteksty historyczne i kulturowe. Nauczyciele zwykle ograniczają się do minimalnej dawki faktów z głębokim przekonaniem, że choć uczniom brakuje motywacji do „wkuwania” dat z życia pisarza, to jednak w kontekście utworu są ważne.
Jak zachęcić uczniów do słuchania o poetach i pisarzach, skoro sam fakt, że są w obowiązkowym kanonie lektur, automatycznie wpisuje w ich biografię niedostępność i posągowość?
Wielki sukces sprzedażowy. Mnóstwo kontrowersji. Wysyp komentarzy. Adaptacje, przeróbki, naśladowania. Pochlebne opinie takich gigantów, jak Walter Scott, Byron, Shelley. No i w końcu wybitne miejsce w historii literatury gatunkowej.
W znanym filmie Petera Weira pt. Stowarzyszenie umarłych poetów z 1989 roku z ust charyzmatycznego nauczyciela literatury padają znamienne słowa: „Trwa wielka sztuka, a ty możesz dopisać swój wers”. Okazuje się, że i najmłodsi poeci, reprezentanci tzw. roczników 80., niemal zupełnie nieobecni w kształceniu kulturowym na lekcjach
Przez wiele lat uważano, że nauczyciele są nieomylni podczas oceniania. Umiejętność oceny (najczęściej ucznia, a nie jego osiągnięć) przypisywano nauczycielom jako ich „wrodzoną” kompetencję, wynikającą z powołania zawodowego. Ocena wystawiona przez nauczyciela była niepodważalną i nikomu nie przyszło do głowy, że nauczyciel mógł się pomylić, a uczeń na jej efekt ostateczny wpłynąć.