Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

14 maja 2018

NR 24 (Maj 2018)

Literatura jako dialog

0 140

Powiedzieć, że literatura jest najczulszym rejestratorem zmian, to dzisiaj banał. Co więcej – to także nieprawda, bo w literaturze polskiej brak obecnie czujnych autorów, skupionych na problemach społecznych, takich, którzy byliby w stanie reagować na procesy kształtujące ramy naszego wspólnego życia. Z drugiej strony, należy też pamiętać, że zmienił się paradygmat literatury i inne kompetencje pisarskie stawiamy wyżej: bardziej cenimy opowieści, które pokazywałyby światy osobne, oryginalne imaginarium. Diagnozy społeczne ujawniają się dzisiaj bardziej w eseju i reportażu, zaś wątek ten wycofał się z powieści.

Literatura – teren neutralny

Dlaczego szukam miejsc, w których dzisiaj mówi się o kształcie wspólnoty? Ponieważ literatura współczesna w Polsce coraz rzadziej jest polem neutralnym, w którym może odbywać się dialog, przestaje być przestrzenią do wymiany myśli. Nie chodzi mi o utopijne myślenie, że dawniej było lepiej, a dyskusje w prasie literackiej stały na wyższym poziomie lub też literatura sama wydawała się bardziej wysmakowana. Przeciwnie, takich polemik i awantur, jakie wydało z siebie dwudziestolecie międzywojenne, takich inwektyw, jakimi obrzucano się jeszcze w latach 60. (to okres szczególnie ponury, bo wiązał się jeszcze z ograniczeniami cenzury), próżno szukać w dzisiejszym polu literackim, w którym literatura staje się coraz częściej akcesorium lifestyle’u. 
Nasz dzisiejszy kłopot polega na tym, że daliśmy się podzielić na „suwerena” i „gorszy sort”, przestaliśmy ze sobą rozmawiać, zniknęły ostre polemiki, a ich miejsce zajął internetowy hejt i nawoływanie do przemocy – jak stało się w przypadku Olgi Tokarczuk jesienią 2015 roku. Formuła dialogu skurczyła się do telewizyjnej „naparzanki”, kiedy do studia zaprasza się na śmiechu wartą debatę dwóch zantagonizowanych polityków. Taki układ widać też w polu literatury: autorzy zgrupowali się wokół bliskich im ideologicznie wydawców, czasopism, portali i instytucji. W ramach zamkniętych grup połączonych wspólnym interesem (niekoniecznie finansowym, bardziej prestiżowym i ideologicznym) piszą recenzje, drukują fragmenty, publikują wywiady. Przeciwnika zabija się dzisiaj nie ostrym tekstem krytycznym, ale milczeniem, przeoczeniem. To faktycznie strzał śmiertelny: na współczesnym rynku książki, na którym ważna jest liczba odsłon, odniesień i obecność, przemilczenie wydaje się najskuteczniejszą strategią niszczącą. Z tej wojny toczonej w okopach jeden chyba tylko temat umyka i daje szansę na dialog, jakąś wymianę myśli między frontami – temat biedy. 

Bieda – trąd naszych czasów

Utożsamiamy ją z brudem, lenistwem, rozkładem. Narzucona nam przez dziewiętnastowieczny kapitalizm etyka pracy, wymyślona przez stronniczych posiadaczy wielkich majątków, zakłada, że pracy nie ma tylko ten, kto nie chce jej mieć, że przedsiębiorczość stanowi ukoronowanie cnót obywatelskich, a celem rozwoju społecznego jest tzw. pełne zatrudnienie, czyli wprowadzenie na rynek pracy 100% obywateli zdolnych do aktywności zawodowej. Ten, kto nie pracuje, wydaje nam się nieudacznikiem, zaś bezrobocie świadczy o rozkładzie moralnym. Jak pokazuje Olga Gitkiewicz w swoim zbiorze reportaży o pracy, człowiek pozbawiony zatrudnienia, trafiający do systemu przestaje być postrzegany jako osoba, staje się „bezrobotnym”, ginie gdzieś jego człowieczeństwo, podmiotowość. Gitkiewicz w swojej książce pt. Nie hańbi nawiązuje do świetnej fali reportaży o Polsce, jakie powstawały w latach 90., autorstwa Cezarego Łazarewicza, Włodzimierza Nowaka, Lidii Ostałowskiej i Mariusza Szczygła. Nie ma u niej wyższości wykształconej dziennikarki, mieszkanki większego miasta. Jest za to ciekawość życia – warunków panujących dzisiaj w fabrykach, prywatnych, małych przedsiębiorstwach i korporacjach. Takie spojrzenie wydaje się szczególnie cenne w czasach, gdy wartości konsumenckiego stylu życia określają wartość człowieka, bo nagle okazuje się, że trzeba naprawdę silnego aparatu krytycznego, by wyrwać się z myślenia w kategoriach narzucanych przez rynek. Literatura daje tu pewnego rodzaju ratunek, bo przedstawia biedę, pracę, życie w innych warunkach jako alternatywny obraz społecznej normy, a nie patologię. Polskie społeczeństwo nigdy nie było egalitarne, choć propaganda komunistyczna właśnie w ten sposób lubiła przedstawiać panujący w PRL-u porządek. Tymczasem system kastowy panujący przed 1989 rokiem należał do najbardziej zróżnicowanych w całym obozie wschodnim i wyróżniał nas na tle innych układów społecznych bloku komunistycznego. O zderzeniu propagandy, pamięci zbiorowej i rzeczywistości tamtych czasów dużo pisze w swojej książce Aleksandra Boćkowska Księżyc z Peweksu, pokazując różnego rodzaju wyspy luksusu, ale i powszechne pragnienie posiadania więcej, kombinowania. Jej zbiór reportaży to w gruncie rzeczy także opowieść o braku, o korupcji zwracającej się w obie strony: ku elicie politycznej skorumpowanej przez władzę i związane z nią przywileje oraz w kierunku społeczeństwa skorumpowanego przez elitę, świadomego, że tylko poprzez osobiste kontakty, zależności i przysługi można zdobyć przedmioty codziennego użytku. To społeczeństwo wyszło z komunizmu z pragnieniem odcięcia się, zamknięcia, wycofane z życia wspólnoty i owoce tego sposobu myślenia widzimy dzisiaj: w grodzonych, strzeżonych osiedlach, wczasach w zamkniętych ośrodkach, prywatnych szkołach dla wyselekcjonowanej młodzieży. Giną wartości wspólnotowe, ich miejsce zajmuje powszechna pogarda, a mniejsza moc nabywcza od razu utożsamiana jest z patologią. 

To słowo także jest najczęściej używanym dzisiaj i najbardziej obraźliwym zwrotem: „patologiczna rodzina”, „patologiczne miasto”, „patologiczna prowincja”, „patologiczna Polska” – ta poza największymi kilkoma miastami. 

Literatura służy między innymi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy