Dołącz do czytelników
Brak wyników

Akademia rozwoju nauczyciela

18 grudnia 2017

NR 19 (Lipiec 2017)

Kiedy uczeń milczy, budzą się demony…

0 266

Zwolennicy aktywizacji ucznia na lekcji mają swoje racje. Gdy uczeń milczy, budzą się demony, a nawet wiele demonów… Na przykład, demon nauczycielski sprowadza na manowce: skoro milczy – myśli sobie nauczyciel – ja będę mówił. Przecież mam program, rozkład materiału, temat lekcji… Nie zdążę z realizacją wszystkiego, więc będę mówił. I rodzi się świat demoniczny: nauczyciel mówi, mówi, mówi i podczas tego mówienia sądzi w swej pysze i dumie, że co powie, to uczeń wchłonie. Potem łudzi się ów nauczyciel, że skoro uczeń milczał (w domyśle– słuchał) i notował, to WIE.

Nic bardziej mylnego, bo oto gdy uczeń milczy, rodzi się w jego głowie inny jeszcze demon – demon nudy bezkresnej i prowadzącej daleko poza salę lekcyjną, poza szkolne mury, czasem i poza miasto czy wieś. Niczym duch ze słynnego wiersza Mickiewicza, gdy truppomiędzy ludźmi zasiada, duch naszego ucznia ulata, ulata... Pamiętacie, gdzie bujała dusza Poety? Możemy być pewni, że równie daleko poszybowały myśli Zosi, Stasia czy Basi milczących w pierwszych i ostatnich ławkach: do gier i konsoli, na popołudniową imprezę w klubie, na trening, na obiad... Jakbyście głośno nie mówili, nie powtarzali, co trzeba zapisać, nie przypominali, że TO PRZYDA SIĘ NA EGZAMNIE, oni są gdzieś zapatrzeni w dalszą bądź bliższą przyszłość. 
I tyle z lekcji polskiego! 

Gdy uczeń milczy, budzą się demony, bo kto uwierzy z nadzoru, że podstawa programowa jest właściwie realizowana? Zgodnie z tym dokumentem, na lekcji uczeń mówi, argumentuje, wygłasza „swobodne” teksty, ćwiczy sztukę pięknego mówienia itd. Skoro tak wiele w niej treści o kształceniu komunikacji, głośnego mówienia, formułowania myśli, układania poprawnych, rozbudowanych zdań. Uczeń milczy, więc nie komunikuje się werbalnie, nie ćwiczy, nie argumentuje, nie prowadzi dyskusji, nie dokonuje analizy, syntezy, nie myśli krytycznie (no, tego nie wiemy), nie wnioskuje. Co gorsza, gdy uczeń milczy, jego nauczyciel nie wie, co uczeń wie i czy w ogóle ma jakieś refleksje na temat lektury, artykułu, filmu czy innego tekstu kultury, jaki właśnie omawiamy. A przecież każdy nauczyciel po to codziennie wita swoich uczniów, aby poddać pod dyskusję analizowany problem, usłyszeć opinię, podzielić się wrażeniami na temat dzieł, które bierze na polonistyczny warsztat. Inaczej lekcja nie ma sensu. Gdyby było inaczej, można by nauczycielowi posadzić trzydzieści manekinów i też miałby publikę do słuchania – wygłaszałby co roku te same wyuczone już na pamięć zdania z podobnym efektem. Może nawet łatwiej by było, bez poruszeń, w ciszy i spokoju…

 

Co robić, by demony nie budziły się na lekcjach języka polskiego? 
To proste – nie pozwolić, by uczniowie milczeli. Niech gadają, niech kłócą się, niech debatują, dyskutują, oceniają, krytycznie atakują. Nauczyciele, stwórzcie z literatury worek treningowy dla bystrych umysłów Waszych podopiecznych! Wtedy zacznie się naprawdę efektywna nauka, która zaowocuje w ich dorosłym życiu. 

 

Oto kilka przykładów, jak można aktywizować wielu uczniów w klasie w warunkach codziennej pracy na lekcji

Stopniowa analiza dzieła sztuki

Wyświetlamy na ekranie dzieło malarskie i prosimy uczniów, aby każdy z osobna przyjrzał się obrazowi i w kilku zdaniach zanotował, jaką scenę przedstawia dzieło, jaka rozgrywa się historia. Bardzo lubię tak analizować obrazy Edwarda Hoppera albo Edwarda Maneta (choćby słynny Balkon). Przeznaczamy na to zadanie od pięciu do dziesięciu minut, następnie uczniowie odliczają do pięciu. Wszystkie „piątki” siadają 
w jednej grupie, „czwórki” – w kolejnej i tak dalej. Powstaje pięć grup kilkuosobowych. Teraz uczniowie mają kolejne zadanie. Odczytują swoje notatki i ustalają, jakie treści są wspólne dla wszystkich interpretacji, a co zrozumieli zupełnie inaczej. Każda grupa przygotowuje jedną wspólną koncepcję interpretacyjną, na którą każdy z członków jest gotowy się zgodzić. Po 15–20 minutach każdy z zespołów prezentuje swoją interpretację. Jeśli dysponujemy jeszcze drugą godziną lekcyjną, możemy podjąć dyskusję na forum klasy o pięciu interpretacjach, jakie zostały przedstawione. Szukamy różnic i podobieństw, uczniowie stawiają tezy interpretacyjne i argumentują, aby je potwierdzić. Lekcja jest bardzo dynamiczna i wciąga do dyskusji każdego uczestnika, nieraz dyskusja przeradza się w bardzo emocjonalną obronę własnych interpretacji. Uczniowie z werwą wymieniają się argumentami, a demony idą spać!

Jeszcze jeden sposób na udaną dyskusję

Dajemy uczniom czas na refleksję, np. stawiamy pytanie na poprzedniej lekcji. Pytanie powinno być kontrowersyjne lub zaczepne, ale twórcze, angażujące emocje, np.: „Dziady – hit czy kit?”, „Kto ma trudniej w Lalce: kobiety czy mężczyźni?”, Czy Kmicic zawadiaka zmieni się po ślubie?”. Uczniowie w swoich przekonaniach dzielą się zwykle mniej więcej po połowie. Nauczyciel jednak proponuje podział na więcej niż dwie grupy (da to możliwość do wypowiedzenia się każdemu uczniowi i dyskusji nie zdominują nadaktywni liderzy). Najpierw nauczyciel wybiera trzech ekspertów (często zdarza się wyłonić ich z uczniów niezdecydowanych wobec tematu) – ich zadaniem będzie merytoryczna ocena argumentacji interl...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy