Kategoria: Artykuły z czasopisma
Kiedy słyszę od dyrektora szkoły, że w jego placówce nie ma konfliktów na linii uczeń – nauczyciel, to mu nie wierzę. Przecież takie konflikty są nieodłącznym elementem szkolnego życia, efektem ścierania się różnych typów osobowości, zainteresowań i przekonań. Ich źródłem bywa wiele rzeczy: różnice w prezentowanych sądach i stylu życia, systemach wartości i wyrażanych ocenach. Konfliktów nikt nie lubi, a wielu uczniów i nauczycieli wręcz się ich boi, choć sam konflikt jest sytuacją naturalną, wynikającą z życia w grupie. To, co powinno nas niepokoić, dotyczy raczej przyczyn wywołujących sytuacje konfliktowe z uczniami oraz sposobów, w jaki my – dorośli – próbujemy sobie z tym radzić.
Jak skutecznie radzić sobie w sytuacji, gdy jakiś uczeń czy grupa uczniów traci nagle zainteresowanie przebiegiem zajęć? Co robić, jeśli cała klasa kompletnie się rozproszy? Oto kilka praktycznych wskazówek. Nie są wcale takie proste i oczywiste, jak by się wydawało na pierwszy rzut oka. Wymagają od nauczyciela wiele wysiłku, zaangażowania, czasu i ogromnej cierpliwości, przede wszystkim jednak chęci świadomego wyjścia poza dotychczasowe, schematyczne działania, stałego doskonalenia kompetencji osobistych i zawodowych, wzbogacania warsztatu pracy oraz ciągłego eksperymentowania.
W jednej z rozgłośni radiowych zapowiedziano wywiad z panią Minister Edukacji Narodowej. Temat rozmowy: podwyższenie obowiązku szkolnego oraz reforma systemu edukacji – likwidacja, to znaczy wygaszenie, gimnazjów. Szybko obudziłem się do życia...
Współczesna szkoła funkcjonuje w społeczeństwie informacyjnym1. Z roku na rok coraz więcej nauczycieli efektywnie eksploruje cyberprzestrzeń dla celów edukacyjnych, jednak dla wielu szkolnych polonistów praca z wykorzystaniem najnowszych technologii cyfrowych pozostaje wyzwaniem.
„W końcu nie jest wielkim sekretem ani literackim, ani egzystencjalnym fakt, iż mówić umieją wszyscy, natomiast zapisać swe mówienie mało kto potrafi” – słowa Jerzego Pilcha można odnieść do wszystkich form pisemnych, a w szczególności do tekstów użytkowych. Mając z nimi kontakt na co dzień, warto postawić pytanie: czy wiem, jak poprawnie napisać zaproszenie, ogłoszenie, podziękowanie, dedykację…?
Powiadają, że trapi nas kryzys czytelnictwa – na pewno jednak nie dotyczy to fantastyki, bo ta może się poszczycić zastępem zdeklarowanych fanów. Ale choć zdobyła serca czytelników, to na prestiżu fantastyka nie zyskała – wciąż uchodzi za literaturę dostarczającą przede wszystkim rozrywki.
O tym, dlaczego internetu należy się bać, jak za jego sprawą zmienia się status artysty i gdzie szukać światełka nadziei – z Wojciechem Orlińskim rozmawia Marcin Wilk
Gdy piszę blog, Państwo myślą zapewne o autorskich stronach modowych, kulinarnych czy lifestylowych. Istnieją też w dużej liczbie blogi krytyczne, książkowe, fanowskie strony wielkich pisarzy. Rzadko do nich zaglądamy, z reguły dopiero wtedy, gdy szukamy informacji o książce na prezent, recenzji do szkoły czy na zajęcia uniwersyteckie lub w poszukiwaniu opisów nowości, które można byłoby kupić do szkolnej biblioteki.
Zaczyna się tak: Idziesz do przedszkola i tam ci mówią, że czytanie książek jest pożyteczne, rozwija wyobraźnię i wzbogaca. Czytają ci coś o misiach – jest miło. Potem w pierwszych klasach szkoły podstawowej powtarzają ci – w zasadzie – to samo, robisz nawet projekt multimedialny Książka najlepszym przyjacielem – a równocześnie zmuszają cię do czytania o psie, który jeździł koleją. Trochę nudno, ale jeszcze do przeżycia. A później zostajesz gimnazjalistą i licealistą, zaczynasz czytać prawdziwe dorosłe książki i okazuje się, że pisali je głównie nieżyjący Polacy.
Poezja Jana Twardowskiego zdaniem Józefa Podgórskiego: nie potrzebuje instrukcji obsługi ani przypisów, ani interpretacji. Jej rangę tworzą franciszkańska prostota i humanizm.