W poprzedniej części stwierdziłem, że opowiadanie historii polega na zarządzaniu emocjami naszych odbiorców. Wywód zakończyłem zapowiedzią, że następnym razem wskażę emocje najbardziej produktywne w tym zakresie. Do dzieła zatem!
Dział: Polski w praktyce
Część 1. Zarządzanie emocjami
Długo zastanawiam się, jak zacząć. W końcu wpisuję to słowo do przeglądarki.
Liczba wyników robi wrażenie. Około 154 mln. To chyba wystarczający dowód, że „storytelling” w przekonaniu bardzo wielu ludzi jest czymś niezwykle ważnym.
Według mnie to dobra informacja dla polonistów. Bardzo dobra.
Żyjący na przełomie XV i XVI wieku architekt i malarz włoski, Baldassare Peruzzi, namalował obraz Muzy tańczące z Apollinem.
Przedstawił na nim boga muzyki z jego dziewięcioma muzami w energicznym tańcu.
Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła – zauważyła swego czasu Wisława Szymborska. Na temat czytania nie można powiedzieć niczego negatywnego. W jaki sposób wzbudzić w uczniach zainteresowania czytelnicze?
Według mnie na to miano najbardziej zasługuje Zygmunt Krasiński, który w młodości napisał kilka krwistych fabuł zwiastujących współczesne widowiska.
Zarówno temat ocen, jak i zdolności dziecka to popularne wątki najgorętszych dyskusji o edukacji, które przetaczają się ostatnio przez portale społecznościowe i nauczycielskie kanały medialne. Zwolennicy konserwatywnej szkoły bronią ocen jak niepodległości, postępowcy chcieliby szkoły bez ocen, które według nich ograniczają potencjał uczniów i odbierają im motywację do nauki.
Chyba każdy z nas tak ma, że gdy coś jest trudne lub się nie udaje, ucieka od tego. Nie inaczej jest z naszymi uczniami. Jeśli treści, jakie im podajemy, okazują się dla nich niełatwe, unikają ich. Naszą rolą – nauczycieli – jest, by ich przekonać, że to, co ich przerasta, jest przyjemną i nieskomplikowaną materią, by wskazać sposoby na łatwiejsze przyswojenie tych trudności, a co za tym idzie – zmotywować do nauki. Jedną z takich metod jest stosowanie mnemotechnik, czyli technik przyspieszonego uczenia się i zapamiętywania.
Kiedy zrozumiałem, że romantycy wymyślili Hollywood, wróciłem po raz kolejny do Kordiana, słynnego i niezbyt lubianego dramatu Juliusza Słowackiego. Po lekturze uprzytomniłem sobie, że wbrew pozorom jest to widowiskowe political fiction, które umiejętnie stymuluje emocje publiczności.
Pamiętam czas, gdy pojawiła się tzw. nowa formuła egzaminu maturalnego. My, poloniści z Gdańska, utworzyliśmy spontanicznie grupę samokształceniową, która przygotowywała się pod okiem eksperta do możliwie najlepszego przekazywania wiedzy i umiejętności naszym maturzystom tak, by zdali ten egzamin pomyślnie. Gdy przyszły wyniki maturalne, okazało się, że jedna z naszych uczennic ma 100% na rozszerzonym egzaminie z języka polskiego. Pamiętaliśmy jej zdenerwowanie, bo nie była pewna, czy dobrze zinterpretowała podany tekst liryczny. Oczywiście natychmiast padło to pytanie o możliwe przyczyny sukcesu: Jak myślisz, co takiego zrobiłaś, że osiągnęłaś maksymalną liczbę punktów? Odpowiedź była i lakoniczna, i zarazem dawała do myślenia nam – polonistom: „Po prostu nawrzucałam tyle kontekstów, ile tylko mogłam”.
Podczas egzaminów, jeśli jest wybór, uczniowie chętniej wybierają prozę niż poezję. A przecież przy interpretacji wiersza mamy dużo więcej wolności niż przy interpretacji prozy. Fragment powieści trzeba interpretować w kontekście całości, której można do końca nie znać lub nie pamiętać. Wiersz to twór zamknięty, skończony, nawet będąc częścią cyklu, broni się sam. A jednak… Kiedy zdawałam maturę, interpretację porównawczą wybierali na egzaminie dojrzałości tylko startujący na polonistykę. I to nie wszyscy. Przez lata niewiele się zmienia. Interpretacja wiersza odstrasza prawie tak skutecznie jak interpretacja sztuki. Poezja – nie tylko w szkole – nie jest współcześnie doceniana i lubiana. Refleksje na ten temat snują sami poeci.