Pamiętam czas, gdy pojawiła się tzw. nowa formuła egzaminu maturalnego. My, poloniści z Gdańska, utworzyliśmy spontanicznie grupę samokształceniową, która przygotowywała się pod okiem eksperta do możliwie najlepszego przekazywania wiedzy i umiejętności naszym maturzystom tak, by zdali ten egzamin pomyślnie. Gdy przyszły wyniki maturalne, okazało się, że jedna z naszych uczennic ma 100% na rozszerzonym egzaminie z języka polskiego. Pamiętaliśmy jej zdenerwowanie, bo nie była pewna, czy dobrze zinterpretowała podany tekst liryczny. Oczywiście natychmiast padło to pytanie o możliwe przyczyny sukcesu: Jak myślisz, co takiego zrobiłaś, że osiągnęłaś maksymalną liczbę punktów? Odpowiedź była i lakoniczna, i zarazem dawała do myślenia nam – polonistom: „Po prostu nawrzucałam tyle kontekstów, ile tylko mogłam”.
Czytaj więcej