Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce , Otwarty dostęp

15 maja 2018

NR 24 (Maj 2018)

Złote zęby Kordiana
czyli rap na lekcjach polskiego

0 154

Lekcja to spotkanie nauczyciela i jego uczniów. Mimo że celem spotkania jest przyswojenie wiedzy, ćwiczenie kompetencji, wprowadzenie w obszar dotąd nieznany, to spotkanie nie musi być nudne, żmudne ani niejasne. Wystarczy tylko połączyć wspólne światy, odnaleźć podobne wątki, połączyć zbiory…

Lekcja to czterdzieści pięć minut, które można wykorzystać lub zmarnować. Aby je dobrze wykorzystać, trzeba dojść do kompromisu i odrzucić tradycyjny podział na tych, którzy mówią, i na tych, którzy słuchają. Jeśli uczeń pozwoli nauczycielowi, a nauczyciel uczniowi, poznać swój świat, jest szansa na zaangażowane spotkanie. Bywają rejony, w których nauczyciel nie ma monopolu na wiedzę, na przykład może nie zdawać sobie sprawy, że współczesny Kordian ma złote zęby i tatuaże na całym ciele…

Muzyka i poezja mogą łączyć pokolenia. Dobra sztuka jest nośnikiem wciąż powtarzalnych, odwiecznych wątków, które – zapisane w mitologiach i ludzkiej podświadomości – ukazują się we wciąż nowych, odświeżonych kontekstach. Dlatego tak bardzo lubimy teksty piosenek polskich raperów, którzy potrafią swobodnie przywoływać dawne wątki, ale w nowy, świeży sposób je interpretując. Poetyka tekstów przypomina trochę barokowe środki wyrazu: wiele tu zawiłych metafor, gry słów, aluzji i nawiązań do innych tekstów kultury.

Edukacja muzyczna wraz z poetycką pojawiła się w teorii nauczania już prawie 2500 lat temu. Pisał o niej kontynuator myśli konfucjańskiej, Xunzi, który uważał, że muzyka powinna wpływać wychowawczo na młodego człowieka. Abstrahując od tego, jakie wychowanie miał na myśli, jego marzenie stało się faktem.

Współczesna młodzież podąża za idolami, ich stylem oraz poglądami. Częstym zjawiskiem jest wręcz celebracja artystów – niektórzy wykonawcy mają swoich „wyznawców”. Zjawisko to – często niedostrzegane przez dorosłych – jest wynikiem powszechnego dostępu do internetu, cyfryzacji muzyki oraz dużej popularyzacji danego gatunku muzycznego, w tym przypadku rapu, który jako jeden z filarów hip-hopu, podbija listy przebojów, wkracza do telewizji i koncertami zapełnia największe stadiony w Polsce i na świecie. Rap to z jednej strony scratche, sample, bity, zwrotki, story tellingi, czyli wszystko, co składa się na formę, a z drugiej strony zasady, które kształtują treść: autentyczność („prawdziwość” – ważne pojęcie), ekspresyjność, rytmiczność oraz prostota, która często bywa pozorna. W środowisku hip-hopowym co jakiś czas powraca żart, że każdy ma kolegę rapera. Z jednej strony jest to prześmiewczy komentarz podsumowujący powszechność rapu, przez którą traci on na jakości, z drugiej jednak strony jest to właściwy trop. Nie można zapominać o tym, jaką rolę w muzyce odgrywa internet, który jest główną domeną młodych ludzi. Muzyka ta, prawie nieznana dorosłym, ponieważ nie jest emitowana w słuchanych przez nich rozgłośniach radiowych, osiąga wielką popularność w sieci. I jeszcze egalitarny charakter ról: raperem może być każdy – student filozofii, listonosz, pracownik banku – to tylko kilka przykładów z branży. Przekłada się to na wszechstronność tematyki: od kwestii miłosnych poprzez problemy z prawem i nałogami, od rozterek młodych ludzi na temat sensu życia aż po problemy rodzinne nastolatków, wkraczanie w dorosłość i rodzicielstwo. Proste treści skrywają często drugie dno, metafory i gry słowne. Dla niektórych autorów jest to zabawa językiem, a dla innych rodzaj terapii ocalającej życie. Raper nie prosi znanego tekściarza, żeby napisał mu tekst, który on następnie wykona. Teksty są autorskie, autentyczne – takie same jak twórcy, dlatego młodzież czuje, że są prawdziwe.

Romantyczny bohater o duszy rapera

Romantyczny bohater ma duszę rapera. Patrzy na świat wnikliwie, krytycznie, bez złudzeń. Nierozumiany przez otoczenie poszukuje światów alternatywnych, ucieka w sferę marzeń, fantazje, opisy wrogiego i niesprawiedliwego społecznie świata, gdzie króluje pieniądz, brudna polityka i ludzkie niepohamowane żądze. Brzydzi się nieuczciwością, zdradą, konformizmem.

Popada w melancholię i smutek. Kordian zniechęcony światem staje na górze Mont Blanc i podsumowuje swoje życie. Wcześniej rozkleja się w osobistych monologach. Nie widzi sensu życia. Pragnie jakiejś zmiany, ale nie potrafi sprostać wyzwaniu. To nabiera sił do działania, to znów szybko zaczyna odczuwać zmęczenie. Melancholia, lęk, zniechęcenie dotkliwie ranią umysł. Gdyby miał smartfon, włączyłby pewnie Nostalgię Taco Hemingwaya:

„Kiedy wieczór zmienia się w świt, 
coś dobija się do mych drzwi
Nostalgia
Kiedy luty zmienia się w lipiec, nie dam rady się 
przed nią kryć.
wiem, wiem
Nostalgia
W sierpniu wnętrze auta to piekło
W głowie ciągle lat mam dwadzieścia
Chociaż jestem tuż przed trzydziestką
Ciągle chcę zbawić cały wszechświat (…)”.

Kordian – romantyczny bohater sprzed lat – przypomina tu wielu hamletów, którzy pragną odmienić swoje życie, ale przygaszają ich własne obsesyjne myśli. Gustaw, Werter, nawet Konrad bywają mu podobni. Czy romantyk odrzuca zatem uciechy tego świata? Skąd! Czerpie garściami! Młody Mickiewicz w Zimie miejskiej przywołuje obrazy szlusujących po wileńskich drogach powozów, w których rozjeżdża się z imprezy wesoła, podochocona trunkami młodzież. Boginie (kobiety) dają hasło do odwrotu, mimo że zabawa upływa w doskonałej atmosferze. Wino i „chińskie zioła” rozbudzają wyobraźnię, a relacje wyrażane są coraz czulej:

„Drugi stambulskie oddycha gorycze
Lub pi
je z chińskich ziół ciągnione treści”.

Wileńska młodzież imprezuje. Jest w tym opisie i fascynacja, i ironia, bo sam podmiot, uczestnicząc w zabawie, jednak zachowuje dystans i krytyczne spojrzenie. W wielu przecież utworach romantycznych pojawia się charakterystyczne napięcie między marzeniami i roszczeniami wejścia w zwyczajne tory ludzkiego życia – prosty świat, żona, wygodne życie „baszy”, stabilizacja finansowa, święty spokój – najlepiej w domku na wsi. Z drugiej jednak strony romantyczny nonkonformizm odrzuca stabilizację w małżeńskiej nudzie, jak mówi Hrabia z Nie-Boskiej komedii: życie „snem odrętwiałym, snem żarłoków, snem fabrykanta Niemca przy żonie Niemce”. Wrażeń mu potrzeba namiętnych i zmiennych, dlatego zdradzi żonę dla pięknej i przewrotnej kochanki, zwodniczej i demonicznej postaci. Gdyby mógł mieć wszystko, może poczułby pełnię życia, głęboki stan szczęścia, a tak przeżywa „ból istnienia”, który polega na faustycznym niedostatku wrażeń i nadmiarze niespełnień. U wielu romantyków to osobiste cierpienie bierze się także z poczucia wielkiej samotności. Nikt tak naprawdę nie zrozumie romantyka, jego uczuć i idei. Trudno opowiedzieć ludziom wokół swojego wewnętrznego świata bez przekłamań i nieporozumień. Jak mówi Mickiewicz ustami Konrada: „Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie”. To konflikt romantyczny nie do pogodzenia i nie do przemilczenia. Zwłaszcza, gdy bohater domaga się, by uznać jego wielkość, wrażliwość, indywidualizm, gdy oczekuje od świata, by uznał jego potrzeby i by je spełnił, a szczególnie, gdy jednostka uznaje, że jest równie ważna jak cały świat.

Zupełnie jak bohaterowie rapowanych współcześnie tekstów…

R...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy