Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

12 września 2018

NR 26 (Wrzesień 2018)

Kordian i cliffhangery

0 53

Kiedy zrozumiałem, że romantycy wymyślili Hollywood, wróciłem po raz kolejny do Kordiana, słynnego i niezbyt lubianego dramatu Juliusza Słowackiego. Po lekturze uprzytomniłem sobie, że wbrew pozorom jest to widowiskowe political fiction, które umiejętnie stymuluje emocje publiczności.

Chciałbym podpowiedzieć wam, na co zwrócić uwagę, żeby dostrzec „popowy” potencjał tej intrygującej opowieści.

Wizualność

W moim romantycznym cyklu przewija się bezustannie wątek spektakularnej wizualności, która łączy sztukę romantyczną z hollywoodzkimi produkcjami.
W przypadku dzieł Słowackiego – nie można go pominąć. Z tego względu Kordian jest historią niezwykle przemyślaną. Jakby stworzoną do oglądania, więcej: do kontemplowania.
Poeta jest jak reżyser filmowy, który z wielką pieczołowitością dopracowuje każdą scenę, każdy kadr i dzięki temu tworzy niesamowity klimat swoich fabuł. Mam wrażenie, że Mickiewicz tego nie potrafił.
Spójrzcie – na przykład – na scenę za spiskowcami (akt III, scena IV) i zwróćcie uwagę, jak Słowacki opisuje ją w didaskaliach. Gdyby przełożyć to na język serialu, moglibyśmy zobaczyć coś niezwykle przejmującego. 
Albo scena na szczycie Mount Blanc (końcówka aktu II). W gruncie rzeczy ta sekwencja mogłaby zapierać dech w piersiach.
No i jeszcze epizod, w którym Kordian idzie zabić cara (akt III, scena V). Sekwencja jak z thrillera psychologicznego. Ta symboliczna walka o duszę rozedrganego zamachowca ma wielki wizualny potencjał. Znamy to z seriali, choćby z kapitalnych Wikingów Michaela Hirsta.
Plastyczność owych scen jest tak sugestywna, że na długo zapadają w pamięci odbiorcy.

Sceny emocji 

Podkręcona wizualność i zarazem intensywna emocjonalność to znak markowy projektów Słowackiego, który był doświadczonym designerem doświadczeń.
Oliver Schütte, autor Sztuki czytania scenariuszy pisze:
„Te najczęściej doskonałe wizualnie sceny pozostają w pamięci widza na długo po obejrzeniu filmu, można rzecz – odciskają piętno w jego umyśle niczym fotografie, które przywołują konkretny film. Taki efekt osiągamy wtedy, gdy sceny oddziałują na widza w sposób jak najbardziej emocjonalny”.
Przeczytajcie raz jeszcze scenę ze szpitala wariatów (akt III, scena VI). Znakomity pomysł, którego pozazdrościć mógłby niejeden współczesny scenarzysta. Uwielbiam ją!
Tak na marginesie – ta myśl właśnie teraz przychodzi mi do głowy. Wydaje mi się, że Słowacki jest jednym z najbardziej aktualnych polskich twórców spośród tych kanonicznych. Właśnie ze względu na swoje zainteresowanie gwałtownymi emocjami pchającymi ludzi do szalonych czynów.
Kto wie, gdyby dzisiaj żył, może zainteresowałby się seryjnymi mordercami, którzy zawładnęli ostatnio naszą wyobraźnią?

Suspens

Skoro mowa o emocjach, gw...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy