Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

18 grudnia 2017

NR 19 (Lipiec 2017)

Klasyka w szkole
Jak radzić sobie z romantyzmem?

Niełatwo dziś uczyć o romantyzmie. Dla wielu spośród naszych podopiecznych barierę stanowi – nazbyt dla nich bogaty (znaczenia wielu słów nie pojmują) i chyba dość archaiczny w ich mniemaniu – język. Przeszkadzają im w odbiorze historyczne konotacje, bo historii generalnie nie znają i nie rozumieją. Sądzą, że świat romantyków nie ma nic wspólnego z ich rzeczywistością i doświadczeniami. Co robić, gdy widzi się te puste spojrzenia młodzieży, kiedy ma się wrażenie, że z oczu dziewcząt i chłopców bije NUDA, a mowa ich ciał mówi o zniechęceniu i przymusie?!

Literatura romantyczna wielką była…

Gdyby zapytano, co ukształtowało moją wrażliwość czytelniczą, odpowiedź byłaby jasna – romantyzm. Wyzbyty z dydaktyzmu, stawiający pytania o sens egzystencji i niedający jednoznacznych na nie odpowiedzi (cudny Faust Goethego). 
To niezłomne poszukiwanie szczęścia, rozbuchany indywidualizm, bunt wobec zastanego świata i konwencjonalnych zasad (Giaur Byrona)… I miłość, oczywiście, że miłość (Wichrowe Wzgórza, Dziwne losy Jane Eyre)… Och! Fascynował mnie w młodych latach Zygmunt Krasiński, wręcz schizofreniczny w wielości swoich ról odtworzonych w listach, fenomenalny w swym uniwersalnym spojrzeniu na mechanizmy rewolty. Żywiłam szczególne uczucie do twórczości Juliusza Słowackiego. Bliska mi była jego ironia (zwłaszcza ta uwidoczniona w Beniowskim), kochałam jego sarkazm, melancholię i plastyczną wrażliwość. Do mojej wyobraźni przemawiały dramaty (szczególnie Balladyna i Sen srebrny Salomei), podobały się jego bohaterki – silne, namiętne, nieposkromione. Mickiewicz przy Słowackim wydawał się wtedy, w latach licealnych, przereklamowany. 

Potencjalną fascynację zabiła we mnie polonistka w podstawówce, która co roku – przez kilka lat – mówiła, jakim „wielkim poetą był”, jak „pięknego Pana Tadeusza napisał” i zmuszała, nakłaniała, przekonywała do niego. Wołałam jak Gałkiewicz: 
„O Jezu! O mój Boże! Nie mogę!”. Musiało minąć wiele czasu, zanim do Wieszcza dorosłam, zapomniałam, że to lekturowy, obowiązkowo wielbiony przez naród, pisarz. Tak czy inaczej romantyczna literatura – i ta wielbiona, i ta niekochana – otworzyła mnie jako uczennicę a później studentkę polonistyki na kontakt z twórczością współczesnych pisarzy.

Po co o tym piszę? Na własnym przykładzie doświadczyłam, ile złego przynosi nadęta, egzaltowana edukacja, a ile dobra daje jedynie nakierowanie, wskazanie przez nauczycielkę czy nauczyciela drogi czytelniczych poszukiwań. Jak każda uzależniona od czytania osoba wiem też, że fundamentalną kwestię w odbiorze czytelniczym stanowi to COŚ: odnalezienie siebie w czytanym tekście, ciekawość tego, co jest inne ode mnie, znalezienie jakichś odniesień do mojego świata. Jako nauczycielka nieustannie zadaję sobie pytanie, jak postępować, żeby przenieść tę świadomość na praktykę w nauczaniu literatury w szkole.

Ta nasza młodość…

Oto szansa na zaszczepienie zainteresowania literaturą romantyczną – odwołanie się do młodości! Bohaterowie i bohaterki romantyczni – ci na pierwszym planie – są młodzi; nasi uczniowie i nasze uczennice też. To oczywistość. Warto zatem, wprowadzając romantyzm, porozmawiać, z czym młodzieży się młodość kojarzy, jakie wartości, postawy, zachowania są dla niej typowe. Można to zrobić za pomocą różnych odmian grafów. 

Na przykład:

Marzenie
Łagodność
Odwaga
Działanie
Śmiałość
Ćwiczenie

(Oczywiście idzie tu o klasyczne uzupełnienie anagramu).

 

Albo polecenie: Dobierz do grafu wyrazy, które Twoim zdaniem najlepiej określają młodość. Możesz dopisać inne słowa, jeśli uważasz, że ich w tym zestawieniu brakuje.

 


Słowa, z których możesz wybrać, to: bunt, cierpienie, doświadczenie, emocje, harmonia, improwizacja, irracjonalizm, ład, marzenie, miłość, nadzieja, namiętność, niepewność, niepokój, opanowanie, pewność, planowanie, podporządkowanie, poszukiwanie, przyjaźń, racjonalizm, radość, rozczarowanie, spokój, spontaniczność, umiar, wolność…

Warto również sięgnąć po jedną z technik prowadzenia dyskusji, jaką jest debata korespondencyjna. Trzeba podzielić klasę na dwie grupy, młodzież będzie pracowała w parach. Osoba A broni twierdzenia: Młodość to czas szczęśliwy, zaś osoba B zdania: Młodość to czas trudnych wyzwań. Zasady prowadzenia dyskusji są bardzo proste. Uczeń A pisze pierwszy argument broniący własną tezę, uczeń B czyta, pisze kontrargument i formułuje swój własny argument. Osoba A czyta odpowiedź partnera w dyskusji i postępuje wedle tej samej zasady. Procedurę należy powtórzyć cztery/pięć razy. Potem nauczyciel/nauczycielka prosi wybrane pary o głośne odczytanie zapisu swojej dyskusji i rozmawia z młodzieżą o tym, czy da się znaleźć coś, co łączy oba typy argumentacji; czy na pewno się one wykluczają. Tak dochodzi się do wspólnej definicji młodości jako czasu wielu sprzeczności.
Takie ćwiczenia to nie „ozdóbki” lekcji, do ich wyników można się wielokrotnie odwoływać w trakcie czysto literackich zajęć, przy omawianiu różnych tekstów.

 

Interpretowanie Ody do młodości Adama Mickiewicza lubię zaczynać od tego, by wybrany przeze mnie uczeń odczytał tekst głośno i z należytą w tym wypadku emfazą, stojąc na ławce albo – co daje jeszcze lepsze efekty – na moim biurku. 

Pytam go później, jak się czuł w tym miejscu, kiedy zwracał się z apelem do swoich rówieśników. Z reguły słyszę o poczuciu ważności własnej osoby, o wczuciu się w emocje poety, a nawet o identyfikacji z autorem. Jako następny etap lekcji wprowadzam przedstawione ćwiczenia, które świetnie się sprawdzają w tym miejscu zajęć. Stanowią one w trakcie wstępnej, intuicyjnej jeszcze interpretacji zespołu uczniowskiego swoisty materiał porównawczy (Jak poeta postrzega młodość, a jak Wy? Czy dostrzegacie podobieństwa? Jakie widzicie różnice?). Potem już wszystko biegnie bardzo ciekawym torem, tekst został odczarowany.

 

Silne emocje, sprzeczne uczucia, niepokoje, niekonsekwencje, huśtawka nastrojów, niewiedza co do przyszłości z pewnością są dobrze znane młodzieży. Jak unaocznić, że charakteryzują również młodych, romantycznych bohaterów? 

Siłą Kordiana Juliusza Słowackiego jest dzisiaj w procesie edukacyjnym nie kontekst historyczny, tylko sam tytułowy bohater. W momencie rozpoczęcia akcji dramatu ma tylko piętnaście lat, można w utworze obserwować jego poszukiwania, rozczarowania, tworzenie się pomysłu na życie. Pytam swoich uczniów i swoje uczennice:

  • Czy prawdziwe jest stwierdzenie, że młodość boli?
  • Czy dojrzewaniu towarzyszy cierpienie?
  • Co może być siłą młodości? 

Po dyskusji na ten temat dzielę klasę na grupy i przydzielam im do analizy Kordianowe monologi. Zadaniem zespołów jest rozpisanie wypowiedzi bohatera w postaci wykresu. Jedna z osi (pionowa) określa skalę uczuć, przecinająca ją prosta to miejsce, na którym młodzież zaznaczy zdarzenia/myśli/cele Kordiana. Powstające wykresy zadziwiająco przypominają elektrokardiogramy (zwłaszcza, jeśli złoży się je w całość), unaoczniają wahania, skrajne emocje Kordiana. Tym samym monologi bohatera przestają być dla młodzieży jedynie zbiorem chaotycznych – być może pięknych, ale mało zrozumiałych – myśli. Stają się wrotami do cierpiącej duszy młodzieńca, dowodzą jego spontaniczności, uzmysławiają wątpliwości postaci, lecz również jej marzenia. Stąd droga do wyjaśnienia etymologii imienia Kordian, a następnie do szczegółowszej analizy poczynań bohatera i jego motywacji.

A jak ukazać udręki młodości w Wielkiej Improwizacji? Oczywiście w inny sposób! Praktyka szkolna nauczyła mnie, by nigdy nie powtarzać, nie nadużywać tej samej formy pracy – rutyna i nuda są największymi wrogami polonistycznej dydaktyki.

Często reakcją młodzieży na monolog Konrada jest nie zachwyt nad maestrią wypowiedzi, tym szczególnym wzlotem ludzkiego ducha, tylko – powiedzmy sobie prawdę prosto w oczy – przerażenie długością tekstu i niewyrażone być może wprost (z litości nad nami, nauczycielkami i nauczycielami) przekonanie, że bohater najwyraźniej nie jest przy zdrowych zmysłach. Zatem, by wejść na wyższy, najważniejszy dla nas poziom analizy, trzeba uprzedzić potencjalne ataki zniechęconych młodych ludzi. Dzielę więc klasę na dwa duże zespoły. Jeden z nich poszukuje w monologu dowodów na to, iż Konrad ma poczucie swej siły; drugi, że czuje własną słabość i niemoc. Po skonfrontowaniu tych dwóch aspektów postawy bohatera rozmawiam z uczennicami i uczniami o tym, czy zdarzają im się takie niekonsekwencje w zachowaniu – jeśli tak, to kiedy, w jakich okolicznościach; jeśli nie, to dlaczego, co stanowi źródło ich jednoznacznej postawy; z czego wynikają sprzeczności w wypowiedzi Konrada i jakie mają dla niego konsekwencje.

Uważam, że naprawdę warto odwoływać się do własnych doświadczeń młodzieży, kiedy rozmawiamy z nią o kreacjach literackich bohaterów. To odniesienie jest źródłem empatii, a ta z kolei stanowi pomost do zrozumienia odległych – zdawałoby się – postaci.

Miłość, oczywiście że miłość!

Czasami mam wrażenie, że unurzani w wielkich tematach narodowych i społecznych zapominamy, iż jednym ze sposobów zaciekawienia młodych ludzi literaturą romantyczną jest sięgnięcie do poezji miłosnej. To kolejna oczywistość – czas młodości cechuje się intensywnością uczuć, poszukiwaniem tej jedynej, tego...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy