Dołącz do czytelników
Brak wyników

Akademia rozwoju nauczyciela

19 grudnia 2017

NR 20 (Wrzesień 2017)

Zaproszenie do lektury z wirtualnego świata

0 12

Czytanie literatury jest jedną z podstawowych czynności człowieka myślącego. Trudno wyobrazić sobie realizację treści programowych edukacji polonistycznej na wszystkich etapach nauczania bez aktywnego kontaktu ucznia z tekstem literackim. Tymczasem współczesny nauczyciel, nie tylko szkolny polonista, styka się z syndromem nieczytania uczniów – rzecz dotyczy nie tylko odbioru tekstów klasycznych, ale również tekstów literackich w ogóle, co niezwykle silnie uwypuklił Raport Biblioteki Narodowej.

Nauczyciel wobec permanentnego stanu nieczytania uczniów

Na ten narastający problem edukacyjny zwracali uwagę dydaktycy. O niepokojących wynikach badań wypowiedział się prof. Sławomir Jacek Żurek:

„Jak wynika z ogólnopolskich badań, które prowadziliśmy w latach 2011–2013 na zlecenie IBE, lektury z języka polskiego czyta dziś w gimnazjum przeciętnie czterech uczniów w klasie lub po prostu ich nie czytają w ogóle. Na Lubelszczyźnie na przykład znaleźliśmy tylko jednego chłopca, który przebrnął przez Krzyżaków. Potrzeba więc m.in. zmiany i stałego uaktualniania listy lektur, a także dostosowania jej do rzeczywistych potrzeb dzieci oraz młodzieży. Celem lekcji języka polskiego powinno być zachęcenie młodych ludzi do czytelnictwa, rozwijanie kompetencji tekstowo-komunikacyjnych, nauka rozumowania, a nie wyłącznie nauczanie historii literatury”.

Dziś nauczyciele obserwują kolejne zjawisko kulturowe trudne do zaakceptowania: fakt permanentnego nieczytania staje się powodem do publicznych wyznań, którymi młodzież bardzo chętnie i bez poczucia zażenowania dzieli się na portalach społecznościowych. Uczniowie coraz częściej chwalą się, iż aby dobrze zdać maturę z języka polskiego wystarczy zapoznać się z „brykiem” czy też opracowaniem znalezionym w sieci (chwilowo bez komentarza pozostawiam poziom większości tych „materiałów”). Brak kontaktu z lekturą szkolną przestał być zjawiskiem wstydliwym, co więcej: zyskał społeczną aprobatę, gdyż nieliczne manifesty sprzeciwu są „głosem wołającego na puszczy”. Świat tolerancyjnych dorosłych zdaje się akceptować negatywne zmiany kulturowe. Podczas rozmów z rodzicami licealistów coraz częściej zdarza mi się usłyszeć, że czytanie literatury nie pomoże, by zostać lekarzem, inżynierem, specjalistą z zakresu robotyki czy biotechnologii. 
To mantra powracająca każdego roku, niestety z coraz większym i silniejszym spektrum oddziaływania. 

Większość nauczycieli języka polskiego, którzy uczą w szkole ponadpodstawowej, wie, jak trudno dziś zmotywować nastoletnich uczniów do czytania kanonu literackiego. Niestety, stan nieczytania książek w coraz większym stopniu „dotyka” uczniów młodszych. Lektura postów publikowanych przez szkolnych polonistów w grupach społecznościowych na Facebooku dowodzi, że już czwartoklasistów coraz trudniej zaktywizować do sięgnięcia po książkę. Nauczyciele alarmują, że dziesięciolatki są zniechęcone do czytania, a w klasach piątych i szóstych lektury szkolne są ostentacyjnie lekceważone. Refleksyjni poloniści dostrzegają ucieczkę od czytania jako czynności intelektualnej, a omówienie pozycji z kanonu szkolnego stanowi nauczycielską udrękę (nauczyciele zastanawiają się na forach, jak poddać lekturę analizie i interpretacji literackiej, jeżeli spora część uczniów jej nie przeczytała). Dominacja tekstów kultury obrazkowej jest tak ogromna, że nawet tak udane akcje promocyjne jak Cała Polska czyta dzieciom czy też kolejne edycje Narodowego czytania (od 2012 roku) nie zminimalizowały społecznego problemu ucieczki od lektury. 

Nowe technologie w arsenale szkolnego polonisty

„Książka z kanonu lektur – kto to przeczyta?” – tym pytaniem odpowiadają współcześni uczniowie, gdy szkolny polonista zaleca czytelnicze spotkanie z arcydziełami literatury polskiej i światowej. Czasem nawet kilka stron tekstu w podręczniku języka polskiego budzi niechęć poznawczą dzisiejszych zmakdonaldyzowanych nastolatków. W niektórych klasach „drogą przez mękę” polonisty staje się analiza i interpretacja utworu poetyckiego, ponieważ wiersz po Gombrowiczowsku „nie zachwyca”. Kiedy zawodzą tradycyjne instrumenty dydaktyczne, skutecznie przetestowane na wielu pokoleniach, trzeba otworzyć się na nowe technologie, nawet jeżeli budzą one wewnętrzny sprzeciw wielu nauczycieli. Dla uczniów technosfera z całym bogactwem rozwiązań informatycznych jest i będzie przedmiotem nieustającej fascynacji. 

 

Jeżeli nauczyciel chce zmotywować uczniów do jakiegokolwiek intensywnego kontaktu z tekstem literackim, powinien w swoim warsztacie metodycznym uwzględnić metody, strategie, formy pracy i środki dydaktyczne związane z cyfryzacją. Jednym z takich narzędzi jest bez wątpienia prezentacja multimedialna. 

 

1 krok

Po co szkolnemu poloniście potrzebny jest taki środek dydaktyczny? Przede wszystkim prezentacja multimedialna ma aktywizować ucznia do myślenia, ma motywować młode generacje do czytania tekstów, które są dzisiaj odrzucane, a są one odrzucane, ponieważ upada etos czytania inteligenckiego. Dziś można unicestwić książkę, umieszczając ją w zestawieniu lektur szkolnych – „na indeksie” „tabletowych dzieci” i „globalnych nastolatków”. Prezentacja multimedialna jako cyfrowe narzędzie działań nauczyciela nie powinna zwalniać młodzież z czynności intelektualnych: współczesny uczeń powinien pozyskiwać informacje z różnych źródeł i umieć je selekcjonować, uczyć się, integrując różne aspekty poznawcze społeczeństwa wiedzy, nie ograniczać swojej wiedzy do wymaganego minimum, myśleć konstruktywnie, wypowiadać się na temat literatury, systematycznie bywać w instytucjach kultury (teatr, opera, muzea, galerie sztuki, filharmonia). 
To prawda, funkcjonujemy w erze tablic interaktywnych i prezentacji multimedialnych w szkole, ale nie oznacza to, że wykorzystujemy je dla „wypełnienia” czasu lekcyjnego. Dla kreatywnego polonisty prezentacja multimedialna to również szansa przeniesienia do rzeczywistości młodych „tubylców cyfrowych” materiałów dydaktycznych, które niekoniecznie muszą wywodzić się z ery edukacyjnej cyfryzacji. Warto, aby polonistyczne instrumentarium zawierało sprawdzone w przeszłości metody i środki dydaktyczne oraz rozwiązania innowacyjne, nierzadko sytuujące się w sferze technologii informacyjnych. 

 

Czasem wystarczy kilka dobrze zestawionych „klatek”, aby o wiele lepiej zachęcić uczniów do sięgnięcia po lekturę szkolną niż w przypadku tradycyjnych form oddziaływania na dziecięcą wyobraźnię.

2 krok

Prezentacja multimedialna na lekcjach języka polskiego powinna motywować dzieci i młodzież do uczestnictwa w akcie lektury, ma zachęcać do spotkania z tekstem: na poziomie indywidualnego doświadczenia czytelniczego, do odbioru w grupie rówieśników, poprzez podejmowanie czynności analityczno-interpretacyjnych pod kierunkiem nauczyciela. Warto, aby e-uczeń postrzegał tę formę oddziaływania dydaktycznego jako wirtualne zaproszenie do czytania. Tego celu szkolny polonista nie osiągnie, gdy dwie lub trzy klatki zawierać będą wiersz lub fragment prozy dostępny w podręczniku nauczania języka polskiego, zaś pozostałe – zdjęcie autora i rozwlekły biogram. Uczniowie szkół podstawowych coraz częściej sygnalizują, iż skan strony z utworem nie wnosi niczego nowego5. Staje się on zupełnie nową formą oddziaływania, jeżeli podczas interpretacji głosowej tekstu czwarto- lub piątoklasiści zakreślą innym kolorem treści kluczowe dla analizy, jeżeli za pomocą narzędzi z przybornika elektronicznego edytora graficznego Paint zostaną zaznaczone wyrazy sprawiające trudności ortograf...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy