Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

9 listopada 2020

NR 38 (Listopad 2020)

Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego a konflikty na tle rasowym. Cz. 2

18

Przejawy konfliktu i jego możliwe rozwiązania

Fragment rozmowy wiedźmina, rycerza, mytnika i innych w strażnicy z rozdziału czwartego powieści jest – jak już wspomniałam dwukrotnie – drugim, który polecam przeczytać i omówić na lekcji dotyczącej konfliktu ras rozumnych. Pierwszy natomiast znajdziemy na początku książki. Jest tam ekspozycyjny opis słuchaczy ballady barda Jaskra zgromadzonych pod dębem Bleobherisem. Polana pod tym wiekowym drzewem nazywana była „Miejscem przyjaźni” i słynęła z „tolerancji i otwartości”1. Jednak i tutaj otwartość ma swoje granice. Kreśląc opis tłumu zgromadzonego pod dębem, Sapkowski nie pozostawia czytelnikowi złudzeń co do świata, w którym toczy się akcja powieści. Nie ma tutaj miejsca na prawdziwe braterstwo między ludźmi i nieludźmi, jak również między ludźmi różnych stanów: „(…) podróżni trzymali się w swych własnych, dość wyraźnie odizolowanych grupach. Elfy kupiły się do elfów. Krasnoludzcy rzemieślnicy grupowali się wraz ze swymi uzbrojonymi po zęby pobratymcami, wynajętymi jako ochrona karawan kupieckich, i tolerowali obok siebie co najwyżej gnomów górników i farmerów niziołków. Wszyscy nieludzie zgodnie zachowywali rezerwę wobec ludzi. Ludzie odpowiadali nieludziom podobną monetą, ale wśród nich też bynajmniej nie obserwowało się integracji. Szlachta spoglądała z pogardą na kupców i domokrążców, a żołdacy i najemnicy odsuwali się od pasterzy w śmierdzących kożuchach. Nieliczni czarodzieje i adepci izolowali się zupełnie i wszystkich dookoła sprawiedliwie obdarzali arogancją. Tło stanowiła zaś zbita, ciemna, ponura i milcząca gromada chłopów. Ci, przypominając armię lasem wznoszących się nad głowami grabi, wideł i cepów, ignorowali wszystko i wszystkich.
Wyjątek, jak zwykle, stanowiły dzieci. Zwolniona z nakazu ciszy obowiązującego w czasie występu barda, smarkateria z dzikim wrzaskiem pomknęła ku lasowi, by tam z zapałem oddać się grze, której reguły były nie do pojęcia dla kogoś, kto pożegnał się już ze szczęśliwymi latami dzieciństwa. Mali ludzie, elfy, krasnoludki, niziołki, gnomy, półelfy, ćwierćelfy i berbecie zagadkowej proweniencji nie znały i nie uznawały podziałów rasowych i społecznych. Na razie”2.
Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, to jednak takie izolowanie się od siebie różnych grup może być uznane za jeden z przejawów konfliktu między nimi. Rasy i stany nie komunikują się ze sobą, nie poznają jedni drugich, nie mają więc szans dostrzec w sobie partnerów, pobratymców, bliźnich. Jak widać, jeszcze w dzieciństwie podziały nie są widoczne, w dorosłym życiu wydają się jednak niepisanym prawem. 
Wyraźniejsze przejawy konfliktu ras wyczytamy w kolejnym, ostatnim już fragmencie, który proponuję przeanalizować na lekcji. Znajdziemy w nim także pokojowe propozycje rozwiązania konfliktu ludzie – nieludzie. Natomiast w rozwiązaniach pod hasłem „Inne” na schemacie można zapisać – niestety –
eksterminację wszystkich nieludzi, o której mówił żołnierz w strażnicy.
Sapkowski dla zaprezentowania poglądów krasnoluda Yarpena Zigrina pozostającego na służbie króla Henselta z Kaedwen posłużył się ciekawym zabiegiem. W powieści Yarpen tłumaczy swój punkt widzenia kilkunastoletniej Ciri. Robi to prostymi, czasem dosadnymi słowami, co wynika i z typowego dla niego sposobu wyrażania się, i z tego, że jego rozmówcą jest osoba dużo młodsza i mniej doświadczona, która potrzebuje właśnie takich prostych, obrazowych objaśnień. Uczeń klasy VII czy VIII szkoły podstawowej równie łatwo co Ciri zrozumie wypowiedzi Yarpena.
Rozmowa podopiecznej Geralta z krasnoludem służącym królowi rozbita jest na dwie części. Pierwsza z nich zaczyna się od pytania Ciri „Co to znaczy «zachować neutralność»?”, a kończy słowami wiedźmina „Powściągnij się nieco, jeśli łaska, w doborze słów”. Drugą część otwiera Ciri wyznaniem swojej sympatii do Yarpena, a kończy informacją krasnoluda o tym, w jaki sposób straciła życie jego babka. Fragmenty te są zbyt obszerne, by cytować je w całości w artykule, natomiast podczas lekcji ich lektura i analiza nie zabierają wiele czasu.
Tutaj pozwolę sobie przytoczyć jedynie te akapity, które pomogą w uzupełnieniu notatki o przejawy konfliktu oraz propozycję jego pokojowego rozwiązania.  
„– Oho, teraz na mnie się złościsz. Wcale nie jestem mała. Słyszałam, co o Wiewiórkach mówili żołnierze w strażnicy. Widziałam… Widziałam dwa zabite elfy. A rycerz mówił, że oni… też zabijają. I że są wśród nich nie tylko elfy. Krasnoludy też są.
– Wiem – rzekł sucho Yarpen.
– A ty też jesteś krasnolud.
– To kwestii nie ulega.
– Dlaczego więc boisz się Wiewiórek? Podobno walczą tylko z ludźmi.
– To nie jest takie proste – zasępił się. – Niestety.
Ciri milczała długo, gryząc dolną wargę i marszcząc nos.
– Już wiem – powiedziała nagle. – Wiewiórki walczą o wolność. A ty, choć krasnolud, jesteś służba specjalnie sekretna u króla Henselta na ludzkiej smyczy.
Yarpen parsknął, otarł nos rękawem i wychylił się z kozła, sprawdzając, czy Wenck nie podjechał zbyt blisko. Ale komisarz był daleko, zajęty rozmową z Geraltem.
– Słuch to ty masz, dziewczyno, jak świstak. (…) Zręcznie, przyznaję, pojęłaś Scoia’tael, spodobały ci się hasełka. Wiesz, dlaczego ich tak dobrze rozumiesz? Bo Scoia’tael to też jest smarkateria. To gówniarze, którzy nie rozumieją, że ich podpuszczono, że ktoś wykorzystuje ich szczeniacką głupotę, karmiąc sloganami o wolności.
– Ale przecież oni naprawdę walczą o wolność – Ciri uniosła głowę, spojrzała na krasnoluda szeroko otwartymi zielonymi oczyma. – Tak jak driady w lesie Brokilon. Zabijają ludzi, bo ludzie… niektórzy ludzie ich krzywdzą. Bo to kiedyś był wasz kraj, krasnoludów i elfów, i tych… niziołków, gnomów i innych… A teraz są tu ludzie, więc elfy…”3
Na podstawie tego fragmentu możemy zanotować kolejne przyczyny konfliktu między ludźmi a nieludźmi. Są to: chęć wyzwolenia się elfów, krasnoludów i innych tzw. Starszych Ludów spod ludzkiej dominacji, chęć odebrania ziem, które niegdyś do nich należały, oraz krzywdy, jakie niektórzy ludzie wyrządzają nieludziom. Według Yarpena natomiast ludzie i nieludzie nie mogą się porozumieć, gdyż ktoś z zewnątrz (cesarstwo Nilfgaardu) podsycając istniejące już między nimi animozje, realizuje własne interesy polityczne. Nilfaardowi zależy na osłabieniu i skłóceniu ze sobą ludów Północy. 
Czy ten węzeł gordyjski da się rozplątać? Z jednej strony mamy rozwiązanie zakładające usunięcie wszystkich tych, którzy reprezentują to, co jest w świecie Krwi elfów inne niż człowiek. Z drugiej zaś jest pokojowa propozycja Yarpena, który mówi:
„– Musimy żyć obok siebie – podjął Yarpen. – My i wy, ludzie. Bo po prostu nie mamy innego wyjścia. Od dwustu lat o tym wiemy, a od ponad stu pracujemy na to. Chcesz wiedzieć, dlaczego wstąpiłem na służbę do Henselta, dlaczego podjąłem taką decyzję? Nie mogę pozwolić, by praca ta poszła na marne. Sto lat z hakiem próbowaliśmy ułożyć się z ludźmi. Niziołki, gnomy, my, nawet elfy, bo nie mówię o rusałkach, nimfach czy sylfidach, to zawsze były dzikuski, nawet wówczas, gdy was w ogóle tu nie było. Do stu diabłów, trwało to sto lat, ale udało nam się jakoś ułożyć to wspólne życie, życie obok siebie, razem, udało nam się po części przekonać ludzi, że różnimy się od siebie bardzo mało…”4
Zauważmy, że ten rubaszny krasnolud tak naprawdę jest idealistą. Wierzy w pokój. Wierzy w to, że swoim wyborem życiowym zademonstruje dobrą wolę całej swojej rasy, być może nawet wszystkich Starszych Ludów. Zauważmy jednocześnie, że cały czas opowiada o wysiłku na rzecz asymilacji, który podejmuje tylko jedna ze stron – ta nieludzka. 
Yarpen działa zgodnie ze swoimi przekonaniami, być może nawet z tym, co dyktuje mu serce. Jego tłumaczenia trafnie, z prostotą, być może nieco naiwnie, podsumowuje kilkunastoletnia Ciri:
„– My się w ogóle nie różnimy, Yarpen.
Krasnolud obrócił się gwałtownie.
– Wcale się nie różnimy – powtórzyła Ciri. – Przecież ty myślisz i czujesz tak jak Geralt. I jak… jak ja. Jemy to samo, z jednego kociołka. Pomagasz Triss i ja też. Ty miałeś babkę i ja miałam babkę…
– Moją babkę zabili Nilfgaardczycy. W Cintrze.
– A moją ludzie – powiedział z wysiłkiem krasnolud. – W Brugge. W czasie pogromu”5.
Pogrom w Brugge jest kolejnym, a ostatnim, o jakim chciałam napisać, przejawem konfliktu między ludźmi a nieludźmi. Nie wiemy nic więcej o tym wydarzeniu oprócz tego, że zginęła wtedy babka Yarpena. Znamy jednak pogromy z naszej historii... Zapewne większość z nas wie z lekcji historii, czym był np. pogrom kielecki, podczas którego część ludności cywilnej zamordowała w Kielcach 42 osoby pochodzenia żydowskiego6. 
Notatkę dotyczącą konfliktu ras rozumnych warto zakończyć pytaniem, czy ludzie i nieludzie opisani w powieści Sapkowskiego są w stanie żyć w pokoju. Jedna z klas, z którą omawiałam całą Krew elfów, doszła do wniosku, że nie. Inne nie po...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy