Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polonista wobec uczniowskiego
czytania i nieczytania

Artykuły z czasopisma | 6 grudnia 2017 | NR 10
236

Czytanie jako wartość

Pamiętam, że gdy uczęszczałam do szkoły podstawowej, w sali, w której najczęściej moja klasa miała zajęcia, wisiał duży drukowany napis: Książka uczy, bawi i wychowuje. Większość z nas przyjmowała to hasło jako prawdę bezdyskusyjną, choć oczywiście nie wszyscy moi koledzy byli miłośnikami czytania i nie wszyscy w całości czytywali teksty zadane przez nauczyciela. Niemniej jednak czytanie samo w sobie było wartością, a ci, którzy nie czytali, nie obnosili się z tym faktem. Pamiętam również, że na etapie szkoły średniej wśród moich klasowych znajomych wytworzył się wyraźny podział na przykładnych czytelników lektur obowiązkowych i grupę miłośników tekstów spoza kanonu, najczęściej tekstów bardzo ambitnych, co sprowadzało sam akt czytania do swego rodzaju snobizmu. Bez względu jednak na to, jakie były nasze motywacje czytelnicze, ci, którzy nie przeczytali lub nie doczytali lektury, udawali, że tekst znają albo swojej niewiedzy zwyczajnie się wstydzili. Jakież więc było moje zdumienie, gdy będąc młodą nauczycielką, podczas tak zwanej lekcji lekturowej zorientowałam się, że więcej niż kilkunastu uczniów nie przeczytało wskazanego utworu i co więcej, nie odczuwało z tego powodu najmniejszego zażenowania. 

Czytanie jako zmaganie

Czytanie dla wielu młodych ludzi przestało być wartością z kilku, sądzę, względów.

  • Od najmłodszych lat nasi uczniowie są wystawieni na atak bodźców audiowizualnych, w związku z tym czytanie jest dla nich czynnością dużo trudniejszą niż bierny odbiór migoczących obrazów. Akt czytania wymaga po pierwsze skupienia, a po drugie samodzielnego przetworzenia słowa w obraz.
  • Dziecko powinno być wychowywane do czytania, co wymaga konsekwencji rodzica, który poświęci czas na wprowadzenie własnej pociechy w świat literatury. Jeśli na etapie wczesnego dzieciństwa zabraknie nawyku wspólnego czytania, nie może później dziwić uczniowska nieumiejętność obcowania z lekturą.
  • Brakuje dobrych wzorców. Jeśli dziecko, a później młody człowiek, nie widzi czytającego rodzica, nie ma dla niego powodu, by sięgać po książkę.
  • Zmienił się status samej książki. Publikacje typu Zniszcz ten dziennik promują utylitarny charakter książki, sprowadzając ją do roli, narzędzia służącego, wbrew zapewnieniom autorki, nie kreacji, a destrukcji. Jak w takim razie szanować wytwór, który z założenia nadaje się do zniszczenia?

Właśnie z tych powodów lektura tekstu literackiego dla młodego czytelnika jest nierzadko rodzajem zmagania się nie tylko z materią słowa, ale i z własnym lenistwem, które skłania do poszukiwania przede wszystkim rozrywki nieskomplikowanej oraz takich sposobów spędzania wolnego czasu, które zaspokoją potrzebę przeżycia emocji, ale bez zbędnego wysiłku intelektualnego.

Szkolna lektura – wyzwanie dla… nauczyciela

Wzwiązku z powyższym motywowanie do lektury szkolnej nie jest zadaniem prostym, a na pewno dużo trudniejszym niż w czasach, gdy alternatywą dla książki było tylko podwórko. Dziś polonista musi szukać sposobu na przezwyciężenie nawyku nieczytania, jeśli takie przyzwyczajenie uczeń wyniósł z domu; nauczyć dziecko czerpania przyjemności z lektury, mimo że dla współczesnego nastolatka atrakcyjniejszą propozycją niż książka jest gra komputerowa; i w końcu ułatwić uczniowi zmagania z warstwą językową tekstu, a tym samym wdrażać go do czytania uważnego tak, by z czasem potrafił odkryć znaczenie sensów naddanych dzieła literackiego.  

W 2014 r. ukazał się raport przygotowany w Pracowni Języka Polskiego Instytutu Badań Edukacyjnych prezentujący wyniki badania: Czytelnictwo dzieci i młodzieży. Jego autorka Zofia Zasacka przyglądała się m.in. stosunkowi uczniów do lektur szkolnych oraz oczekiwaniom i potrzebom czytelniczym współczesnych nastolatków. Powyższe badania potwierdziły, że zarówno uczniowie klas szóstych jak i gimnazjaliści, dokonując samodzielnych wyborów czytelniczych, najchętniej sięgają po literaturę fantastyczną.

Często wymienianymi tytułami były m.in.: Harry Potter, cykl o Narni, Hobbit, Władca pierścieni, Zwiadowcy, pozycje należące do nurtu literatury wampirycznej, później obyczajowa literatura młodzieżowa.

Raport wskazuje jasno, że czynnikami, które zniechęcają uczniów do czytania lektur szkolnych, są:

  • przymus, odgórnie narzucony obowiązek,
  • nieznajomość powodu, dla którego konieczne jest przeczytanie wskazanego utworu,
  • brak wartkiej akcji,
  • nieprzystawalność lektury do wieku i doświadczeń, 
  • brak tematyki bliskiej uczniom.

Na szczęście poloniści szkół podstawowych i gimnazjów są w o tyle komfortowej sytuacji, że mają dużą dowolność w konstruowaniu listy lektur dla swoich podopiecznych. W szkole podstawowej są to nie mniej niż cztery pozycje książkowe omawiane w ciągu roku szkolnego oraz wybrane przez nauczyciela teksty o mniejszej objętości. W gimnazjum co najmniej pięć pozycji książkowych w roku szkolnym i podobnie jak w szkole podstawowej teksty krótsze. W całym trzyletnim cyklu nauczania w gimnazjum obowiązkowo zrealizować należy tylko: wybrane fraszki oraz Tren V, VII i VIII Kochanowskiego, Bajki Krasickiego, Zemstę Fredry, Dziady cz. II Mickiewicza oraz wybraną powieść Sienkiewicza. I te właśnie utwory ze względu na odległość czasową są dla młodzieży szczególnie trudne. 

Dlatego niezwykle ważne na tym etapie kształcenia jest planowanie pracy z lekturą. Tymczasem zdarza się, że wszystkie wymienione tytuły obowiązkowe zostają, zupełnie niepotrzebnie, zrealizowane już w klasie pierwszej gimnazjum. Co więcej, mimo dowolności w doborze tekstów lekturowych wielu z polonistów czyta przez lata ciągle te same utwory. Na lekcjach polskiego nadal królują,mimo głośno wyrażanej uczniowskiej niechęci, w szkole podstawowej W pustyni i w puszczy, Rogaś z doliny Roztoki, a w gimnazjum Latarnik, Stary człowiek i morze. Nauczyciel języka polskiego często okazuje się spętany nie wymogami Podstawy programowej, a tradycją polonistyczną, od której trudno mu się odciąć. Źle pojmowany tradycjonalizm oznacza schematyzm w omawianiu tekstów lekturowych. W raporcie czytamy: Omawianie literatury pięknej na lekcjach języka polskiego odbywa się w sposób przewidywalny i rutynowy, skupiając się na sprawdzeniu uczniowskiej znajomości czytanych tekstów i rekonstrukcji ich treści. Brakuje sposobów rozbudzających zaciekawienie omawianym tekstem. Uczniów, którzy często mają kłopoty z przełamaniem niechęci do czytanych lektur,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy