Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

30 listopada 2017

NR 8 (Wrzesień 2015)

Czuję, że jestem na swoim miejscu w życiu
rozmowa z Ałbeną Grabowską

0 33

Jest taka scena w powieści Sto lat samotności Marqueza, gdzie Aureliano Buendia znajduje na strychu skrzynię pełną książek. Jedna z nich wciąga go całkowicie i można powiedzieć, że naznacza całe jego życie – są to Baśnie 1001 nocy. Proszę powiedzieć, jakie znaczenie w Pani życiu mają opowieści?

Mają znaczenie ogromne. Były w moim życiu od zawsze. Przede wszystkim historie opowiadane mi przez moją bułgarską babcię, ale też takie, które zasłyszałam, siedząc sobie pod stołem jako dziecko i przysłuchując się rozmowom babci i jej koleżanek. Również od najmłodszych lat zaczytywałam się w bajkach, baśniach, podaniach ludowych. I z tego też wzięła się potrzeba pisania. Chciałam przekazać te historie swoim dzieciom.

Ma Pani swoją ulubioną historię, z tych zapamiętanych z dzieciństwa?

Jedną z takich opowieści umieściłam w książce Tam, gdzie urodził się Orfeusz. To jest bułgarskie podanie ludowe o okrutnym władcy. Któregoś dnia władca zachorował na śmiertelną chorobę. Żaden z medyków nie potrafił go uleczyć. W końcu jeden lekarz z dalekiej wsi powiedział, że jest recepta na chorobę króla. Musi on włożyć na siebie koszulę szczęśliwego człowieka. Władca natychmiast wysłał swoich żołnierzy, żeby znaleźli szczęśliwego człowieka i zabrali od niego koszulę. Żołnierze długo szukali. Bowiem we wszystkich okolicznych wioskach słyszeli tylko płacz i widzieli strach. Poddani zamykali się i barykadowali w domach. Wreszcie, kiedy słońce chyliło się już ku zachodowi, znaleźli mężczyznę, który siedział przed swoją chałupą i śpiewał. Był zabiedzony i nie miał jednego oka, ale śpiewał. „Dlaczego śpiewasz” – spytali go. „Śpiewam, bo właśnie urodził mi się syn”. „Ale przecież nie masz oka, to cię nie smuci?” – spytali. „Oko wyłupili mi żołnierze na polecenie władcy. Ale mój syn jest zdrowy i jestem szczęliwy”. Żołnierze rozkazali mężczyznie, żeby oddał im swoją koszulę. Ten jednak odpowiedział, że nie może tego zrobić. Jest bowiem tak biedny, że nie ma nawet jednej. Żołnierze odeszli z pustymi rękoma, a władca jeszcze tej samej nocy umarł.

Ja też pamiętam baśnie z dzieciństwa. Też opowiadała je moja babcia. I myślę, że takich historii, w których tkwi zarówno mądrość kulturowa poprzednich pokoleń, ale także pamięć osobista, wspomnienia, okoliczności, w których słuchaliśmy tych opowieści – właśnie szukamy w książkach. I to jest ta niedefiniowalna, ale archetypiczna przyjemność czerpana z fabuły, z książek. Jakie są Pani książki życia?

Na pewno Marquez. Dorris Lessing. Henry James. Jose Saramago. Deborah Moggach, odkryta przez mnie zupełnie przypadkiem. Sięgnęłam po jej książkę, bo potrzebowałam lekkiej lektury do pociągu, a odkryłam książkę niezwykle dla mnie ważną. Mówię o Dublerce. Notatki ze skandalu to inna moja ulubiona ksiażka. Zresztą w pewnym stopniu była moją inspiracją podczas pisania Lotu nisko nad ziemią. Z kolei bezpośrednią inspiracją do napisania Coraz mniej olśnień były Godziny. Mogłabym długo wymieniać moje książki życia…

Zrobiłaby się z tego biblioteka Babel.

Ja się bardzo cieszę, że debiutowałam późno. Miałam czas, żeby przeczytać dużo książek. 

Wymieniła Pani sporo ksiażek z obszaru realizmu magicznego. Taka poetyka jest Pani bliska?

Bardzo bliska. To jest umiejętność dostrzegania magii w codzienności. Ja jestem osobą bardzo wrażliwą na doświadczenia, na słowa. W połączeniu ze wspomnieniami z dzieciństwa daje to taki sposób odbierania i opisywania świata właściwy poetyce realizmu magicznego. Muszę jednak zaznaczyć, że myślę o realizmie magicznym hiszpańskim, iberoamerykańskim. Ale już na przykład nie japońskim. Wschodni realizm magiczny ani nie jest mi bliski, ani go nie rozumiem.

Myśląc o realizmie magicznym w odniesieniu do Pani książek, sama zastanawiałam się nad tym, czy jest to rodzaj wrażliwości zakorzeniony w słowiańszczyźnie, czy jeszcze szerzej – w całym europejskim kręgu kulturowym. Realizm magiczny iberoamerykański też jest przecież adaptacją kultury europejskiej na gruncie indiańskim. Stąd ta bliskość i wrażliwość na literaturę Borgesa, Cortazara…

…Vargasa Llosy.

Czy jest Pani Szeherezadą?

Trochę tak. Lubię zawieszać swoje opowieści tak jak ona. Kuszę czytelnika, staram się go przyciągnąć, zatrzymać, żeby mi nie uciekł. Stąd moje ksiażki kończą się w sposób zaskakujący, otwarty. Żeby czytelnik szukał i był ciekawy kolejnej książki, kolejnego rozdziału, kolejnej strony...

Jaki jest przepis na bestseller?

Trudno mi powiedzieć, ponieważ wciąż jeszcze nie przyzwyczaiłam się do myśli, że np. Stulecie Winnych jest ksiażką poszukiwaną. 
Ja nie kalkuluję. Pisząc książkę, nie myślę o bestsellerze. Nie jestem w tym sensie jak Dan Brown, który przecież zawsze do...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy