Dołącz do czytelników
Brak wyników

Akademia rozwoju nauczyciela

30 listopada 2017

NR 8 (Wrzesień 2015)

Niedostrzeganie perełek, czyli o matrioszkach w szkolnych ławkach

0 271

Nie jestem polonistą. Nie jestem matematykiem, fizykiem czy filologiem. Ba! Według niektórych nie jestem nawet nauczycielem. Takim z prawdziwego zdarzenia: borykającym się w szkole powszechnej nie tylko z rozbrykaną dziatwą, ale również ze wszędobylską biurokracją. Z tymi wszystkimi kuratoriami, ministrami, podstawami programowymi, systemami ocen i innymi mniej lub bardziej dziwnymi wymysłami ludzi często mało związanych z praktyką edukacyjną. Tak. Nie jestem nauczycielem z prawdziwego zdarzenia. 
Dlaczego zatem za chwilę będę wymądrzał się na temat ściśle związany z relacją nauczyciel – uczeń?
Pracuję z ludźmi. Raczej dorosłymi, pracuję z grupami i indywidualnie. Myślałem w pewnym momencie mojej (tak zwanej, bo słowo to w przypadku nas – pedagogów brzmi na wskroś dziwacznie) kariery zawodowej, że znam się na ludziach. Byłem przekonany, że potrafię, pracując z grupą, rozpoznać, kto zacz. Kto skromny i wartościowy, a kto cwaniak i kombinator, komu raczej należy powtórzyć, by zrozumiał, a kto swym talentem lśni wokoło. Cóż, pokory człowiek uczy się całe życie. Myliłem się co do swoich (hmm…) zasobów.

Swego czasu prowadziłem seminaria dyplomowe z kilkoma osobami, z którymi miałem wcześniej zajęcia. Zajęcia miały głównie charakter warsztatowy, zatem było dużo okazji, by poznać się nawzajem. W owym czasie praca dyplomowa polegała na napisaniu tekstu o sobie: o swoich mocnych stronach, słabych, o talentach, o dokonaniach i o planach na przyszłość, o celach życiowych i osobistych marzeniach.

Byłem pod ogromnym wrażeniem tych prac!. Mój obraz poszczególnych osób był całkiem inny od tego, co zostało zawarte w bardzo osobistej pracy dyplomowej. Wśród mojego zespołu ukryte były prawdziwe „perełki”, których niestety ja wcześniej nie dostrzegłem. Niniejszy tekst nie ma być artykułem tylko o nich. O uzdolnionych. O utalentowanych. O wybijających się czy wybitnych. Głównie będzie o nas, ludziach pracujących 
z uczniami, z tymi całkiem małymi i tymi dorosłymi. 

Podobno jest tak, że:
sukces = talent + szczęście
ogromny sukces = trochę więcej talentu + mnóstwo szczęścia

My jako nauczyciele, wychowawcy, często mentorzy stanowimy całkiem spory fragment owego szczęścia. Postarajmy się dobrze wykorzystać naszą rolę, dobrze wypełnić nasze zadanie i zrobić wszystko, by powyższe równania były jakościowo jak najlepsze.

Pamiętajmy, że beztalencia mają wyjątkowy talent, by utrudniać życie utalentowanym. 

Dlatego ten tekst ma być pretekstem do refleksji, ale i konkretną przestrogą co do błędów, które zwyczajnie po ludzku popełniamy, ma być wskazówką co do działań, które być może ułatwią wyłuskanie „perełek” z grup, z którymi pracujemy, ale i potencjału z każdego ucznia indywidualnie. Każdy przecież na swój sposób jest utalentowany…

Dlaczego ich nie dostrzegamy?

Oczywiście to nie jest tak, że nie dostrzegamy. Przecież prawdopodobnie każdy z Was, Szanowni Nauczyciele, spotkał na swej drodze zawodowej niejednego ogromnie utalentowanego ucznia. Pomogliście mu wówczas zapewne szlifować jego zainteresowania, osiągaliście sukcesy w olimpiadach i konkursach ku uciesze głównych bohaterów, ale i Waszej oraz dumnych rodziców.

Niestety bywa i tak, że wrodzone wybitne zdolności w jakiejś dziedzinie, będące w posiadaniu ucznia, są jakimś „cudownym” sposobem niezauważalne dla nas – pedagogów. 

Jak to się dzieje?

Liczy się to, co widać, czyli słów kilka na temat znaczenia introwertyków

Funkcjonując wśród ludzi, z jednymi nam bardziej „po drodze”, a inni to „nie nasza bajka”. Czasem wiemy to już na pierwszy „rzut oka”. 

Pierwsze wrażenie oczywiście jest ważne i determinuje postrzeganie drugiej osoby, aczkolwiek nie jest ono najważniejszym kryterium naszej oceny. Zatrzymajmy się chwilkę na sposobie wyrażania siebie, czyli po prostu zachowaniu uczniów.

Puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że każdy młody człowiek siedzący na lekcji w klasie przypomina swoją budową rosyjską laleczkę, zwaną matrioszką (młodszym rocznikom przypomnę, że jest to taka baba w babie, i w tej babie jeszcze jedna baba i kolejna…). Patrząc na uczniów, widzimy tylko tę pierwszą lalkę. Jedna jest pomalowana pięknie na czerwono, inna wzorzysta, a ta siedząca na końcu przy ścianie trochę przybrudzona z siniakiem pod okiem. Są laleczki spokojne, grzecznie siedzące w ławkach, ale są też „lale gaduły”. Mamy w klasie matrioszki, które chętnie wykonują wszystkie nasze polecenia, inne zaś zabierają się do pracy z miną wskazującą na to, iż tematyka zajęć nie należy do kręgu ich pasji i zainteresowań. Jesteśmy w stanie dostrzec tylko pierwszą, zewnętrzną warstwę. Ta warstwa informuje nas o elemencie złożonej osobowości, o tym jedynie, jak ktoś się zachowuje, jak wyraża swoje emocje, jak się wypowiada. To głównie ta zewnętrzna warstwa decyduje o tym, do jakiej „szufladki” w naszej głowie zakwalifikujemy dane dziecko. Rzecz jasna wnętrze bardzo determinuje zachowanie, jednak zawsze pozostaje niewidoczne. Zawsze jest dla nas jakąś niewiadomą. Zawsze niektóre aspekty pozostają w sferze domyślania się.

 

Ryc. 1. Pełna wersja zmodyfikowanej Piramidy Dilts’a

 

Rober Dilts jest czołowym autorem wdrażającym oraz przenoszącym aplikacje i techniki NLP w obszarach edukacji, technik uczenia się, zdrowia, przywództwa. Jego osobisty wkład w obszarze NLP odnosi się do podstawowych założeń oraz technik NLP a w szczególności Strategii i Systemów Przekonań. Jest autorem tzw. poziomów logicznych (Piramida Dilts’a). Zgodnie z tą teorią proces uczenia się i każda zmiana zachodzić może na różnym poziomie. Im zmiana dotyczy głębszego poziomu, tym jest bardziej wartościowa i trwalsza.

Jak teoria Dilts’a ma się do przyczyn niedostrzegania uczniów utalentowanych? Otóż w większości mamy tendencję do preferowania osób ekstrawertywnych. Ta część osobowości wpływa na wyrazistość i efektowność zachowań. Uczniowie ekstrawertywni potrafią bardziej skupić na sobie naszą uwagę. Śmiało wyrażają swoje opinie, częściej kontestują rzeczywistość, potrafią dyskutować. Te, skądinąd bardzo przez niektórych pożądane cechy, mogą sprawiać, iż nasza uwaga w niewystarczającym stopniu skierowana jest na te „szare myszki”. Zagrożenie to jest tym większe, im w większym stopniu jesteśmy zadowoleni z wyników i realizacji talentów tych ekstrawertywnych. 

Według Susan Cain większość nauczycieli wierzy, że idealny uczeń jest ekstrawertykiem, a nie introwertykiem. „Introwertyzm to coś innego niż nieśmiałość. Introwertyzm to kwestia reakcji na stymulację otoczenia. Ekstrawertycy potrzebują ogromnej ilości stymulacji, natomiast introwertycy najlepiej czują się i wykorzystują w pełni swoje możliwości, gdy znajdują się w spokojnych i wyciszonych środowiskach. Kluczem do zmaksymalizowania naszych talentów jest przebywanie w odpowiednich dla nas warunkach. (…) Niestety najważniejsze instytucje, takie jak szkoły (…), stworzone są dla ekstrawertyków. Wychodzą naprzeciw ich potrzebom i stymulacjom”. 

Czyż tak nie jest? Szkolna praca w grupie, zespołowe pogadanki, rankingi, elementy rywalizacji to środowisko stymulujące ekstrawertyków, stąd właśnie niebezpieczeństwo niedostrzeżenia „perełki” wśród zamkniętych w sobie introwertyków.

Czym się różni duży talent od… mniejszego, czyli czy wszystko musimy porównywać?

Cytując słowa jednej z reklam telewizyjnych, zapytam: czy Eskimos posiadający cztery psy jest bogaty czy biedny? Czy jeśli mała Ania otrzyma ze sprawdzianu trójkę z plusem, to powinna się cieszyć czy wręcz przeciwnie, mieć powód do zmartwienia? Czy dziennikarz przeprowadzający wywiad z koszykarzem jest wysoki czy niski? Czy poniżej znajdujące się koło jest duże czy też małe?

Nie jest rzeczą odkrywczą, iż kontekst determinuje naszą interpretację rzeczywistości. Jeśli mała Ania zwyczajowo otrzymywała ze sprawdzianu oceny celujące i nagle zdobyła wspomnianą trojkę z plusem, oczywiście jest to sygnał raczej niepokojący.
W przypadku otrzymywania przez Anię ocen niedostatecznych, ten stopień byłby powodem do radości. Ocena wzrostu dziennikarza jest również kształtowana poprzez kontrast z rozmówcą. Podczas rozmowy z dżokejem, zapewne ów dziennikarz odbierany byłby przez nas zupełnie inaczej. 

 

Ryc. 2. Efekt kontrastu (koła środkowe są identycznej wielkości)

 

Zestawienia, porównywanie, rankingi i wreszcie efekt kontrastu mają zasadniczy wpływ na naszą ocenę rzeczywistości, w tym mogą powodować zniekształcenia w postrzeganiu naszych uczniów i ich wyników. 

„Efekt taki przy wystawianiu ocen szkolnych pokazał w specjalnym badaniu Noizet. Przygotował on specjalne serie wypracowań szkolnych, które dawał nauczycielom do oceny w określonym porządku. Raz, po serii bardzo dobrych wypracowań, dawał wypracowanie przeciętne, innym razem wypracowanie to dawał po serii słabych wypracowań. Jak przewidywał, oceny pracy przeciętnej były wyższe, gdy następowała ona po serii prac słabych, a niższe, gdy następowała ona po serii prac dobrych. Ogólnie: Wytwory (wypowiedzi, prace, wyniki) otrzymują noty zawyżone, jeśli następują po wytworach bardzo słabych, a zaniżone, jeśli poprzedzały je wytwory bardzo dobre”.

 

Mity na temat introwertyków:

  • Introwersja jest tożsama z nieśmiałością.

Nie każdy introwertyk musi być nieśmiały. Introwersja nie oznacza dyskomfortu podczas kontaktu z innymi ludźmi, strachem przed nawiązaniem rozmowy.

  • Istnieją stuprocentowi introwertycy i stuprocentowi ekstrawertycy.

Oczywiście ludzie mają wiele cech charakteryzujących ekstrawersję i wiele chrakteryzujących introwersję. Jesteśmy mieszanką tych cech z uwzględnieniem większości z jednego obszaru.

  • Introwertycy stanowią wielką mniejszość społeczeństwa.

Różne statystyki podają, że introwertyków jest  30–50% społeczeństwa.

  • Introwertycy czerpią energię z samotności.

Susan Cain pisze: „Nie jesteśmy antyspołeczni. Jesteśmy społeczni inaczej”.

  • Introwertycy nie nadają się na stanowiska kierownicze.

Otóż jest zupełnie odwrotnie. Introwertycy, piastując funkcje kierownicze, dają swobodę działania, przez co często wyzwalają kreatywność u swoich podwładnych.

(Na podstawie: Susan Cain, Potęga introwertyków)

 

Nasza tendencja do porównywania może stanowić niebezpieczeństwo rangowania uzdolnień naszych podopiecznych. Konsekwencje takiego stanu rzeczy mogą przedstawiać się następująco:

  • Wśród uczniów mniej uzdolnionych, uczeń przeciętny może jawić się nam jako wybitny.
  • Wśród uczniów o ponadprzeciętnych zdolnościach, uczeń przeciętny może jawić się nam jako mniej uzdolniony.
  • Dokonując porównywania zdolności poszczególnych dzieci, nieświadomie będziemy faworyzowali niektóre, kosztem innych.

Rzecz jasna, nie jesteśmy w stanie uciec od porównywania, również od porównywania talentów. Należy jednak mieć świadomość swojego subiektywnego widzenia rzeczywistości i psychologicznych pułapek, które czyhają na nas dość często. Pułapek, które wpływają na to, ile szczęścia na swojej edukacyjnej drodze będzie miał uczeń, by w połączeniu ze swymi zdolnościami móc realizować to, co ma w sobie najpiękniejsze.

„Mój Maciuś pobił Zuzię? Ależ to niemożliwe! To takie mądre i… grzeczne dziecko”! – czyli o efekcie aureoli w pracy nauczyciela

Otóż, do doskonałości w ocenianiu i obiektywizacji postrzegania rzeczywistości jeszcze trochę nam brakuje. Jedną z tendencji charakteryzujących typowe zniekształcenia oceniania jest przenoszenie ocen z jednych cech czy zadań na inne6. Polega ona na tym, że „jeśli jakaś jedna cecha ocenianej osoby albo wytworu została oceniona pozytywnie, to mamy skłonność do przypisywania tej osobie również i innych cech pozytywnych”. 

Powracając do przykładu matrioszek siedzących w szkolnych ławkach, efekt aureoli będzie polegał na tym, że „grzecznej lalce” łatwiej będziemy mogli przypisać takie cechy, jak serdeczność, wrażliwość, uczuciowość i wreszcie… inteligencję. 

Na szczęście relacja nauczyciel – uczeń nie jest relacją jednorazową, lecz ciągłą, co powoduje minimalizowanie pułapki aureoli, choć z drugiej strony wiemy, że praktyka bywa różna.

Co ciekawe, na wyłuskiwanie talentów ma wpływ również wygląd dziecka. Tak, tak, w pułapkę atrakcyjnego wyglądu (i w związku z tym przypisywanie innych pozytywnych cech) wpadamy nie tylk...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy