Między rynkiem a Ministerstwem

Książka na zakręcie

Nauczyciele języka polskiego poruszają się dzisiaj w trzech przestrzeniach: zawieszeni między kursem historii literatury, współczesną twórczością literacką i wskazaniami ministerstwa edukacji dotyczącymi priorytetów w nauczaniu, próbują wytyczyć dla siebie i uczniów w miarę pewną ścieżkę, zrównoważyć nakaz wychowania do wartości i konieczność wykładania literatury dawnej – średnio atrakcyjnej dla większości młodzieży, której znaczenie próbujemy przybliżyć często przez kontekst literatury najnowszej.

Poezja romantyczna – tak, ale może w zderzeniu z Jackiem Podsiadłą i Marcinem Świetlickim, poezja barokowa – owszem, ale w zestawieniu z nowymi wierszami Romana Honeta, opisy Dzikich Pól u Sienkiewicza zrównoważone prozą Andrzeja Stasiuka. Trudno jednak wybrać dobry tekst współczesny, gdy na rynku wydawniczym roi się od bestsellerów, gdy bibliotekarze bezradnie rozkładają ręce, bo jesienią spada na nich istny deszcz nowości, a nad głowami wszystkich unosi się miecz ministerialny – wartości. 

POLECAMY

Rynku książki ucieczka od wartości

Konia z rzędem temu, kto na rynku wydawniczym znajdzie jakiekolwiek wartości. Termin „wartości”, wymieniany zwłaszcza w kontekście wychowania, dla marketingowców wieje nudą. 
Wszyscy oni wolą mówić o prądach i nurtach. Wartości źle się kojarzą wydawcom, którzy szukają nowych talentów, chcą się wstrzelić w najnowsze nurty. W większości wydawnictw ten sposób myślenia znajduje swoje potwierdzenie już w nazwach stanowisk pracowników, przeszedł do lamusa redaktor literacki z prawdziwego zdarzenia, dzisiaj jego miejsce zajął redaktor nabywający, redaktor wyszukujący tytuły, którego zadaniem jest inicjowanie procesów wydawniczych. Na refleksję o wartościach nie ma tu miejsca, bo literatura przestaje kojarzyć się z kulturą, a staje się wąską i dość snobistyczną dziedziną w oceanie life-style’u. A w nim nie ma znaczenia wartość, raczej moda, trend, zmiana. Wygrywa nie ten, kto trafi na świetną powieść, a ten, kto wyczuje nowy trend – tak jak było z 50 twarzami Greya. Jeśli pojawia się gdzieś hasło „wartości”, to działy marketingu, akceptujące treść noty na książkę (w branży mówi się: „dać akcept”), pozwolą go użyć tylko w formule „autor porusza wartości uniwersalne”, nawet jeśli bliżej nie wiadomo, o jakie wartości chodzi. Gdy spotykają Państwo taki banał w wypracowaniach szkolnych, w ruch idą czerwone długopisy. Na rynku wydawniczym jest to zaś jedyny kontekst, w jakim wartości można jeszcze sprzedać. Sprzedaż właśnie jest tutaj ważna i wydaje się, że to jedyna wartość nieprzemijają...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy