Dołącz do czytelników
Brak wyników

Punkt widzenia - felieton

29 listopada 2017

NR 6 (Maj 2015)

„Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone”
o literaturze i o polskich nagrodach literackich

0 273

Utkwiło mi w pamięci zdanie z filmu Bogowie Łukasza Palkowskiego, które brzmi: „Serce w Polsce jest relikwią”. Zapamiętałam je dlatego, że w naszym kraju wiele spraw składających się na codzienne życie i takich, które mają wpływ na jego jakość, tkwi jednak nienaruszalnie w zamkniętych relikwiarzach. Wygląda na to, że taką relikwią stała się również literatura. Jest to o tyle niebezpieczne, że – jak każdemu obiektowi na postumencie – zagraża jej izolacja i śmierć. A można mieć prawdziwie czarne wizje, śledząc raporty czytelnictwa, które są zatrważające. 

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego dla ratowania sytuacji uruchamia kolejne programy promujące czytelnictwo. Założone zostały poważne dotacje dla bibliotek. Spory procent funduszy unijnych znajdzie swoje przeznaczenie w instytucjach promujących kulturę wysoką. 

W (epi)centrum tego krajobrazu funkcjonują nagrody literackie. Pytanie o to, czy mają się one dobrze, jest jednym z wielu. Ponieważ są również inne: Czy nagrody literackie są literaturze potrzebne? Czy nagrody literackie promują literaturę, a  dokładniej – czy promują ją skutecznie i czy nominacje oraz laury przekładają się na faktyczne lektury czytelników?

 

Czy nagrody literackie są literaturze potrzebne? Czy nagrody literackie promują literaturę, a  dokładniej – czy promują ją skutecznie i czy nominacje oraz laury przekładają się na faktyczne lektury czytelników?

 

Nagród literackich w Polsce jest dużo. Z założenia powinny być miernikami talentu. Ale są jednocześnie miernikami sprzedaży. Legitymują się nimi nie tylko pisarze, ale równie chętnie czynią to wydawcy, czasopisma, instytucje kultury, ale także – co ostatnio jest bardzo modne – miasta. Nagrody fundowane przez miasta są sygnowane wysokimi nominałami oraz mają faktycznie potężną oprawę medialną. Kluczową sprawą jest jednak pytanie: Ile nagród literackich, a w konsekwencji ile nominowanych i nagradzanych tytułów funkcjonuje w świadomości czytelników?

Gdyby spróbować stworzyć dokładny katalog polskich nagród literackich, można nabrać przekonania, że więcej nagradzamy, niż czytamy. Nagrody literackie są bowiem wytworem medialnym, czyli podlegają prawom sponsoringu oraz promocji. O to więc chodzi, żeby było o nich dużo i głośno, mają się dwoić i troić. 
To samo dotyczy książek; nie można przecież nie zauważać, że współczesna książka, jeśli chce przeżyć, również musi być medialna. Współczesna książka bowiem musi się sprzedać. I tu jest sedno sprawy i tutaj też jest najbardziej wyrazisty kontekst, dla którego wreszcie można powiedzieć wyraźnie że – nagrody literackie są potrzebne. Komu? Po pierwsze czytelnikom, dlatego że wciąż są najpoważniejszym wyznacznikiem kultury wysokiej. Takie mają zadanie, żeby wyznaczać ścieżki czytelnicze na współczesnych drogach i bezdrożach rynku wydawniczego. Po drugie, są potrzebne samym twórcom, stanowią bowiem niebagatelny wcale bodziec do jeszcze bardziej wzmożonej aktywności w obrębie szeroko pojętej literatury oraz sztuki. Po trzecie, są potrzebne wydawcom i księgarzom, aby podkręcać machinę sprzedaży 
i współtworzyć literackie publicity. 

Prezes Fundacji im. Wisławy Szymborskiej 
Michał Rusinek

O ufundowaniu nagrody literackiej Wisława Szymborska zaczęła myśleć już w 1996 roku, zaraz po otrzymaniu literackiej Nagrody Nobla. Kilka lat później, kiedy spisywała testament i statut fundacji, którą postanowiła założyć, także wspomniała w nich o nagrodzie. Ale tylko wspomniała; pozostałe zadania fundacji określiła bardzo dokładnie. Charakter i strukturę nagrody pozostawiła natomiast jej zarządowi.  
Zarząd nie miał wątpliwości, że powinna to być nagroda poetycka i powinna nosić imię Wisławy Szymborskiej. Podjęliśmy także decyzję, by miała ona charakter międzynarodowy i to z dwóch powodów. Po pierwsze, można do niej zgłaszać wszystkie książki poetyckie wydane w Polsce 
w poprzednim roku, także te przełożone z innych języków. Po drugie, w kapitule nagrody zasiadają nie tylko polscy krytycy, 
ale i tłumacze polskiej poezji na języki obce; w większości tłumacze – i przyjaciele – samej Wisławy Szymborskiej. 
W lutym sekretarz nagrody podaje liczbę zgłoszonych książek, w maju jury ogłasza tytuły pięciu książek nominowanych do nagrody, w październiku natomiast – podczas krakowskich Targów Książki – odbywa się uroczysta gala, podczas której wręczona zostaje Nagroda im. Wisławy Szymborskiej. Stanowi ją czek na 200 tys. zł oraz statuetka wykorzystująca motyw z kolażu autorstwa Szymborskiej, stworzony kiedyś do amerykańskiego wydania jej wierszy. Nagroda buduje swoją renomę. Cieszy nas to, że zaledwie po dwóch edycjach jest już doceniana w Polsce i poza nią, a laureaci nagrody są tłumaczeni i wydawani za granicą, a także zapraszani na poetyckie festiwale, nie tylko w Polsce.

 

Pisarz nominowany do Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”
Remigiusz Grzela

Zmieniły się czasy i najlepsza nawet książka nie poradzi sobie sama, jak kiedyś się uważało. Krzysztof Varga – i chyba się z nim zgadzam – mówi nawet, że dzisiaj nie sposób już wypromować martwego autora. Martwy autor na nic się swojej książce nie przyda, zwłaszcza na rynku nowości, bo taki jest w tej chwili polski rynek książki. Dlatego tak ważny jest udział w promowaniu powieści, jak też jej zauważenie przez krytykę i jurorów ważnych literackich nagród. Do najważniejszych bez wątpienia należy Literacka Nagroda Europy Środkowej „Angelus” doceniająca książki wydane w tej części świata, których autorzy „podejmują tematy najistotniejsze dla współczesności, zmuszają do refleksji, pogłębiają wiedzę o świecie innych kultur”. Samo więc już dostrzeżenie książki przez jury potwierdza jej ambicję prowadzenia poważnego dialogu ze świadomym Czytelnikiem. Bardzo mnie zatem ucieszyło, że moja powieść Złodzieje koni podejmująca temat rozliczenia historii współczesnej, ale także przyjrzenia się 
w ogromnym zbliżeniu relacjom kolejnych pokoleń mężczyzn, została przez jurorów nagrody „Angelus” zauważona. Sam fakt zakwalifikowania Złodziei koni do tego prestiżowego wyróżnienia – mniej więcej rok po ukazaniu się powieści – pozwala jej raz jeszcze trafić do Czytelników.
Widziałem w jednej ze znanych warszawskich księgarń („Mito” przy ul. Waryńskiego) ekspozycję wyłącznie tytułów zakwalifikowanych do „Angelusa”...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy