Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

15 stycznia 2020

NR 34 (Styczeń 2020)

Nieszczęśliwa Ania Shirley. Współcześnie o Ani z Zielonego Wzgórza

231

Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery to powieść, która od wielu lat wpisywana jest na listę lektur dla szkoły podstawowej. W obecnie obowiązującej podstawie programowej książka o losach rudowłosej dziewczynki z Wyspy Księcia Edwarda znalazła się w spisie lektur uzupełniających.

Nauczyciel może z niego wybrać przynajmniej dwie pozycje do omówienia z uczniami1. Ja zachęcam do tego, by Anię z Zielonego Wzgórza omówić. Jeśli nie w całości, to przynajmniej we fragmentach. Okazuje się, że powieść wydaną w 1908 r. można zaprezentować uczniom w nieoczywistych współczesnych kontekstach. Lekcje języka polskiego z Anią… mają szanse stać się nie tylko lekcjami czytania literatury czy tworzenia form wypowiedzi, lecz także lekcjami empatii. 

POLECAMY

Stara lektura, nowe odczytanie

Kiedy w roku szkolnym 2015/2016 kolejny raz przygotowywałam się do omówienia z uczniami Ani z Zielonego Wzgórza, uderzyło mnie to, jak pobieżnie do tej pory czytałam pierwsze rozdziały powieści Montgomery. Przygotowując cykl lekcji, skupiałam się zazwyczaj tylko na opisie Ani z rozdziału II, kilka minut poświęcałam na odtworzenie historii sieroctwa dziewczynki (śmierć rodziców, mieszkanie u pani Thomas i pani Hammond, przytułek), po czym przechodziłam do lekcji o perypetiach dziewczynki – w szkole, podczas zabaw z przyjaciółkami, w czasie prób kulinarnych. Prowadziłam lekcje tak, by podkreślić bogatą wyobraźnię Ani i jej zdolność postrzegania świata jako miejsca pełnego cudów. 
Tym razem jednak zwróciłam uwagę na coś innego: głęboką samotność dziewczynki. Postanowiłam skupić się na wybranych fragmentach powieści, mówiących o tym, jak źle w dzieciństwie traktowana była Ania i czego najbardziej w jej życiu brakowało. Chciałam także pokazać uczniom, że problemy Ani są – niestety – do dziś problemami wielu dzieci na świecie, emocje zaś towarzyszące dziewczynce to niekoniecznie tylko nieco egzaltowany zachwyt nad światem i bezdenna rozpacz związana z licznymi „wpadkami” towarzyskimi. 
Aby poznać lepiej nieszczęśliwą Anię Shirley, na lekcji z uczniami czytałam fragmenty pierwszych rozdziałów powieści i oglądałam współczesny film krótkometrażowy ReMoved opowiadający o dziewczynce, która trafia do systemu pieczy zastępczej. Od roku 2017 do cyklu lekcji włączyłam także fragmenty 1. odcinka serialu Ania, nie Anna2. Ten odcinek i kilka kolejnych pierwszego sezonu serialu jest w większości wierny fabule powieści Montgomery. 
W artykule zaprezentuję, jak może wyglądać praca z wymienionymi wyżej tekstami kultury w szkole podstawowej. Dodam, że w roku szkolnym 2015/2016 moi uczniowie nie musieli czytać całej Ani z Zielonego Wzgórza, a jedynie pierwszych szesnaście rozdziałów (całość była dla chętnych). Zdecydowałam się na taki podział, ponieważ chciałam pokazać właśnie tę nieszczęśliwą, zagubioną Anię, która stara się dopasować do Zielonego Wzgórza i wioski Avonlea, ale jednak cały czas coś staje jej na przeszkodzie. Chciałam także mieć czas na omówienie filmu ReMoved. W kolejnych latach omawiałam natomiast tylko fragmenty pierwszych sześciu rozdziałów i zestawiałam je z ReMoved oraz serialem Ania, nie Anna.  

Dziewczynka, której nikt nie chciał. Czytamy fragmenty powieści

Jest pogodne czerwcowe popołudnie. Mateusz Cuthbert bryczką zaprzężoną w kasztankę jedzie do Bright River po chłopca, którego wraz z siostrą Marylą postanowili wziąć na wychowanie. Zamiast chłopca na miejscu zastaje rudowłosą, chudą, skromnie ubraną dziewczynkę o nieprzeciętnym darze wymowy i takiej samej wyobraźni. Dziewczynka nazywa się Ania Shirley i ma jedenaście lat. 
Mateusz nie wie, jak wyjaśnić Ani, że nie jest osobą, której się spodziewał. Zabiera ją na Zielone Wzgórze i przez całą drogę pozwala wierzyć, że jadą do nowego domu dziewczynki. „Nie miałam pojęcia, jak wygląda Zielone Wzgórze. Po prostu kiedy tylko je zobaczyłam, od razu poczułam się jak w domu. Och, mam nadzieję, że to mi się nie śni! (…) Ale to wszystko dzieje się naprawdę i naprawdę już prawie jesteśmy w domu” (s. 31) – mówi Ania, kiedy wraz z Mateuszem zbliżają się do farmy. Na miejscu jednak entuzjazm i radość dziewczynki zostają zniszczone. Za chwilę z jej ust padną słowa, które kilka razy powtórzy, opowiadając o swojej przeszłości.
Zachęcam do uważnej lektury fragmentów, które zawierają następujące cytaty. Na tablicy warto wypisać pogrubione przeze mnie zdania.

Fragment rozdziału III, Maryla Cuthbert jest zdziwiona3

„Dziewczynka słuchała w milczeniu, patrząc to na jedno, to na drugie, a blask bijący z jej twarzy powoli gasł. Nagle chyba do niej dotarło znaczenie tej dziwnej rozmowy, bo upuściła na ziemię swoją bezcenną torbę, zrobiła krok do przodu i splotła dłonie w dramatycznym geście.
– Nie chcecie mnie! – krzyknęła. – Nie chcecie mnie, bo nie jestem chłopcem! Mogłam się tego spodziewać! Nikt mnie nigdy nie chciał. Mogłam się domyślić, że to było zbyt piękne, żeby się mogło naprawdę zdarzyć. Powinnam była wiedzieć, że nikt mnie tak naprawdę nie chce. No i co mam teraz zrobić? Mogę się tylko zalać łzami! 
Jak powiedziała, tak zrobiła”. (s. 33–34)
Fragment rozdziału V, Historia Ani
„[Mama] Umarła na szkarlatynę, kiedy miałam trzy miesiące. (…) A ojciec umarł cztery dni później – też na szkarlatynę. No i tak zostałam sierotą i pani Thomas mówiła, że wszyscy się głowili, co ze mną zrobić. Proszę zwrócić uwagę, że już wtedy nikt mnie nie chciał. Już chyba taki mój los. (…) W końcu pani Thomas powiedziała, że mnie weźmie. […] Państwo Thomasowie przenieśli się z Bolingbroke do Marysville i mieszkałam z nimi do ósmego roku życia. Pomagałam zajmować się ich dziećmi. (…) Potem pan Thomas wpadł pod pociąg i się zabił, a jego matka zaproponowała, że weźmie do siebie panią Thomas i dzieci, ale mnie nie chciała. Teraz pani Thomas musiała się głowić, co ze mną zrobić. Wtedy zjawiła się pani Hammond, która mieszkała trochę dalej nad rzeką. I zobaczyła, że daję sobie radę z dziećmi, więc postanowiła mnie wziąć. No to pojechałam w górę rzeki i mieszkałam z Hammondami na takiej małej wykarczowanej polance. To było strasznie odludne miejsce! Jestem pewna, że gdybym nie miała wyobraźni, nie dałabym rady tam mieszkać. (…) No więc mieszkałam z panią Hammond przez ponad dwa lata, a potem pan Hammond umarł i pani Hammond nie mogła sobie dać rady. Rozdzieliła dzieci pomiędzy swoich krewnych i wyjechała do Stanów. Ja musiałam pójść do przytułku w Hopeton, bo nikt nie chciał mnie wziąć. W przytułku zresztą też mnie nie chcieli. Mówili, że niby nie mają miejsca”. (s. 52–53)

Na podstawie tych fragmentów warto zrekonstruować przeszłość Ani – można zrobić to w formie osi czasu, notatki rysunkowej cieszącej się obecnie dużą popularnością wśród polonistów czy też po prostu w punktach. Niezależnie od przyjętej formy, polecam zaznaczyć na tablicy kolorem lub ramką momenty, kiedy życie Ani było szczęśliwe. Tak sporządzona notatka pozwoli nam unaocznić młodzieży, jak smutne i nieszczęśliwe było dzieciństwo Ani Shirley. W jej życiu można zauważyć tylko dwa krótkie okresy szczęścia. Zobaczmy:

  • 0–3 miesiące – szczęśliwe dzieciństwo;
  • 3 miesiące – „co ze mną zrobić”, „już wtedy nikt mnie nie chciał”, pani Thomas „weźmie mnie”;
  • 3 miesiące – 8 lat – państwo Thomas; opieka nad dziećmi; „co ze mną zrobić”;
  •  8 lat – ponad 10 lat – państwo Hammond; opieka nad dziećmi;
  • 10–11 lat – przytułek w Hopeton; „nikt nie chciał mnie wziąć”; „też mnie nie chcieli”;
  • 11 lat – szansa na szczęśliwe życie na Zielonym Wzgórzu;
  • Maryla i Mateusz nie chcą Ani.

Warto w tym miejscu porozmawiać z uczniami o tym, jak wyglądało życie Ani u państwa Thomas i Hammond. Można wrócić do fragmentów rozdziału Historia Ani i w całości przeczytać relację dziewczynki z pobytu u tych rodzin. Głównym zadaniem dziewczynki było zajmowanie się licznym potomstwem tych rodzin. Zwróćmy także uwagę na sformułowania: „nikt nie chciał mnie wziąć” i „musiała się głowić, co ze mną zrobić”. Czy tak powinno się traktować dzieci? W ten sposób mówi się raczej o rzeczach, nie o żywych czujących istotach. Ania niemal całe swoje dzieciństwo traktowana była przedmiotowo. 
Do zaproponowanych fragmentów można ponadto zadać takie pytania:

  • Co się współcześnie dzieje z dziećmi, które nie mają rodziców?
  • Czy małe dzieci mogą pracować?
  • Czy małe dzieci mają obowiązek pomagać w wychowaniu jeszcze młodszych dzieci?
  • Czym jest według was szczęśliwe dzieciństwo?

Odpowiedzi na zaproponowane pytania pozwolą na ukazanie przepaści między współczesnym systemem opieki nad dziećmi a tym opisanym w książce. Ostatnie pytanie uwypukli kontrast między dzieciństwem idealnym, być może dzieciństwem naszych uczniów, a tym, czego doświadczyła Ania. Ciekawym urozmaiceniem tej lekcji są też zdjęcia uczniów z dzieciństwa. Możemy poprosić ich o przyniesienie fotografii na nośniku cyfrowym i wyświetlić niektóre z nich (lub wszystkie) na tablicy. Dzięki obrazom, przywołującym wspomnienia i działającym na wyobraźnię, problemy poruszane na lekcji staną się uczniom jeszcze bliższe i będzie szansa na to, że los książkowej postaci wzbudzi w nich uczucia takie jak żal, współczucie, brak zrozumienia dla zachowań dorosłych wobec małego dziecka. 
W tym miejscu proponuję zatrzymać się na chwilę nad zdaniem wypowiedzianym przez dziewczynkę o mieszkaniu z Hammondami: „Jestem pewna, że gdybym nie miała wyobraźni, nie dałabym rady tam mieszkać”. Co Ania chce nam tutaj powiedzieć? Wspomina co prawda, że miejsce, w którym wtedy mieszkała, było odludne. Może więc chodzić tu o dosłowną samotność, której dziewczynka doświadczała – brak innego towarzystwa niż państwo Hammond i kilkoro ich dzieci. Dzięki swojej wyobraźni Ania mogła łatwiej znosić brak kontaktów z innymi ludźmi. Ja czytam ten cytat jeszcze inaczej. Przez słowa Ani przebija samotność dziecka, które nie doznało miłości. Które zamiast być pełnoprawnym członkiem rodziny, stało się pomocą domową, niańką trzech par bliźniąt.
Ania nie mówi wprost o tym, jak ciężkie było jej życie przed przybyciem na Zielone Wzgórze, wiele można jednak wyczytać między wierszami. Zauważmy, że kiedy Maryla pyta, czy poprzednie opiekunki były dla niej dobre, Ania stara się przedstawić je w korzystnym świetle, jakoś je wytłumaczyć z ewentualnych niepowodzeń w byciu dobrymi zastępczymi matkami. 

„– Czy te kobiety – pani Thomas i pani Hammond – były dla ciebie dobre? – spytała Maryla, kątem oka zerkając na Anię. 
– No… – zawahała się dziewczynka.
Jej wrażliwa twarzyczka nagle poczerwieniała i pojawiło się na niej zakłopotanie.
– Znaczy… one chciały być. Wiem, że chciały być dla mnie jak najlepsze. A kiedy ludzie chcą być dla ciebie dobrzy, to nawet tak bardzo nie przeszkadza, że im trochę nie wychodzi… czasami. Wie pani, miały mnóstwo własnych zmartwień. (…) Ale jestem pewna, że chciały być dla mnie dobre.
Maryla nie zadawała więcej pytań. (…) W sercu kobiety zaczęło wzbierać współczucie dla tego nieszczęsnego dziecka. Ileż ono musiało przeżyć w swoim krótkim życiu – życiu pozbawionym miłości, a za to pełnym głodu, nędzy i nieszczęścia. Maryla miała swój rozum i doskonale potrafiła czytać między wierszami tej smutnej historii. Domyślała się prawdy. Nic dziwnego, że dziewczynka była tak szczęśliwa na myśl o prawdziwym domu”. (s. 54)

Maryla nie wie jeszcze, że w tym momencie, w chwili, kiedy zaczyna współczuć Ani, w głębi serca podjęła już decyzję o tym, że rudowłosa sierota zostanie na Zielonym Wzgórzu. 
Dlaczego jednak Ania broni swoich opiekunek? Zadajmy to pytanie uczniom. Być może odpowiedzą, że znała tylko je i przywiązała się do nich, mimo ciężkich warunków. Może uznają, iż dziewczynka uważała, że powinna być im wdzięczna za przygarnięcie. A może nie zrozumieją postępowania Ani, może swego rodzaju lojalność wobec kogoś, kto traktował ją jak przedmiot, nie pomieści im się w głowie? 

Dziecko, które cierpi w samotności. Film krótkometrażowy ReMoved

Film ReMoved4 z 2013 r. opowiada historię dziewięcioletniej dziewczynki, Zoe, która zostaje odebrana rodzicom i zamieszkuje u kolejnych rodzin zastępczych. Przyczyną przekazania dziecka do systemu pieczy zastępczej jest przemoc w rodzinie – ojciec znęca się nad dziećmi i ich matką. Matka natomiast nie potrafi zapewnić dzieciom opieki. Tytuł filmu możemy przetłumaczyć na język polski jako Niechciana, Odsunięta lub Usunięta. Jest to oczywiście nawiązanie do sytuacji Zoe, której przede wszystkim nie chcą rodzeni rodzice i kolejne rodziny zastępcze. Sama Zoe także pragnie się usunąć – będąc narratorką swojej historii, mówi, że wraz z kolejnymi przeprowadzkami coraz bardziej zamyka się w sobie. Na samym początku filmu tak natomiast przedstawia się nam, widzom: „Oto kim jestem. Jestem niezauważona. Niesłyszana. Niechciana. Oto kim jestem. Jeżeli w ogóle jestem czymkolwiek”. 
Zauważmy, że Zoe w przytoczonej wypowiedzi podaje w wątpliwość swoją podmiotowość. O ile Anię Shirley jej opiekunowie traktowali przedmiotowo, o tyle Zoe, pod wpływem rodziców i kolejnych rodzin zastępczych, zaczyna myśleć o sobie jak o „czymś”, nie „kimś”. Uznaje, że jest nieważna. 
Proponuję na początek pokazać uczniom film bez napisów5. Zamiast skupiać się na narracji Zoe, na słowach, które opisują odczucia i emocje dziewczynki, skupmy się na tym, jak wygląda bohaterka, jak wyraża emocje i jakie są tych emocji przyczyny. Śledźmy wyraz jej twarzy, postawę ciała. Zwróćmy uwagę na traumatyczne przeżycia Zoe, w których znajdziemy źródła jej emocji. Są one doskonale widoczne w tej zaledwie trzynastominutowej produkcji.
 Fizyczny ból, cierpienie psychiczne, strach, brak miłości i szacunku, lęk przed odrzuceniem, bardzo dużo gniewu, oswajanie się z nową sytuacją, znowu gniew. Młoda bohaterka ReMoved przeszła naprawdę wiele. Paradoksalnie bariera językowa, wyłączenie napisów, może bardziej zadziałać na uczniów, a poza tym pozwoli podjąć temat tego, że emocje są uniwersalne, człowieka da się zrozumieć bez słów.
 Ze swoimi uczniami rozmawiałam właśnie o emocjach głównej bohaterki i motywach jej postępowania, ale także o narracji (pierwszoosobowej), o potrzebach dziecka, o zaufaniu i jego utracie. Porównywaliśmy zachowanie Zoe i Ani w sytuacji odrzucenia. Tej drugiej przeciwności losu nie załamały. Pomogła jej przetrwać bogata wyobraźnia, choć była ona – zauważmy – mechanizmem obronnym. Ania żyła marzeniami, bo jej rzeczywistość była pełna cierpienia. Zoe broniła się inaczej –
krzykiem, niszczeniem przedmiotów, odrzucaniem kolejnych opiekunów. Jedynym schronieniem, oczywiście w sensie przenośnym, był dla Zoe kontakt z młodszym bratem. Tylko przy nim czuła się bezpiecznie. 
Do ReMoved nie przygotowałam karty pracy ani żadnych wymyślnych ćwiczeń. O jego treści po prostu rozmawiałam z uczniami, wnioski zapisując na tablicy. Pytania do uczniów były proste: Kto jest główną bohaterką? W jakiej sytuacji się ona znalazła? Jakie emocje, kiedy i dlaczego okazywała? Czego pragnęła? Po obejrzeniu tej produkcji na pewno każdy nauczyciel oceni, czy trafi ona do wrażliwości jego uczniów i przygotuje odpowiedni dla nich scenariusz rozmowy na jej temat. Przy okazji warto powiedzieć uczniom, co to jest dom dziecka, pogotowie opiekuńcze, rodzinny dom dziecka, rodzina zastępcza, adopcja. 
W notatce przygotowanej na mojej lekcji w klasie VI znalazło się też wspomniane wyżej porównanie zachowania i emocji Ani i Zoe. Tematy te wróciły do nas podczas omawiania Tego obcego Ireny Jurgielewiczowej. 

Ania, nie Anna – w stronę traumy

Wróćmy do głównej bohaterki Ani z Zielonego Wzgórza. Jak się przekonaliśmy, jej dzieciństwo było nieszczęśliwe, naznaczone ciężką pracą fizyczną, samotnością, poczuciem bycia odrzuconą i – choć nie jest to wprost powiedziane – również przemocą. 
Ania Shirley to dziewczynka z przeszłością. Mroczną przeszłością. Co prawda nie wsypała nigdy strychniny do studni i nie ma w niej zła, o które wszystkie sieroty posądza pani Lynde w rozmowie z Marylą. Ania to całkiem rozsądna młoda osoba, oczytana, wygadana. Umie o siebie zadbać, bo inaczej jak przetrwałaby jedenaście lat życia w roli wyrzutka? Służącej, niańki i domowego popychadła? 
Dopiero we wspomnianym na początku artykułu roku szkolnym 2015/2016 uświadomiłam sobie, że to niemożliwe, by dziecko, które od niemowlęctwa było dla swoich kolejnych opiekunów jedynie balastem, nie zaznało miłości, czułości i zrozumienia, zachowywało się tak normalnie jak Ania Shirley. Dziewczynki nie nękają złe wspomnienia, nie jest straumatyzowna, a przecież jej dzieciństwo było właśnie traumatyczne. Bujna wyobraźnia co prawda pomagała jej przetrwać najgorsze, ale czy to możliwe, by w rzeczywistości ciężkie przeżycia z czasów dzieciństwa nie miały negatywnego wpływu na życie Ani?
Na to pytanie odpowiadają twórcy serialu Ania, nie Anna, który premierę miał w 2017 r. najpierw w kanadyjskiej stacji telewizyjnej CBC, a później na platformie Netflix. Pierwszy sezon serialu jest jeszcze dość wierny książkowemu pierwowzorowi i jego uważne obejrzenie polecam każdemu, kto uczy polskiego i zdecyduje się na omawianie Ani z Zielonego Wzgórza. Jeśli nie macie czasu na zapoznanie się ze wszystkimi odcinkami, to przynajmniej pierwszy polecam Waszej uwadze. Jego fragmenty wzbogacą lekcję z lekturą Montgomery i pokażą inne oblicze głównej bohaterki. Można zdecydować się także na porównanie kilku scen z nowego serialu i znanej zapewne nauczycielom ekranizacji z 1985 r. (reż. Kevin Sullivan, w roli Ani Megan Follows).
Oglądając kolejne odcinki serialu Ania, nie Anna, nabierałam przekonania, że jego twórcy bardzo uważnie przeczytali książkę Montgomery. Między wierszami optymistycznej opowieści o wygadanej sierotce znale...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy