Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

6 września 2021

NR 43 (Wrzesień 2021)

Humor na lekcjach – czy to zgodne z etykietą?

0 29

Na lekcjach języka polskiego poświęcamy czas na to, by nauczyć naszych uczniów zasad etykiety językowej. Bardzo często etykieta językowa 
łączy się z grzecznością. Aldona Skudrzyk w swoim artykule pisze, że: „Grzeczność językowa to określona strategia ludzkiego zachowania komunikacyjnego, polegająca na postrzeganiu społecznych, skonwencjonalizowanych norm, które przyjmowane są w danej wspólnocie językowej jako będące wyrazem uprzejmości, oznaką dobrego wychowania. Realizuje się ją środkami: językowymi, parajęzykowymi (tempo, intonacja, barwa głosu) oraz niejęzykowymi (gest, mimika, proksemika) [...]” 

1Aby zachować się grzecznie, musimy przestrzegać nie tylko norm poprawności językowej, lecz także zasad kultury, w obrębie której się komunikujemy. Grzeczność w języku to nie tylko słowa, to również zespół pozajęzykowych zachowań, które – z reguły – ułatwiają nam porozumiewanie się. 

POLECAMY

Bez wątpienia należą do nich zachowania pozawerbalne: uśmiech, łagodny ton wypowiedzi, pomachanie ręką na pożegnanie lub pocałunek czy przytulenie na powitanie. Małgorzata Marcjanik w wykładzie pt. Współczesna etykieta językowa – zmierzch wartości? mówi, że grzeczność jest grą, a zatem rządzą nią – jak to w każdej grze – określone zasady2. Skoro jesteśmy tacy grzeczni, językowo ułożeni, to gdzie tu miejsce na przypatrywanie się światu w nieco swobodny, nawet groteskowy sposób? Gdzie miejsce na to, by balonik nadmuchany zasadami „dobrego zachowania” czasem pękł z hukiem? Gdzie czas na to, by poluźnić zawiązany pod samą szyję krawat w prążki grzeczności? 

Z pomocą, a właściwie ze swoją historią, przychodzi nam Hermes – posłaniec bogów, opiekun handlu, podróżnych, złodziei, któremu przypisywano dar perswazji. To jemu zawdzięczamy literaturę, która powstała, kiedy Hermes pierwszy raz skłamał: „Gdy on i jego brat Apollo, któremu zaledwie jednodniowy Hermes ukradł pięćdziesiąt jałówek, stanęli przed sądem Zeusa, ich ojca, Hermes, zamiast przyznać się do winy, wymyślił zupełnie inną wersję zdarzeń. Autor Hymnu homeryckiego do Hermesa przytacza jego słowa z mowy obronnej: „Ojcze Zeusie, to ja zaiste ci prawdę wyjawię, prawdomówny wszak jestem i nie wiem, co to jest kłamstwo”. Po czym Hermes kłamie. Ta bezczelność boskiego oseska wzbudza jednak w bogach śmiech. Cała sytuacja jest zabawna, choć prawdomówność, którą dotąd szczycili się bogowie, zostaje podważona”3.

Humor jest stałym elementem naszego życia, więc warto na co dzień z niego korzystać. Z pewnością wpisuje się w zasady etykiety językowej, bo żartować trzeba umieć.

Hermes jest więc symbolem konstruowania nowych wersji zdarzeń, czyli takich, które nie do końca są faktem, ale zdarzyć się mogą. Jego dystans do otaczającego świata bawi i zaskakuje. Olga Tokarczuk pisze, że literatura „jest zabawą w światy i możliwości, wspaniałym, zapierającym dech w piersiach kuglarstwem, które zmiata i unieważnia nasze skrzętne i pragmatyczne porządki, nasze podziały «odtąd dotąd», starannie posortowaną zawartość naszych szuflad umysłu”4.

Hermes pracował wytrwale. Wymyślił pismo, patronował wynalazcom, odprowadzał zmarłych do Hadesu, oszukiwał, budował iluzję. Cechowało go poczucie humoru, któremu towarzyszyło niewinne zaskoczenie. Ile więc z działań Hermesa obserwujemy w naszym codziennym życiu? Czy my, poloniści, nie podróżujemy jak posłaniec bogów między światami utkanymi z ludzkiej pamięci? Czy naszymi opowieściami nie budujemy mostów między tym, co było, a tym, co jest? Czy nie chwytamy za rękę naszych uczniów i nie przeprowadzamy ich na „drugi brzeg”? Wracamy potem przed nasze domowe lustra i z poczuciem satysfakcji puszczamy do siebie oko. 

Między Hermesem a nami – nauczycielami – nie ma zbyt wielkiej różnicy. Uciekamy się do drobnych podstępów, misternej konfabulacji, by jak najdłużej stać na pomoście. Tkamy swoje opowieści i układamy je pod stopami, by wszystkim było wygodnie, byśmy czuli się jak przytwierdzeni do tego samego fundamentu. Pomagają nam w tym nie tylko umiejętności językowe, sztuka opowiadania historii, snucia wizji alternatywnych światów, lecz także coś, co jest ulotne, chwilowe, co trzeba złapać w locie.

Coś, czego nie da się zmierzyć i zważyć. To humor – nieodłączny przyjaciel Hermesa, którym zaskarbił sobie sympatię bogów. 

Sir Ken Robinson w dobrym humorze 

Nie od dziś wiadomo, że humor łączy pokolenia, pozwala z dystansem spojrzeć na siebie i otaczający nas świat. Już Ignacy Krasicki – zwolennik uczenia się przez śmiech – pisał: „I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa. I żart dowcipną przyprawiony sztuką. Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa”5. Dlaczego więc nie pośmiać się razem z uczniami na lekcjach? Zażartować, podowcipkować, rozluźnić atmosferę? Lekcje nie zawsze muszą być „poważne” – tak jak czasem „niepoważne” jest życie. Jak to zrobić? Jak sprawić, by humor dopełniał treści, które przekazujemy młodym ludziom? Receptę na edukacyjny sukces odkrył Sir Ken Robinson. Jedną z cech eksperta w dziedzinie edukacji jest rozbrajające poczucie humoru. Jego wystąpienie na konferencji TED pt. Czy szkoły zabijają kreatywność? obejrzano ponad 32 miliony razy. Dlaczego tak się stało? Sam Robinson odpowiada: „Jeśli się śmieją, to znaczy, że słuchają”6. Prawda jest taka, że Robinson opowiada wciągające historie o potrzebie zmian w edukacji i robi to w tak zabawny sposób, że nie można od niego oderwać oczu. O edukacji opowiada w taki sposób: „Jeżeli pójdziesz na proszoną kolację i przyznasz się, że pracujesz w szkolnict-
wie – cóż, od razu widać, że nie bywasz na proszonych kolacjach (śmiech). Jeżeli pracujesz w szkolnictwie, nikt cię nie zaprasza (śmiech). I co ciekawe, nikt nawet nie rewanżuje się zaproszeniem. To dla mnie dziwne. Ale jak już gdzieś pójdziesz i przyznasz się, kiedy ktoś spyta cię: «Czym się zajmujesz?», a ty stwierdzisz, że robisz w szkolnictwie, twój rozmówca blednie. Widać, że myśli sobie: «O mój Boże, dlaczego ja? To moje jedyne wyjście w tym tygodniu» (śmiech). Ostatnio usłyszałem wspaniałą historię, którą uwielbiam opowiadać. Jej bohaterką jest sześcioletnia dziewczynka. Na lekcji plastyki siedziała z tyłu i rysowała. Jej nauczycielka twierdziła, że dziewczynka rzadko uważa na lekcjach, a na rysowaniu bardzo się skupiła.

Nauczycielka była zafascynowana. Podeszła do niej i spytała: «Co rysujesz?», a dziewczynka odpowiedziała: «Portret Boga». «Ale przecież nikt nie wie, jak wygląda Bóg», stwierdziła nauczycielka, a dziewczynka na to: «To się dowiedzą»”7.

W czasie tego wystąpienia Robinson rozśmieszył swoich widzów w ciągu pierwszych pięciu minut około dziesięciu razy. Oznacza to, że jest bardziej zabawny niż popularna komedia Kac Vegas.

W podobnym tonie prowadziła swoje wystąpienie Rita Pierson – amerykańska nauczycielka. Podczas konferencji TED pt. Każde dziecko potrzebuje mistrza opowiada: „Całe życie spędziłam w szkole, w drodze do szkoły, w drodze ze szkoły lub rozmawiając o tym, co się w niej dzieje (śmiech). Moi rodzice byli nauczycielami, podobnie moi dziadkowie od strony matki i od 40 lat ja również zajmuję się nauczaniem. Nie trzeba dodawać, że miałam w tym czasie okazję przyjrzeć się zmianom w edukacji pod wieloma kątami. Niektóre z tych zmian były dobre, inne już trochę mniej. Wiemy już, czemu dzieci rezygnują ze szkoły, czemu się nie uczą. Bieda, opuszczanie zajęć, zły wpływ rówieśników. Wiemy, dlaczego. Jednak nigdy, albo bardzo rzadko, porusza się kwestię wagi relacji międzyludzkich. Jamec Comer twierdzi, że nie ma co liczyć na naukę bez silnego związku. [...] Na każdego z nas miał wpływ jakiś inny nauczyciel lub dorosły. Przez lata obserwowałam nauczycieli, tych najlepszych i tych najgorszych. Koleżanka powiedziała mi kiedyś: «Nie płacą mi za lubienie uczniów. Płacą mi za uczenie. Ja ich uczę, oni mają się uczyć. Koniec kropka». Powiedziałam jej: «Dzieci nie lubią się uczyć od ludzi, których nie lubią» (śmiech).

Ona ta to: «Bzdury». Ja na to: «Czeka cię długi i żmudny rok, kochana» (śmiech). [...] Uczyłam kiedyś o proporcjach. Nie jestem w tym zbyt dobra, ale się starałam (śmiech). Wróciłam do domu, zajrzałam do rozwiązań i okazało się, że całą lekcję przerobiłam źle (śmiech). Na drugi dzień w klasie powiedziałam: «Słuchajcie, muszę was przeprosić. Źle przerobiłam materiał. Przepraszam». Oni na to:...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy