Co może pójść źle, czyli stres i detale w komunikacji

Horyzonty polonistyki

Stres prawdopodobnie zajmuje czołową lokatę w rankingu pojęć, których z rozkoszą pozbylibyśmy się ze swojego życia. Nietrudno zgadnąć, dlaczego. To potężny przeciwnik. O tyle uciążliwy, że paraliżuje bez względu na kontekst. I o tyle irytujący, że zdarza mu się odnosić zwycięstwo. Brak umiejętności zapanowania nad nim to główny powód komunikacyjnej porażki. Niestety – te pozostałe są równie istotne. I – na pozór – dosyć trywialne.

Ze stresem i mimo stresu

Czy z tremą można nauczyć się wygrywać? Gdybyśmy rzeczywiście wyeliminowali ją ze swojego życia, to – chcąc nie chcąc – wyrządzilibyśmy sobie dość sporą krzywdę. Hormonów stresu nie da się pozbyć. 

POLECAMY

Adrenalina powinna nakręcać – nie zniechęcać. Ogólna, niespecjalistyczna, wręcz idealna definicja zakłada, że stres przede wszystkim wywołuje mobilizację sił, szkodząc dopiero przy dłuższym występowaniu. Potrzebujemy go, by nie popaść w marazm. Jest trochę jak irytujący sąsiad za ścianą – nie da się go wyeksmitować, trzeba nauczyć się z nim żyć. 

Zamiast na siłę walczyć – warto koegzystować. Stres jest użyteczny, bo wpływa na emocje, ale też uosabia coś jeszcze: nasze starania. Chcemy wypaść jak najlepiej, więc siłą rzeczy martwimy się, czy osiągniemy swój cel. W obliczu samoudręczenia, czyli częstych domysłów dotyczących przewidywanej porażki – chwila wewnętrznej walki to dobre lekarstwo.
Czym więc byłoby przemawianie bez stresu...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy