Dołącz do czytelników
Brak wyników

Kompetencje komunikacyjne

19 grudnia 2017

NR 20 (Wrzesień 2017)

Czy Brutus zasłużył na piekło, czyli ćwiczenie argumentacji

0 70

W najsłynniejszej scenie dramatu Juliusz Cezar Szekspira – Brutus, zaraz po zabiciu rzymskiego wodza, wychodzi do wzburzonego tłumu i chce go przekonać o słuszności swojego czynu. Wbrew obawom Kasjusza godzi się na to, by kilka słów o zamordowanym powiedział także Marek Antoniusz, stronnik Cezara. Kasjusz wie, że nietrudno „namiętnym słowem lud podburzyć cały”. Brutus go jednak nie słucha i przegrywa pojedynek o przychylność Rzymian.
 

Początki teorii wymowy

Przemowa Antoniusza to crème de la crème retoryki, pokaz siły perswazji i literackiego kunsztu. Szekspir nie mógł wybrać lepszej scenerii dla zobrazowania kultury retorycznego agonu – starożytna mównica była miejscem, gdzie sztuka wymowy stworzyła swój kanon.

Początki retoryki wiążą się z działalnością Koraksa i jego ucznia Tejzjasza w V w. p.n.e. Ich nauki trafiły na właściwy grunt. 
Po upadku tyranii w koloniach greckich na Sycylii i w wyniku rozwoju życia politycznego – demokratycznego – tego regionu umiejętność sprawnego wyrażania poglądów i przekonywania do swoich racji, głównie w kontekście powszechności sądowych batalii o „rewindykację konfiskowanych kiedyś majątków”, stała się nader cenna. Ci dwaj syrakuzańczycy pokazywali, w jaki sposób właściwie użyte słowo może być środkiem do osiągnięcia postawionego celu. Co więcej – twierdzili, że retoryki można się nauczyć.

Jej źródeł nie należy jednak szukać wyłącznie w polityce czy sądzie. Wiek V to granica umowna, jedynie cezura oznaczająca zwrócenie uwagi na zwielokrotnienie refleksji teoretycznej nad sztuką wymowy. Początki retorycznej świadomości sięgają dalej: „kulturze starogreckiej od samego zarania jej dziejów towarzyszy szczególna wiara w moc słowa mówionego. Z tą właśnie wiarą wiąże się ściśle troska o umiejętność pięknego i przekonywującego przemawiania. W praktyce sztuka wymowy kwitnie w Grecji na długo przed jej teoretycznym opracowaniem”. Jej ślady odnajdujemy w literaturze: u Homera (np. w przemówieniach podczas narad wodzów), Sofoklesa (Król Edyp) cz Eurypidesa (Medea). 

Wobec „prawdy”

Gorgiasz z Leontinoi (ok. 485–380) potrafił wygłosić dwie przemowy na ten sam temat: naganę i pochwałę. Stąd właśnie zrodził się główny zarzut wobec retorów – zarzucano im relatywizm. Stanowisko to wynikało z refleksji, że skoro mówcy posiadają zdolność „uwodzenia” słowem, to są w stanie skutecznie namawiać do rzeczy szkodliwych, fałszywych czy niemoralnych. Relatywizm postrzegano za wadę, gdyż zakładał, że wszelkie poznanie ma charakter względny – nie istnieje rzeczywistość obiektywna, zatem każda jej interpretacja uwarunkowana jest przez miejsce (kontekst), z którego jest oglądana.

Co z tym Brutusem?

Spójrzmy przez ten pryzmat na postać Brutusa. Dante w Boskiej komedii umieszcza go razem z Kasjuszem i Judaszem na dnie piekła. Uznaje ich za największych zdrajców w dziejach. Szekspir zaś w dramacie przedstawia go w inny sposób – jako człowieka targanego sprzeczności...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy