Dołącz do czytelników
Brak wyników

Kompetencje komunikacyjne

6 grudnia 2017

NR 10 (Styczeń 2016)

Poślizgnął się czy pośliznął się? Napoi czy napojów?
Niektóre „podchwytliwe” formy oboczne w języku polskim

0 42

Ucząc się języków obcych, narzekamy czasem na niezrozumienie pewnych ich zasad fonetycznych czy morfologicznych, np. na nietypowe formy liczby mnogiej w języku angielskim. Tam obok formacji regularnych z głoską -s jako wykładnikiem mnogości dodanym bezpośrednio do formy liczby pojedynczej: boy – boys, gir l– girls, car – cars, mamy takie przykłady, jak: wife (żona) – wives, ox (wół) – oxen, dictionary (słownik) – dictionaries, mouse (mysz) – mice. Czasem nie zdajemy sobie jednak sprawy, że w naszym rodzimym języku nierzadko czekają na nas podobne pułapki i to na różnych poziomach tego podstawowego narzędzia komunikacji.

Warto przytoczyć definicję pojęcia oboczności. Jest to „współistnienie w języku wymieniających się elementów fonetycznych lub morfologicznych tego samego wyrazu”(według SJP Szymczaka, t. 2., s. 418). Oznacza to, że część zjawisk fonetycznych, morfologicznych, ale też na przykład stylistycznych może być traktowana w języku w pewien sposób alternatywnie, choć są oczywiście określone granice tej językowej wariantywności.

Oboczności samogłoskowe i spółgłoskowe

Współczesna ortografia dopuszcza chociażby podane w tytule artykułu formy oboczne: pospieszny/pośpieszny oraz poślizgnąć się/pośliznąć się (w drugiej parze mamy do czynienia z pewnym uproszczeniem fonetycznym grupy -zgn-:-zn-). Nie mamy jednak takiej możliwości wyboru, jeśli chodzi na przykład o wyrazy, których pisownię poznajemy już na początku swej edukacji, czyli formacje z tzw. ó (wymiennym na o). Bezwarunkowo piszemy zatem miód (bo miody), śpiwór (bo śpiwory), zachód (bo zachody) itd. Podobnie jest z innymi wyrazami, w których zachodzą alternacje (wymiany) samogłoskowe: e:a (widzieć – widział, krzyczeć – krzyczał, wierzyć – wiara), e:o (nieść  – niosę) lub pojawia się tzw. e ruchome (domek – domku; sen – snu); oraz alternacje spółgłoskowe: k:cz:c (ręka – ręczny – ręce), g:ż:dz (noga – nożny – nodze), ch:sz (mucha – musze – muszka), rz:r (wierzyć – wiara; dworzec – dworcu; morze – morski; pierze – pióra). Te oboczności samogłoskowe i spółgłoskowe są efektem pewnych historycznych procesów fonetycznych (przegłos, zanik i wokalizacja jerów, wzdłużenie zastępcze, palatalizacje głosek tylnojęzykowych, rozwój spółgłoski r), które spowodowały te swoiste nieregularności, a czasem i kłopoty z poprawną pisownią. Tu można też wspomnieć o problemie samogłosek nosowych. Mamy w tym miejscu do czynienia z rozpadem nosówek na grupy eN, oN przed głoskami zwartymi i zwartoszczelinowymi oraz odnosowieniem wygłosowego ę oraz obu nosówek przed li ł. Stąd problemy z ortografią w formach: włączać [wym: włonczać, niepopr.: włanczać], idę, robię [wym: ide, robie], krzyknął [wym: krzyknoł]). 

Oboczności akcentowe

Kolejną kwestią jest problem oboczności akcentowych we współczesnym języku polskim. Aktualny sposób akcentowania na drugą sylabę od końca (tzw. akcent paroksytoniczny) ustalił się w polszczyźnie na początku wieku XVIII. Początkowo był to akcent poboczny w wyrazach wielozgłoskowych, w których akcent główny padał na sylabę pierwszą. Później zdobywał przewagę nad akcentem inicjalnym i był na tyle ekspansywny, że przejęły go też wyrazy krótsze. Jednak i on nie stał się ostatecznym, uniwersalnym akcentem w języku polskim. Zakłócenia stabilności wprowadziły zapożyczenia z języków klasycznych, zakończone na -ika/-yka, akcentowane w języku oryginalnym na trzecią sylabę od końca (muzyka, logika, polityka). Tak zatem powinny być współcześnie akcentowane te wyrazy w mianowniku oraz w tych formach fleksyjnych, które mają liczbę sylab równą mianownikowi. W pozostałych przypadkach akcent pozostaje paroksytoniczny [por. galaktyka, galaktyce, galaktykach, ale galaktykami]. 

Niepoprawne jest natomiast akcentowanie „na siłę” na trzeciej sylabie od końca takich wyrazów jak np.: atmosfera, oficer czy wizyta, gdyż nie pochodzą one z łaciny klasycznej. Podobnie jest w przypadku wyrazów: liceum, muzeum, episkopat czy biblioteka, które w języku łacińskim akcentowane są na przedostatnią sylabę od końca i tak powinny być wymawiane również w języku polskim (niepoprawne jest zatem „wtłaczanie” ich w akcent proparoksytoniczny). Odstępstwem od paroksytonezy są również czasowniki mające w swym składzie cząstki ruchome, np. formy 1. i 2. os. l. mnogiej czasu przeszłego: robiliśmy (pierwotnie: robili jeśmy – po zrośnięciu pozostał akcent z członu pierwszego) oraz formy 1. i 2. os. l. mnogiej trybu warunkowego (robilibyśmy), które akcentujemy tak, jakby w ogóle nie miały morfemów trybu (w tym przypadku na czwartą sylabę od końca). 

Na te zasady akcentacyjne nakłada się jeszcze kwestia normy – wzorcowej i użytkowej. W tej drugiej dopuszcza się (z niewielkimi wyjątkami) akcentowanie na przedostatniej sylabie niemal wszystkich wyrazów, na co nie zezwala z kolei norma wzorcowa (w tej obowiązują te wszystkie zasady wyłożone wyżej, czyli dotyczące wyrazów zapożyczonych z łaciny na -ika/-yka itd.). Pisząc o kwestiach normatywności w zakresie akcentu, warto też wspomnieć o pewnej niepochwalanej manierze. 

Nie zaleca się niepotrzebnego wprowadzania akcentu inicjalnego w niektórych wyrazach użytych w przemówieniach, wygłaszanych referatach czy oświadczeniach, w celu emocjonalnego zwiększenia charakteru wypowiedzi [por. Podpisanie umowy między naszymi krajami ma ogromne znaczenie gospodarcze, polityczne…– przykład według NSPP Markowskiego].

Oboczności morfologiczno-fleksyjne

Rzeczowniki

Formy oboczne pojawiają się także na poziomie morfologiczno-fleksyjnym. Gdy spojrzymy choćby na formy deklinacyjne rzeczowników, okaże się, że w obrębie poszczególnych przypadków mogą występować zróżnicowane końcówki. Tak się dzieje na przykład w mianowniku liczby mnogiej rzeczowników męskoosobowych. Mamy tu do wyboru końcówkę -e, -owie oraz -i/-y. Pierwsza tworzy liczbę mnogą rzeczowników zakończonych w temacie na spółgłoskę miękką, stwardniałą (-c,-cz, -dz, -dż, -rz, -sz, -ż) oraz -l, a także z końcówką -anin, np. goście, dowcipnisie, listonosze, malarze, nauczyciele, mieszczanie, wrocławianie. Końcówka -i tworzy liczbę mnogą rzeczowników męskoosobowych o temacie na spółgłoskę twardą (oprócz -k,-g,-r), np. artyści, biskupi, Francuzi, kombatanci, sąsiedzi. Końcówka -y tworzy liczbę mnogą rzeczowników męskoosobowych zakończonych w temacie na -k, -g, -r, np.: kierownicy, korektorzy, pedagodzy, rodacy. Wreszcie końcówka-owie dodawana jest przede wszystkim do rzeczowników męskoosobowych będących tytułami, nazwami godności, stanowisk, zawodów, narodowości, stopni pokrewieństwa, np.: profesorowie, monarchowie, inżynierowie, Belgowie, dziadkowie, synowie. Na to wszystko nakłada się jeszcze możliwość oboczności stylistycznej w repartycji końcówek liczby mnogiej rzeczowników męskoosobowych. By nadać negatywny, potoczny lub rubaszny charakter określonej formacji, można...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy