Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wycieczki polonisty

27 listopada 2017

NR 4 (Styczeń 2015)

Podróże polonisty – teatralnym szlakiem w cieniu Warszawy

0 91

Plan szkolnych wycieczek teatralnych ograniczany jest najczęściej do wielkomiejskich aglomeracji, w których skupisko życia artystycznego jest gęstsze niż galeria handlowa w tygodniu przedświątecznym. Przed dylematem jak nie popaść w rutynę i co pokazać młodzieży, czym ją zainteresować, jak sprawić, aby zaczęli sięgać po klasyków literatury, staje każdy polonista i to co roku.

Atrakcyjna Warszawa – najczęściej wybierany kierunek peregrynacji edukacyjnych – wizyt w Teatrze Narodowym, Muzeum Powstania Warszawskiego czy Centrum Nauki Kopernik. Czasami jeszcze wybór pada na Muzeum Narodowe i Pałac Kultury i Nauki. Ale to w zależności od tego czy gościmy w Stolicy dwa czy trzy dni. Co odważniejsi decydują się jeszcze na spektakle w przybytkach nowoczesnej, kontrowersyjnej sztuki. Zabierają swoich małoletnich podopiecznych do Centrum Sztuki Współczesnej, do Zachęty, by wreszcie dotrzeć na wieczorny spektakl do TR Warszawa czy Nowego Teatru pod wodzą Krzysztofa Warlikowskiego. 

Jeśli nauczyciele przyjeżdżają sami, np. z okazji 14 października, wtedy wybór już jest prostszy – albo Polonia, bo to teatr prywatny i na poziomie firmowanym przez Krystynę Jandę, albo 6 Piętro bo i PKiN się przy okazji zwiedzi i zobaczy lekką popularną rozrywkę, ale za to na „wyższym poziomie kultury”. 

Jest to oczywiście dość duże i nieco sarkastyczne uproszczenie, którego podłoże leży w przykrym stereotypie nauczycieli, dla których „Słowacki wielkim poetą był”. Nader często odbieram telefony od kolegów i koleżanek nauczycieli, którzy błagalnym tonem proszą: „Poradź! Co można zobaczyć w Warszawie? Na co warto pójść? Czy jest coś w normalnej cenie, bo nie wszystkie dzieciaki będą miały po 100 zł na wieczór? Co fajnego w Narodowym grają? Tylko żeby było po bożemu i miało związane z lekcją na temat....” i tak dalej, i tak dalej.

 

Trudnej młodzieży gimnazjalnej niełatwo coś zaproponować, niełatwo też znaleźć właściwy repertuar, który nie tylko zadowoli klasyczne gusta polonisty, ale przede wszystkim sprawi, że zbuntowany nastolatek naprawdę zainteresuje się tym, co ogląda na scenie. W samej Warszawie takich pozycji też nie ma za wiele, naprawdę trzeba się nagimnastykować, aby znaleźć coś odpowiedniego.

 

Warszawa przyciąga, to naturalne. Mnogość teatrów państwowych i prywatnych, bogactwo repertuaru od klasyki przez musical po komercyjną tandetę, w której bardziej niż sztuka liczy się nazwisko. I ciągły dylemat, jak przez to wszystko przebrnąć, nie tracąc przy tym własnego autorytetu.

Forma pracy impresaryjnej spowodowała u mnie zmianę myślenia o małych, lokalnych przedsiębiorstwach artystycznych. Tak, przedsiębiorstwach. Piszę to świadomie i z premedytacją. Średnio dwa razy w tygodniu wybieram się na wycieczki w odległości do 200 km od Warszawy. Celem tych stałych już wypadów za miasto jest odkrywanie prężnie działających ośrodków kultury, które w swoich propozycjach mają nie warsztaty garncarstwa czy malowanie plakatówkami; gdzie dyrektorzy nie siedzą za biurkiem pełn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy