Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

16 lipca 2018

NR 25 (Lipiec 2018)

Po co jest poezja?

0 34

Trudno postawić pytanie o sens czytania poezji w taki sposób, by nie otwierać pola dla odpowiedzi trywialnych lub pretensjonalnych. Ale już sam fakt, że odpowiadamy za pomocą zdań nieudolnych, za pomocą górnolotnych stwierdzeń, pokazuje, że potrzebujemy poezji, bo „język giętki”, o który upominał się poeta, nie jest nam dostępny. Często czytamy ją nie tylko po to, by znaleźć opis jakichś nowych zjawisk lub doświadczeń, nieznanych nam uczuć, ale po to właśnie, by ktoś za pomocą zdecydowanie bardziej wydolnego (niż nasz) języka opowiedział o tym, co sami przeżywamy.

Chcemy nazwania własnych splątanych myśli, rozdzielenia ich, nawet jeśli dokonuje się to nie w stonowanym i podniosłym języku poetów klasycystów, ale w pozornie poszarpanej myśli brutalistów i nowych barbarzyńców lub języka nowej poetyckiej codzienności. I trzeci w końcu cel: czytać po nic, by zobaczyć jakiś obcy świat, niepokój, aporię, pęknięcie, przerwę w komunikacji, tekst niejasny i urwany, tekst, który nie chce wcale nawiązać ze mną jako czytelnikiem relacji, nie chce mi nic powiedzieć. Chce być dla mnie obcy, nie podsuwa usłużnie żadnej interpretacji, żadnego tropu jednoznacznego, za pomocą którego można by rozplątać sens całego wiersza. Tym zajmuje się poezja najnowsza i dlatego chyba właśnie jest ona podwójnie trudna i nieobecna w szkolnej lekturze. 

Akcje promocji czytelnictwa wyjątkowo słabo pasują akurat do tego rodzaju literackiego. Zawsze gdy czytam hasła: „Nie wysiadam, czytam wiersze” – z fajnej akcji w warszawskim metrze czy „Niektórzy lubią poezję” – z projektu zorganizowanego przez Fundację Szymborskiej, mam głębokie uczucie niedopasowania, jakiegoś zderzenia porządków. Bo jak pokazać, że czytanie poezji ma sens dla samego czytania, że poezja to zupełnie osobny język wypowiedzi literackiej i nie pasują do niego żadne wykładnie ekonomiczne czy edukacyjne? Jak utrzymać równowagę między językiem współczesnych mediów i marketingu a głębszym sensem literackim? Albo też jak przekonać do wyjątkowości poezji, nie popadając równocześnie w snobistyczne uniesienia i pogardliwe dzielenie czytelników na tych, którzy sięgają po poezję i zasługują na nagrodę, oraz tych, którzy czytają „tylko kryminał”? W literaturze nie ma miejsca na snobizm i elitarność. Mogą być flaki, wódka, lęki, traumy, cięte, złośliwe analizy i pełne rozpaczy uniesienia, ale nie snobizm. 

Gdy sama często opowiadam o celowości czytania poezji, staram się pokazywać, że daje ona nam pewnego rodzaju swobodę i korzyść, jakiej nie znajdziemy w prozie. Próbuję raczej pokazywać odmienność tych rodzajów, ale też zupełną osobność obiegów literackich. 

Ci wszyscy czytelnicy, którzy obawiają się nachalnej promocji wydawniczej, skompromitowanej machiny medialnej, przedstawiającej grafomanów jako najszczerszych geniuszy, zapraszam do czytania poezji. I podsuwam im kobiece głosy, których często nie słychać, gdy rozglądamy się po rynku prozatorskim. 
Po drugie zaś, bardzo często w poezji właśnie – przestrzeni pogardliwie traktowanej przez kapitał wydawniczy– ujawniają się najciekawsze zjawiska, takie, które nigdy by nie miały szans na zaistnienie w prozie. Słychać głosy zupełnie inne, odmienne od naszego doświadczenia. Aby mogły one wybrzmieć, często potrzebni są akuszerzy – tłumacze, festiwale poetyckie, nagrody. Wzmacniają one głosy całkowicie egzotyczne, wprowadzają na polski rynek literacki tematy, których sami nigdy byśmy nie opracowali, opowiadają o doświadczeniu, jakim żyje spora część ludzkości – ale nie biała, nie męska, nie heteroseksualna. Oswajają obcość. Pokazują stare matki, puste domy, popęd seksualny dojrzałych kobiet, ich przemyślenia, lęki, poglądy polityczne. Kobiety mówią inaczej niż mężczyźni, piszą o czym innym, zwłaszcza jeśli sięgamy po twórczość poetek zagranicznych, mało w Polsce znanych, poruszających się w zupełnie innych kulturach i systemach wartości. To właśnie przekład, literatura obca może nam dzisiaj powiedzieć najwięcej – bo tylko podglądanie obcych, słuchanie cudzych, innych głosów pozwala nam zobaczyć specyfikę innych krajów i innych kultur. 

Andrienne Rich – czy kobiety mogą trzymać się za ręce

Rich to jedna z najważniejszych amerykańskich poetek, ważna w lekturze także i dzisiaj przede wszystkim dlatego, że pokazuje, jak kultura patriarchalna przypisała postaci kobiecej osobny rodzaj znaczeń. Tymczasem Rich właśnie opowiada o kobiecie jako o bohaterce uniwersalnej, odrzuca bohatera męskiego, a jednocześnie zaś próbuje pokazać całe spektrum zagadnień w literaturze nieobecnych, bo typowo kobiecych. Do tej pory mężczyzna mógł być Każdym, Jedermannem, bohaterem uniwersalnym, kobieta zaś była tylko kobietą, reprezentowała wąskie i specyficzne zagadnienia. Relację tę odwraca Rich, która wprowadza kobiecy podmiot. Pozwala czytelniczce identyfikować się z jej postaciami, jej problemami. Nie trzeba już ograniczać swojej tożsamości do tego, co piszą mężczyźni albo – co jeszcze gorsze – uznawać, że problemy przez poetów przemilczane stanowią tematy drugiej kategorii, mniejszej wagi.
Bunt się ustatecznia – pisał Grochowiak. I taki bunt właśnie daje nam dzisiaj Rich, feministka urodzona w 1929 roku, której początek twórczości przypadał na lata 70., a zatem na najmocniejszy w Stanach Zjednoczonych okres buntów społecznych, kontestacji zastanego porządku i relacji politycznych. W wydanym po polsku w 2016 roku zbiorze 21 wierszy miłosnych znajdziemy nie tylko zapis homoseksualnego ucz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy