Olimpijczyk w szkole

Polski w praktyce

Znane przysłowie mówi, że każdy żołnierz nosi buławę w plecaku. Pozazdrościć. Bo z pewnością nie każdy uczeń nosi w plecaku laur olimpijski. Długie lata pracy z uczniami, wymiana doświadczeń z nauczycielami utwierdziły mnie w przekonaniu, że olimpijczykiem trzeba się urodzić. Ale to dopiero początek drogi wypełnionej ciężką, twórczą i odtwórczą pracą ucznia i jego nauczyciela – mistrza.

Wydaje się oczywiste, że wielkie znaczenie w kreowaniu olimpijczyka ma jego dom rodzinny, atmosfera „książkowa”, humanistyczna. To bardzo pomaga, aczkolwiek nie jest to warunek sine qua non. Warunkiem sine qua non w kreowaniu osobowości olimpijczyka jest w takim samym stopniu postawa nauczyciela, jak i ucznia, owego nieoszlifowanego diamentu, ale jednak diamentu. Niestety, szkoła od lat jest tym sitem, które gubi diamenty. Dawniej koncentrowano się na słabszych uczniach, a ostatnimi laty – na wynikach egzaminów zewnętrznych, co prowadzi do „uśredniania” uczniów.

POLECAMY

Jak zawsze, tak i w przypadku pracy z olimpijczykiem in spe, u progu wszelkich działań pozostaje kwestia rozpoznania takiego ucznia możliwie wcześnie, wyłowienia go nie tyle z całej klasy, ile spośród innych zdolnych, co tylko na pozór jest łatwe. Jak kogoś takiego rozpoznać, można przeczytać w artykule Tomasza Szweda Niedostrzeganie perełek.

Oryginalność

Najlepsze, co może zaproponować nauczyciel swojemu asowi, to niezależne studiowanie, czyli taką metodę, w której stosuje się różne techniki nauczania dające możliwość samodzielnej pracy. P...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy