Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nie tylko kreda i tablica
Metody aktywizujące w pracy nauczyciela

Artykuły z czasopisma | 6 grudnia 2017 | NR 10
468

Metody nauczania można definiować i klasyfikować 
na wiele sposobów. Jeden z nich przyjmuje za kryterium podziału postawę nauc zyciela i sposób uczenia się uczniów, wyróżniając metody: 

POLECAMY

  • podające: wykład informacyjny, pogadanka, opowiadanie, opis, prelekcja, anegdota, odczyt, objaśnienie,
  • problemowe: metoda projektów, sytuacyjna, inscenizacje, gry dydaktyczne: symulacyjne, decyzyjne i psychologiczne, dyskusja: burza mózgów, panelowa, metaplan,
  • eksponujące: film, sztuka teatralna, ekspozycja, pokaz, 
  • praktyczne: ćwiczenia przedmiotowe, laboratoryjne i produkcyjne, metoda projektów, 
  • programowane – z użyciem komputera, tablicy multimedialnej, maszyny dydaktycznej, podręcznika programowanego. 

Do każdej z tych metod można przypisać sporą liczbę technik, ćwiczeń, zabaw, gier i strategii, jak chociażby: miniwykład, debata, scenki rodzajowe (psychodramy i socjodramy), inscenizacje (dramy), zabawy edukacyjne, gry psychologiczne, rysunki i prace plastyczne, muzyka i taniec (choreoterapia), teatr terapeutyczny, poster (inaczej plakat), praca w kręgu, rundka, dywanik pomysłów, mapa skojarzeń… Tak naprawdę nie o nazwę chodzi, bo każdy z ww. sposobów, można w pewnym stopniu przekształcić w metodę aktywizującą. Tradycyjny wykład, którego czasem trudno uniknąć, może stać się metodą aktywną, jeśli będzie odpowiednio prowadzony, a po wykładzie nastąpią techniki i ćwiczenia aktywizujące, utrwalające i zastosowania praktycznego. Aktywizującą metodą nauczania jest wszystko to, co nie jest jedynie kredą i tablicą.

Tak drzewiej bywało…

Wlatach 60. ubiegłego stulecia pobierałam naukę w rejonowej podstawówce. Moi nauczyciele stosowali zachodnie „nowoczesne pomysły i sposoby kształcenia, w tym tak zwane metody aktywne”, choć nie używali ich nazw, tak popularnych dzisiaj. Scenki dramowe, zwane przez nas pracą aktorską z podziałem na role, kalambury oraz rebusy i krzyżówki ortograficzno-gramatyczne znam z lekcji polskiego, a scenki sytuacyjne/tematyczne odgrywane po rosyjsku – z lekcji jedynego wówczas języka obcego, eksperyment (pokaz nauczycielski) i doświadczenia uczniowskie – dominowały niemal na każdej lekcji chemii i fizyki, tworzenie plakatów, plansz, albumów i dzisiejszych portfolio – na historii, biologii i geografii. Z lekcji wychowawczych znam drzewko decyzyjne, burzę mózgów, debatę i projekt. Nie inaczej było potem w liceum. A klasa, rok w rok, liczyła 35–36 osób. Nie było ani komputerów, tablic multimedialnych, laptopów, ani ksero. Piszę o tym, gdyż aktywne metody w nauczaniu nie są wynalazkiem współczesnej oświaty. Historia dydaktyki – dzięki J. Dewey’owi, amerykańskiemu filozofowi i pedagogowi, czołowemu przedstawicielowi progresywizmu – datuje ich obecność już na przełomie XIX–XX wieku. Metody aktywizujące uczniów były i są obecne w polskiej edukacji nie z powodu mody czy wymysłów oświatowych decydentów – ale jako oczywisty element procesu nauczania i uczenia się. Dzisiaj jednak nie bez przyczyny akcentuje się konieczność ich stosowania.

Tak bywa dzisiaj…

Oto obraz wyłaniający się z raportów o stanie edukacji oraz efektywności nauczania różnych przedmiotów, przygotowanych przez Instytut Badań Edukacyjnych w latach 2011–2014:

  • Większość nauczycieli najczęściej prowadzi zajęcia metodą kreda plus tablica, zaniedbując przy tym działanie w grupach i pracę nad projektami. 
  • Większość czasu lekcyjnego przypada na wykład nauczyciela albo pracę indywidualną ucznia, czyli czytanie z podręcznika lub pisanie notatki z lekcji lub notatek, które do zeszytu dyktuje nauczyciel. 
  • Co piąty nauczyciel przedmiotów przyrodniczych w szkole podstawowej nigdy nie skorzystał na lekcji ze sprzętu do doświadczeń – pipet, palników, probówek.
  • Nauczyciele mylą często aktywizującą metodę dydaktyczną/nauczania z techniką organizacji pracy lekcyjnej, do której należą, jak wiadomo: praca zbiorowa, indywidualna i w grupach. 
  • W zasadzie wszyscy nauczyciele deklarują, że na lekcjach wykorzystują metody aktywizujące, niekonwencjonalne sposoby przekazywania wiedzy, nowatorskie techniki uczenia. Bardzo często okazuje się jednak, że to tylko hasła, które są w dużym stopniu efektem szkoleń i specyficznego języka szkoleniowców. Często nauczyciele znają same nazwy metod i nie potrafią podać konkretnych przykładów wykorzystania danej metody ani wyjaśnić, na czym ona polega.
  • Nauczyciele boją się pracy w grupach.  
  • Sami nauczyciele są świadomi, że powinni używać w pracy innych form. Jednak na wprowadzanie nowych metod, form i technik pracy z uczniem wielu nauczycieli po prostu nie ma ani czasu, ani chęci.

Choć powinno być tak…

 

Wraporcie Komisji ds. Edukacji dla XXI wieku powołanej przez UNESCO, zatytułowanym Edukacja: jest w niej ukryty skarb, czytamy: „Skoro z prognoz wynika, że w 2020 r. wiedza będzie się w pełni odnawiać w przeciętnych dyscyplinach naukowych co 76 dni, szkoła nie ma szans na przekazywanie aktualnej wiedzy, w którą może wyposażyć ucznia na wiele lat”.

 

W ideologii nowoczesnego systemu edukacji i wychowania aktywność ucznia jest pojęciem szeroko rozumianym, co nie wszystkim nauczycielom odpowiada. Dzisiejszy uczeń nie chce być i nie jest biernym odbiorcą wiedzy proponowanej mu przez szkołę, więc buntuje się na różne sposoby, włącznie z demonstrowaniem biernej postawy. Zrozumienie tego faktu powinno być podstawową przesłanką do poszukiwania przez nauczycieli sposobów zwiększających czynny udział uczniów w procesie nauczania – uczenia się. Wie o tym niejeden dobry, odpowiedzialny i kreatywny nauczyciel, który nie chce realizować podstawy programowej tylko w tradycyjny sposób, tzn. wtłaczając w uczniowskie głowy wiedzę encyklopedyczną, zbędną, nieprzystającą do realiów dzisiejszego świata. Chce być przewodnikiem po świecie wiedzy, wprowadzać, mobilizować do samodzielności, przekazywać i wzmacniać ambicje. Być doradcą, animatorem, partnerem, obserwatorem i słuchaczem, nade wszystko także refleksyjnym praktykiem, wciąż szukającym nowych inspiracji do aktywizowania uczniów, rozwojowego, samodzielnego uczenia się i umiejętnego korzystania ze zdobytej wiedzy w myśl zasady: „Słyszę – zapominam. Widzę – pamiętam. Robię – rozumiem”. 

Czym się kierować, na co zwracać uwagę? Skąd czerpać inspiracje do prowadzenia „fajnych” lekcji? 

To pytania, jakie powinien sobie zadać każdy pedagog aspirujący do bycia dobrym nauczycielem. Zapewne niejeden będzie musiał zmienić dotychczasowy sposób myślenia o sobie, szkole i uczniu. Zaakceptować, że:

  • Uczenie się leży po stronie ucznia, a rolą nauczyciela jest nauczanie, czyli planowe kierowanie procesem uczenia się, umożliwiające uczniowi zdobywanie wiadomości, umiejętności, nawyków oraz rozwijanie osobowości. 
  • Miejscem nauczycielskiej pracy jest mózg ucznia – narząd stworzony do twórczej pracy, przystosowany do rozwiązywania problemów i przetwarzania informacji, a nie do ich reprodukowania. Narząd, który dobrze zapamiętuje informacje łączące wiedzę kognitywną z emocjami i aktywnością ciała. O wiele lepiej koduje w pamięci długotrwałej to wszystko, co ma dla niego praktyczne znaczenie, oraz informacje poznane w bezstresowej i przyjaz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy