Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

14 stycznia 2021

NR 39 (Styczeń 2021)

Nasza mała/wielka rewolucja – innowacyjność we współczesnej polonistyce

65

Innowacyjność powinna być integralną częścią edukacji polonistycznej. Nie wolno stać w miejscu, bo to śmierć dla humanistyki. Nie można pozwolić na pozbawienie siebie wolności intelektualnej, dać się zakonserwować w przeszłości lub wsteczmyśleniu. Świat wokół podlega intensywnym zmianom. Szkoła nie powinna być wobec tej zmienności obojętna, choćby dlatego, że literatura, o której się w niej naucza, jest odbiciem fluktuacji rzeczywistości. Jednocześnie – właśnie z powodu owych fluktuacyjnych wahań – warto pamiętać, że innowacyjność nie może być równoznaczna z bezmyślnym odrzuceniem tradycji, dawnych arcydzieł, które tworzą społeczną świadomość kulturową. To wszystko razem wzięte jest tym ważniejsze, że nasza i naszej młodzieży codzienność to szum informacyjny. Uczennice i uczniowie są przytłoczeni tym, co do nich dociera z różnego rodzaju mediów. Środowisko polonistyczne musi zadać sobie pytanie, jak ustrzec młodych ludzi od zafałszowanego obrazu świata serwowanego przez środki masowego przekazu, który ma destrukcyjny wpływ na ich rozwój emocjonalny i intelektualny. 
Tak by się chciało tych młodych ludzi zachwycić, zaintrygować, pobudzić do poszukiwań, unaocznić, że literatura może tłumaczyć rzeczywistość i dyskutować z nią, pomagać w rozumieniu świata, a tymczasem... Ech…
Jakie warunki muszą być spełnione, by mówić o innowacyjności w szkole?
Marzena Żylińska, diagnozując sytuację współczesnej oświaty, powiedziała: W przedwczorajszych szkołach wczorajsi nauczyciele uczą dzisiejszych uczniów rozwiązywania problemów jutra. To oczywisty absurd, którego żaden ze świadomych swoich zadań nauczyciel nie chciałby być częścią. Peter Druker twierdzi, z czym nie sposób się nie zgodzić, że […] nadchodzący czas to czas umysłowego pracownika, który oprócz formalnego wykształcenia posiada umiejętność praktycznego stosowania wiedzy oraz nawyk nieustannego uczenia się.
Innowacyjni nauczyciele i nauczycielki muszą nieustannie myśleć, co i jak robić, by kształtować i wzmacniać u młodych ludzi: ideę uczenia się przez całe życie, umiejętności samodzielnego myślenia, poszukiwania, doskonalenia się, komunikowania się, zdolności do efektywnej współpracy oraz działania. To oczywiste, że edukacyjny sukces musi być przede wszystkim oparty o naszą własną postawę. Tylko innowacyjny nauczyciel uaktywni innowacyjność uczennic i uczniów.
Niestety, mam wrażenie, że dziś oczekuje się od nas powrotu do modelu edukacji XIX-wiecznej, który w czasie, gdy rozwijały się fabryki i zakłady, „produkował” ludzi zdyscyplinowanych i posłusznych, zdolnych do wykonywania jednakowych czynności, niewymagających myślenia. Ukształtowaniu takich posłusznych reproduktorów wiedzy, której rewelatorami mają być nauczycielki oraz nauczyciele, też wyzbyci prawa do samodzielności intelektualnej, służy między innymi sztywna, skostniała i wyjątkowo obszerna podstawa programowa współgrająca z nieustanne powtarzaną mantrą, że należy młodzieży wpajać wiedzę i to ona będzie głównie sprawdzana na wszelkiego rodzaju egzaminach. Co prawda, powtarza się też, że nie chodzi o encyklopedyzm, ale ja temu zapewnieniu jakoś nie wierzę. 
Jakie powinno być jutro edukacji? Badania dowodzą, że pracodawcy czekają niecierpliwie na osoby, które myślą twórczo i krytycznie, mają własne pomysły i są w stanie realizować rozwiązania, a nie bezrefleksyjnie wykonywać polecenia, potrafią współpracować, dostosować się do zmieniających się okoliczności, są też gotowi je kształtować1. Badania przeprowadzone przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości FutureWorkSkills2020, Institute for the Future for the University of Phoenix Research Institute uzupełniają tę listę między innymi o:  

POLECAMY

  • uczenie się i krzyżowanie umiejętności (przekwalifikowanie się, mobilność, elastyczność, specjalizacja w jednej dziedzinie i szeroka wiedza z pozostałych);
  • pracę w wirtualnych zespołach (umiejętności interpersonalne, umiejętności cyfrowe, samodyscyplina);
  • pracę w szumie informacyjnym (analiza, synteza, interpretacja, prezentacja)2.

Zadać trzeba sobie zatem pytania: 

  • W jakim stopniu każdy z nas stwarza sytuacje, które kształtują takie cechy i umiejętności u naszych uczennic i uczniów? 
  • Jak się ma do tego podstawa programowa? 
  • Czy funkcjonujemy jako ludzie stale uczący się?
  • Czy współpracujemy ze sobą i jesteśmy skoncentrowani na procesie uczenia się młodych ludzi? 
  • Czy stale wymieniamy doświadczenia? 

Trzeba się zgodzić z opinią polonistycznych autorytetów, które twierdzą, że: […] edukacja polonistyczna we współczesnym świecie staje się misją i w tym sensie stanowi ona zobowiązanie wobec społeczeństwa. Misją szkolnej […] polonistyki jest kształcenie człowieka myślącego, otwartego na problemy innych ludzi, wrażliwego humanisty, który potrafi przyjmować racje odmienne od swoich i prezentować rzeczowe argumenty, by przekonać do swoich poglądów w dyskusjach o sprawach społecznych, etycznych, historycznych, politycznych... Umiejętności dyskutowania może się młody człowiek nauczyć właśnie dzięki lekcjom języka polskiego. Rozważając z uczniami problemy wywiedzione z literatury, nauczyciel języka polskiego uczy empatii, skupiania uwagi na drugim człowieku, poszanowania odmienności i dostrzegania w nim szansy, a nie zagrożenia3. Dziś potrzeba Polsce osób, które potrafią „wymyślać” to, co wydaje się potrzebne współczesnemu człowiekowi, i tworzyć/konstruować to, co jest odpowiedzią na te potrzeby. Wyzwoleniu takiej właśnie postawy powinny służyć polonistyczne innowacje.

Wejdźmy na polonistyczny Mont Blanc!

Marzy mi się, by w czasach chaosu, destabilizacji i dekonstrukcji w oświacie zamknąć się w kuli kryształowej i – jak Kordian – doczekać chwili, gdy dźwięk nieczysty głosu ludzi obumiera, a dźwięk myśli płynie dalej. Sądzę, że potrzeba nam dziś, Koleżanki i Koledzy, takiej ciszy, w której zdobędziemy się na refleksję, racjonalnie ocenimy podstawę programową i odpowiemy sobie na pytania: 

  • Co rzeczywiście sprawdza się w polonistyce szkolnej i jest warte, by się w niej ostać?
  • Co można pozostawić w podstawie, ale tylko pod warunkiem przekonstruowania interpretacji?
  • Co należy bez skrupułów i sentymentów odesłać do lamusa?
  • Co koniecznie trzeba by do treści programowych wprowadzić?

Potrzebujemy namysłu, spokoju, wyważonych decyzji, a nade wszystko wolności decydowania, którą się nam od kilku lat konsekwentnie odbiera. 
Lubiłam tę dawniejszą podstawę programową, która była matrycą, na jakiej można było budować autorskie programy, realizować twórcze eksperymenty edukacyjne. Jej autorzy okazywali szacunek nie tylko nauczycielkom i nauczycielom, lecz także młodzieży, która miała realny wpływ na listę lektur do omówienia. Do tej pory mam w głowie spis książek poleconych mi przez moje uczennice i uczniów. Przyznam, że wiele z tych tekstów stało się moimi ulubionymi.

Nadzieja w polonistycznej społeczności nie ginie

Innowacyjna rewolucja w szkolnej polonistyce stała się faktem. Istnieje niezależnie od różnych rozporządzeń i odgórnych oczekiwań. Punktem kulminacyjnym dla niej stał się czas pandemii, a zwłaszcza wiosennego lockdownu. Zostawiono nas samym sobie. Musieliśmy sobie poradzić. Znaleźć odpowiednie platformy, programy, rozwiązania metodyczne, zakupić za własne pieniądze sprzęt konieczny do pracy zdalnej, kupić lepszy transfer, opłacić dużo wyższe niż dotąd rachunki za prąd, łącze... 
I tak oto, nie czekając na ministerialną pomoc, staliśmy się nowocześni i wyzwoleni. Eksperymentujemy bez opamiętania i nikt tego nie ogarnie swoimi połajankami. Stało się! Zrozumieliśmy, jaka w polonistkach i polonistach tkwi siła. To poczucie własnej mocy sprawczej przydaje się podczas mierzenia się z nowymi zadaniami i różnymi sytuacjami, które niekiedy bywają trudne.

Wzajemne wspomaganie

Jak grzyby po deszczu powstawały i powstają na portalach społecznościowych, szczególnie na Facebooku, grupy nauczycielskie, w których na gorąco podejmuje się decyzje tyczące kolejnych działań; doradza się sobie w sytuacjach konfliktowych; dyskutuje o najlepszych rozwiązaniach dydaktycznych i metodycznych; dzieli się pomysłami, rozwiązaniami metodycznymi, wskazówkami w sprawie zarówno nauczania zdalnego, jak i tego w świecie realnym. I to nas cieszyć powinno, że potrafimy bezinteresownie i wzajemnie siebie wspomagać. 
Wzruszam się i intelektualnie stymuluję, kiedy czytam blogi moich Koleżanek i Kolegów (podaję adresy przykładowych stron, stworzonych spontanicznie w swoim czasie, na jakie warto zajrzeć: https://polonistkaprzytablicy.blogspot.com/, https://go.aktywnynauczyciel.pl).
Cieszę się, kiedy początkujący nauczyciele i nauczycielki nie tylko implementują do swoich metod lub technik pracy czyjeś pomysły czy proszą o rady starszych od siebie i doświadczonych polonistów, lecz także sami dzielą się tym, co wymyślili w zakresie rozwiązań metodycznych, inspirując z kolei innych do własnych poszukiwań. Śledząc wpisy, można zauważyć, jak sprawne krążą wieści o wartościowych szkoleniach, seminariach, warsztatach. Wszystko odbywa się we wzorcowej atmosferze wzajemnego szacunku i zrozumienia – jak chociażby w facebookowych grupach Poloniści z Pasją (ponad 11 tysięcy członkiń i członków), Poloniści na Czasie (zrzesza ponad 7 tysięcy osób), Budzący się Poloniści (liczy sobie ponad 5 tysięcy członkiń i członków), Poloniści pytają (ponad 4 tysiące zaangażowanych osób) czy takich jak: Liderzy Edukacji (prawie 500 osób korzystających z jej zasobów), Polonistka przy Tablicy, Nauczyciele i nauczycielki tolerancji, Nowe Horyzonty Nauczycieli, Szkoła Humanitarna, Jak wykorzystać TIK w edukacji, Liga Dobrej Edukacji, Nauczamy o Holokauście… Mogłabym jeszcze długo wymieniać te obszary portali społecznościowych, które obrazują wolność myśli, radość tworzenia, nauczycielską solidarność. 
Nie zapominajmy też, że to właśnie dzięki wzajemnej pomocy nauczycielek i nauczycieli powstała lista najbardziej przydatnych stron, portali, programów czy aplikacji. Korzystamy – w zależności od konkretnych potrzeb – z rozwiązań proponowanych przez: Quizizz, Plickers, Testportal, Gimkit, Wordwall, Loom, Screencastify, Wakelet, Wizerme, Emaze, Mentimeter, Magisto, Biteable, Postermywall, Google Classroom, Tricider, Zoom, Canva, Genially (wyjątkowo często wykorzystywana przez polonistki i polonistów do przygotowywania prezentacji połączonych z konkretnymi zadaniami), Thinglink, Prezi, Coggle, MindMup, Google Sites, Blogger, Openboard, Google Ekspedycje.
Pamiętać oczywiście należy o naszych instytucjonalnych sojusznikach w innowacyjnej edukacji, którzy – co ważne – za swą pomoc nie oczekują pieniędzy (na przykład: CEO, ORE, Edunews.pl, Fundacja Think!). 

Ach, te inspiracje!

Chyba się ze mną zgodzicie, Koleżanki i Koledzy, że czas nauczania zdalnego uzmysłowił nam, jak bardzo młodzi ludzie potrzebują rozmowy o tu i teraz, podyskutowania o dotykających ich problemach. Zawsze postulowałam, by szukać jakichś połączeń pomiędzy dawnymi i młodymi laty, a teraz widzę, jak kanoniczne lektury ożywają w czasie takich dysput w trybie online, kiedy do głosu mogą dojść nawet najcichsze nieśmiałki.  
Zainspirowana pomysłem jednej z nauczycielek (chyba w grupie Budzący się Poloniści) zapytałam młodzież z I klasy, gdzie dziś – w skonfliktowanym świecie – „umieściłaby” postacie z Antygony Sofoklesa. Odpowiedzi były interesujące, bo potwierdzały, że młodzi ludzie bacznie obserwują rzeczywistość i mają o niej sporo do powiedzenia. Antygona – wyposażona w planszę z napisem „Polska jest kobietą” – stanęła w ich wypowiedziach na czele „spacerów” walczących o swoje prawa Polek lub okazywała się organizatorką jakichś innych akcji wolnościowych czy strajków. Była aktywną obrończynią praw obywatelskich, strażniczką demokracji. Hajmon mógłby, według moich rozmówczyń i rozmówców, być kandydatem na dobrego prezydenta, bo jawił się im jako człowiek szanujący demokrację, słuchający głosu ludu, lojalny i wierny osobom, które kocha, równo traktujący kobiety i mężczyzn, odważny w głoszeniu swoich poglądów. Ismena nie wzięłaby udziału w żadnych protestach społecznych, ale przyglądałaby się im raczej życzliwie. Może szykowałaby dla protestujących kanapki i ciepłe napoje bądź pozdrawiałaby ich cichutko z okna. Mogłaby też zająć się wolontariatem w jakiejś fundacji pomocowej. Pytani przeze mnie o Kreona młodzi ludzie zdawali się bardzo dobrze pamiętać, jak król Teb obruszał się na myśl, że śmie mu się przeciwstawiać kobieta, i to z jego własnej rodziny. Zapamiętali mu również to, iż – w imię wąsko pojmowanego dobra państwa – żądał od ludu tebańskiego całkowitego podporządkowania się jego decyzjom, skoro wybrał on go na władcę. Cóż, „lokalizacja” bohatera wiele mówi o młodzieżowej interpretacji naszej współczesności. Kreon należałby do PiS-u albo Konfederacji i byłby jednym z najbardziej konserwatywnych przedstawicieli swojej partii: najchętniej odebrałby kobietom prawa obywatelskie, wzmocnił prerogatywy policji i wojska, by zapewnić ogółowi społeczeństwa bezpieczeństwo. Sądzę, że ta rozmowa stała się doskonałym sprawdzianem wiedzy i umiejętności, uzmysłowiła jednoznacznie intelektualną sprawność moich podopiecznych. 
Do kolejnego pomysłu zainspirowały mnie władze oświatowe, które entuzjastycznie zgodziły się na powstanie w liceum w Michałowie klasy discopolowej (oficjalna nazwa: klasa estradowa). No cóż, jak pisze na stronie https://niebozamiastem.pl/podlaska-szkola-disco-polo/ jej autor: W kraju, w którym publiczna telewizja zleca produkcję filmu nie o Mickiewiczu, Sienkiewiczu, Słowackim czy Skłodowskiej-Curie, lecz o Zenku-królu-dyskoteki, nie dziwi już nic. Patronat nad klasą sprawuje komercyjna wytwórnia promująca muzykę „trzech klawiszy” (zaznaczam, to nie złośliwy żart, tylko fachowe określenie!), a prowadzenia części zajęć podjął się Marcin Miller, lider zespołu Boys. Na dodatek pomysł chwalą: minister oświaty, burmistrz Michałowa, prawicowe media. Dyrekcja szkoły przekonuje, że to sposób na „rozwijanie pasji i zamiłowań uczniów”. Marcin Miller mówi: Nigdy nie spodziewałem się, że muzyka disco polo urośnie do takiej rangi, że powstanie szkoła disco polo. Ludzie inteligentni, kulturalni, dobrze wychowani zawsze uważali, że jesteśmy kiczowaci, że muzyka disco polo jest synonimem kiczu, a paradoksem jest to, że od 30 lat disco polo utrzymuje się na rynku muzycznym, bryluje na salonach, jest najbardziej lubianą i potrzebną muzyką, która przyciąga największe rzesze słuchaczy4. Cóż, trudno się z artystą nie zgodzić. Dziwię się tylko totalnemu zaskoczeniu widocznemu w tej wypowiedzi. Ukochany przez polski lud gatunek muzyki rozrywkowej jest aktywnie wspierany i promowany medialnie. Dlatego uważam, iż najwyższy czas, by podjąć się fachowej analizy discopolowych tekstów. Tu w sukurs nam idzie ostatnia publikacja Michała Rusinka Zero zahamowań. Gwoli zachęcenia do aktywnej lektury pozwolę sobie na parę cytatów:

  • „Odkąd zobaczyłem ciebie – śpiewa artysta – nie mogę jeść, nie mogę spać”, dając do zrozumienia, że pierwsze spotkanie spowodowało w nim zaburzenia łaknienia oraz snu. Nie udaje się jednak do lekarzy specjalistów, lecz zadaje sobie pytanie: „jak do tego doszło, nie wiem”, oraz sam stawia śmiałą diagnozę: „Miłość o sobie dała znać”. Można podejrzewać, że podobne zaburzenia towarzyszyły już podmiotowi lirycznemu przy poprzednich fascynacjach erotycznych.
  • „Te dni jak bajka, piękne jak tysiąc róż”. Oczywiście można by zadać pytanie, czemu piękno dni porównywane jest do liczby kwiatów; albo to jest hiperbola, albo delikatne wypomnienie kosztów, na jakie narażała w przeszłości podmiot liryczny bohaterka.
  • „Patrzę znów na twoje zdjęcia / Muszę przyznać, jesteś piękna”. Ale – w przeciwieństwie do innych mężczyzn, którzy tylko o niej marzą – postanawia się „odważyć” i spotkać z nią „w realu”, by – jak dodaje – tajemniczo, acz do rymu – „poznać ją w każdym calu”.

Cudne, prawda? Czytałam młodzieży z klasy II liceum kilka tekstów zebranych w tej książce. Młodzi ludzie zaśmiewali się do łez. Poprosiłam ich, by wybrali jakiś tekst discopolowy i poddali go z całą powagą takiej analizie i interpretacji, z jaką potraktowaliby wiersze Mickiewicza czy Słowackiego. I oni, i ja mieliśmy przednią zabawę, a potem długo dyskutowaliśmy nad trendami, które wyznaczają kierunki rozwoju polszczyzny.

A może by tak naprawdę coś z tej podstawy programowej wyrzucić?

Oglądam w Internecie świetne prace moich Koleżanek i Kolegów, którzy robią znakomite lekcje o różnych trudnych lekturach, próbują zainteresować uczennice i uczniów tekstami dla nich hermetycznymi. Powstają – głównie dzięki programowi Genially – gazetki na temat Pana Tadeusza, Konrada Wallenroda, Giaura, tekstów Żeromskiego… Młodzież kręci filmiki poświęcone treści lektury, śpiewa psalmy czy ballady, performatywnie czyta wielkie dzieła literatury, robi doskonałe sesje zdjęciowe na zadane tematy (na przykład jest proszona o zilustrowanie obrazem jakiegoś aforyzmu czy postawy), choć jest ograniczona tylko do przestrzeni domowej. 
Rewelacyjnie się na to patrzy i słucha. Sama tak pracuję, więc wiem, że korzyści są ogromne. To przykłady wyzwolenia uczniowskiej innowacji, tyle że ja się często zastanawiam, czy naprawdę powinniśmy niektóre teksty poddać procesowi rezurekcji, czy z tego jakiś Frankenstein nie powstaje? Są na liście lektur takie dzieła, które już żadną niteczką z dzisiejszym światem się nie wiążą, i marzę, aby stały się lekturami przeznaczonymi wyłącznie dla specjalistów. Innowacja to zmiana. Coś trzeba usunąć, coś wprowadzić – podstawa programowa powinna żyć, a nie kostnieć. Oto moja lista lektur do ewentualnego wycięcia z kanonu przeznaczonego dla szkoły średniej, ale też lista korekt i uzupełnień:

Lektura obowiązkowa:

  1. Legenda o św. Aleksym (fragmenty) – uważam, że jest to tekst wręcz szkodliwy, ukazujący wzorzec zachowania kompletnie nieprzystawalny do rzeczywistości, a nawet do współczesnej religijności (autodestrukcja poprzez głodzenie się, życie w skrajnym brudzie, doświadczanie udręczających ciało niewygód).
  2. Pieśń o Rolandzie (fragmenty) – tekst, w którym innowierców traktuje się jak istoty niższego rodzaju, postulowana jest idea świętej wojny, a główny bohater poświęca życie swoich podkomendnych w imię sławy, może być świetnym materiałem do pracy na lekcjach historii albo etyki.
  3. Gall Anonim, Kronika polska (fragmenty) – to wspaniały tekst, ale jego miejsce jest na lekcjach historii.
  4. Adam Mickiewicz, Konrad Wallenrod – tekst o zdradzie, podstępnej walce; uczymy, że trzeba zniszczyć swe życie rodzinne i zaprzeczyć wartościom moralnym, by dobrze służyć ojczyźnie.
  5. Juliusz Słowacki, Grób Agamemnona (fragmenty) – tekst hermetycznie zamknięty dla młodzieży (niezrozumiałe symbole, dalekie odwołania historyczne, rozliczenia popowstaniowe jako temat niezrozumiały); treści związane z powstaniem listopadowym pojawiają się w Kordianie.
  6. Bolesław Prus, Z legend dawnego Egiptu – urocze ramotki, nic więcej.
  7. Tadeusz Borowski, Proszę państwa do gazu, Ludzie, którzy szli – a tu zdziwienie, że nie ma...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy