Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktyczny Przewodnik Nauczyciela

12 września 2018

NR 26 (Wrzesień 2018)

Młodzi poloniści na starcie – o czym warto pamiętać?

0 9

Pracuję nieprzerwanie jako polonistka od ponad trzydziestu lat. Szczęśliwie nie zdradzam jeszcze objawów demencji, więc doskonale pamiętam pierwsze lata w zawodzie. Pracowałam z zapałem, osiągałam sukcesy, ale też popełniałam mnóstwo błędów wynikających głównie z pychy. Byłam przekonana, że wiem wszystko, co niezbędne, jestem świetnie przygotowana do zawodu (wszak mam celujący z metodyki w indeksie!), zdobyłam niezbędną wiedzę (świetna średnia ocen na studiach, praca magisterska na pięć) i posiadam odpowiednie predyspozycje (aprobata i sympatia ze strony młodzieży, przyjacielskie z nią relacje). Jakie to „uczniowskie” i niedojrzałe, prawda?

zczęśliwie nauczyciel – jak każdy człowiek – uczy się przez doświadczenie, o ile umie je wziąć pod uwagę i sensownie wykorzystać. Wszyscy popełniamy błędy. Są one potrzebne, by ciągle się rozwijać, iść do przodu, wzmacniać motywację do pracy. Na pewno nie są porażką, tylko trudną lekcją niosącą wiedzę. Nie da się ich uniknąć, ale można wypracować sobie zasady lub wartości, jakimi warto – mimo ewentualnych porażek – zawsze się kierować.

Podstawowe zasady w pracy nauczyciela:

  1. Konieczność dzielenia się sobą
    Człowiek ma w sobie – w mniejszym bądź większym stopniu – potrzebę zaprezentowania siebie, szukania u innych aprobaty i poklasku. Nie jest od niej wolne grono osób uprawiających nauczanie, tym bardziej że zawód nauczycielski ma sporo wspólnego z aktorstwem. Stajemy przecież codziennie przed bardzo surową widownią, która ocenia nasz wygląd, zachowanie, sposób mówienia, wiedzę i umiejętności. To oczywiste, że chcemy zdobyć popularność wśród widzów. Nie ma w tym nic nagannego – wręcz przeciwnie. Należy jednak pamiętać, że potrzeba zabiegania o uczniowski aplauz musi się integralnie łączyć z koniecznością: 
  • przekazania innym swojej pasji, 
  • unaocznienia nie tylko sukcesów, ale i trudności, 
  • uzmysłowienia, że tworzy się z młodymi ludźmi pewnego rodzaju wspólnotę opartą o poszukiwanie wiedzy. 
  1. Autentyczność
    Nauczyciele muszą być w swoich relacjach z uczniami autentyczni. Co to znaczy? Nie chodzi w tym zawodzie o bezwzględną aprobatę wszystkich naszych działań. Musimy mieć świadomość ich sensu:
  • Trzeba mieć odwagę wypowiedzenia swojej opinii, a to wymaga przyjęcia do wiadomości, że może ona zostać poddana dyskusji, a nie zostać potraktowana jako prawda objawiona. To przecież jedna z dróg do uczenia, czym jest dyskurs, jak budować argumentację, kulturalnie wymieniać z innymi poglądy.
  • Należy być spontanicznym, nie traktować siebie ze śmiertelną powagą, a więc umieć i chcieć się włączyć w uczniowską zabawę. Nauczyciele nie mogą nieustannie zastanawiać się nad tym, co sobie inni pomyślą (gdyby się tak działo, nie zrobiłabym większości moich projektów i zrezygnowałabym z poszukiwania nowatorskich metod).
  • Warto się śmiać. To nie tylko kwestia tworzenia dobrej atmosfery na lekcji. Zdolność do zażartowania na swój temat stanowi wielką zaletę! Dlaczego? Takie zachowanie uczy młodzież, że dystans do samego siebie jest czymś dobrym, nie pozwala popaść w – tak niebezpieczny i hamujący kreatywność – samozachwyt.
  1. Empatia
    Musimy pamiętać, że każdy człowiek – i my nauczyciele, i nasi uczniowie – ma taką samą potrzebę odkrywania sensu działań, prawdy. Dzięki niej właśnie tworzymy wraz z młodymi ludźmi wspólnotę. Obligatoryjnie musimy mieć wgląd i zrozumienie dla trudnego procesu poznawczego, jaki się w nich toczy, a warunkiem tego jest dostrzeżenie, że są w tym do nas podobni. Empatia polega głównie na chęci niesienia pomocy w uczniowskim samorozwoju. 
  2. Pokora
    Bycie pokornym w żadnym wypadku nie jest jednoznaczne ze skromnym udawaniem, że nie jest się w czymś bardzo dobrym, pomimo tego że się jest. Polega ono natomiast na świadomości swoich rzeczywistych ograniczeń, które czynią z nauczyciela wiecznego ucznia. Jest to postawa budowana przez otwartość: nie wiem wszystkiego, nie potrafię wszystkiego i nie znam się na wszystkim. Nasz przykład musi uświadomić młodzieży, jak ważna jest umiejętność powiedzenia sobie: jeśli – stojąc w obliczu nieznanego – nie zadziałam, to niczego się nie nauczę. Pamiętajmy! Mądrze rozumiana pokora nie wyklucza pielęgnowania oraz dzielenia się z innymi swoimi talentami i umiejętnościami, oczekiwania na uznanie ze strony młodych ludzi.
  3. Entuzjazm

Źle zarabiamy. Szczególnie dotkliwe jest to dla ludzi młodych, stawiających pierwsze kroki w zawodzie. Wiedza o tym, jak marne perspektywy ich czekają (niskie pensje tych z najwyższym stopniem awansu zawodowego), też nie pomaga w zbudowaniu sobie pozytywnej motywacji. Frustruje ogrom wymagań i oczekiwań, a także wystawienie na ciągłe oceny ze strony uczniów, rodziców, władz oświatowych połączone z poczuciem niskiego prestiżu naszego zawodu w społeczeństwie. W związku z powyższym wiem, że to, co teraz napiszę, dla wielu osób będzie irytujące. Ja jednak naprawdę uważam, że bycie nauczycielem jest powołaniem. By było ono prawdziwe, trzeba mieć w sobie entuzjazm, którego nie zgaszą nawet wieczne pustki w naszych portfelach. By skutecznie pracować w szkole, musimy wbrew wszystkiemu mieć poczucie misji i wiarę w sukces. Jeśli tego brakuje, to nie jest ona dla nas właściwym miejscem. Frustracja, narzekanie na swój nędzny los, wręcz wstyd, że wykonuje się tak nieopłacalny finansowo zawód, nie pozwolą na to, by zaakceptowali nas nasi podopieczni, a bez ich akceptacji nie ma po co chodzić do pracy.

Zasady szczegółowe/przedmiotowe:

Uczenie się przez całe życie
Jak pisałam powyżej, bycie nauczycielką/nauczycielem to nie jest wyłącznie nauczanie innych. Żeby skutecznie uczyć innych, trzeba się uczyć samemu. Ten proces nie ma i nie może mieć końca, chyba że ktoś marzy o staniu się obiektem szyderstw! Ja doskonale pamiętam, jak nisko oceniałam i wykpiwałam tych, którzy „nauczali” mnie w oparciu o pożółkłe zeszyciki z notatkami (dziś pewnie byłaby to opracowana wiele lat temu prezentacja multimedialna), wpadali w panikę, jeśli zapytało się ich o coś tyczącego współczesnej wiedzy czy nauki, nie byli w stanie przeprowadzić lekcji bez posiłkowania się „opracowaniem”. Też spotkaliście kogoś takiego na swojej drodze? Koszmar, prawda? Nie pozwólcie sobie na stanie się kimś takim!
Kultura, w obszarze której jako poloniści funkcjonujemy, nie jest przestrzenią zamkniętą. Nauczyciel nie może zapomnieć, że stanowi ona pewien proces. Zmienia się język – to oczywiste – ale literatura też podlega przemianom. Nie tylko powstają nowe (częstokroć wybitne!) dzieła literackie, ale i te kanoniczne obrastają w nowe, często rewolucyjne, interpretacje. Na otwarty charakter polonistyki szkolnej na pewno mają też wpływ zmiany społeczne (np.: kulturowe, mentalne, obyczajowe). Nie da się czytać lektur tak jak przed laty, za Waszych czasów szkolnych. Trzeba je wpisywać w kontekst nie tylko historycznych, ale i współczesnych uwarunkowań. Posłużę się przykładem dotyczącym arcydzieła. Czy dziś – w kontekście wciąż zachodzącego procesu emancypacyjnego, nawoływań do równości – można bez odpowiedniego komentarza odnieść się do wypowiedzi Ochockiego o kobietach jako pustych samicach niezdolnych do przyswajania i pojmowania wyższych idei?! Czy wystarczy się oburzyć mizoginizmem bohatera? Trzeba zdobyć się na krytycyzm, skomentować merytorycznie ten pogląd postaci (np.: dziewiętnastowieczne kobiety naukowczynie, działania „Entuzjastek”, publicystyka dotycząca edukacji i emancypacji kobiet). Aby to uczynić poprawnie, niezbędna jest nieustannie aktualizowana wiedza. Język i literatura oraz szeroko rozumiana kultura nie są zamkniętym archiwum. Powtórzę: polonistyka szkolna to proces – coś, co stwarza się nieustannie, tak jak świat wokół!
Nauczyciele muszą czytać! Truizm? Oczywiście, że tak. Nie pisałabym o tym, gdybym nie znała osobiście takich osób, które poprzestają na przeczytaniu tekstów z listy lektur, jakie muszą omawiać. Należy znać nowości, umieć je zareklamować młodym ludziom, sensownie wykorzystać w opracowywaniu zadań szkolnych. W wyborze utworów warto kierować się recenzjami fachowców (ja cenię sobie bardzo „Książki”, które prenumeruję). Internet jest bogaty w świetne teksty dotyczące ewoluowania języka (zwłaszcza strony z elementem edu.pl). Wiele z nich jest napisanych żywym, przystępnym stylem, zawiera mnóstwo przykładów (na ich podstawie również można przygotowywać ćwiczenia szkolne). Praca własna nad rozwojem jest – moim zdaniem – obligatoryjna!
Należy oczywiście korzystać z szerokiej oferty szkoleniowej. Ważny jest tu właściwy wybór. Nie obędzie się bez porażek. Każdy musi na własnej skórze doświadczyć skutków złej decyzji. Trzeba odważnie przetestować ośrodki szkoleniowe różnego typu, przekonać się, które oferują:

  • sprawdzoną, świetnie przygotowaną merytorycznie kadrę,
  • interesujące a jednocześnie potrzebne w praktyce treści;
  • dobrą organizację zajęć, w których rzeczowe prelekcje łączą się integralnie z częścią warsztatową,
  • połączenie dyskursu akademickiego z kwestiami metodycznymi,
  • darmowe materiały dydaktyczne i metodyczne.

Szkolena, konferencje, seminaria

Warto zapytać o te kwestie przed zapisaniem się na szkolenie czy kurs. Jak ognia trzeba unikać zwłaszcza takich zajęć, w czasie których prowadzący stosują wyłącznie pseudowarsztaty. Nieszczęśni uczestnicy muszą się w ich czasie autoprezentować, radośnie integrować, a potem bez żadnej uporządkowanej bazy merytorycznej wypracować rozwiązanie problemu, którego przecież rozwiązać nie umieli, bo w przeciwnym wypadku tego szkolenia by nie wybrali. Cóż, takie „knoty” są wcale nierzadkie. Mam swoją czarną listę ośrodków i osób, do których nawet pod groźbą karabinu się nie udam. Jeżeli już źle trafiliśmy, nie wahajmy się w czasie ewaluacji sformułować uczciwych ocen wysiłków organizatorów. Koleżanki i Koledzy, nie bójmy się wyrażać opinii negatywnych, nie poświęcajmy swojego czasu tylko dla uzyskania „papierka” potrzebnego do kolejnego stopnia awansu. Wierzcie mi – nie warto!
Nawet jeśli z jakichś osobistych czy logistycznych powodów mamy problem z dotarciem do ośrodka metodycznego czy akademickiego, nie powinno się to stać usprawiedliwieniem dla rezygnacji z dalszego uczenia się. Są kursy i seminaria online. Trzeba tylko uważnie przyjrzeć się ofercie i zbadać ją od strony merytorycznej.
Zachęcam do brania udziału w konferencjach oraz seminariach naukowych i to nie tylko tych wąsko odnoszących się do naszego przedmiotu. Intertekstualność i interdyscyplinarność stanowić muszą istotę dzisiejszej edukacji polonistycznej, bo w te właśnie cechy została wyposażona kultura współczesna. Nauczyciele już od początku swojej kariery powinni próbować sił jako aktywni uczestnicy tego rodzaju przedsięwzięć, nie tylko pytać, brać udział w dyskusjach, ale i – jeśli pojawiają się takie możliwości – zgłaszać swoje referaty. Ja tak właśnie zaczynałam przed laty, więc wiem, jak pozytywnie to oddziałuje na samorozwój i jak bardzo jest pożądany w akademickiej debacie gło...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy