Dołącz do czytelników
Brak wyników

Akademia rozwoju nauczyciela

18 grudnia 2017

NR 19 (Lipiec 2017)

Lekcje poezji na muralach
O alternatywnych formach kontaktu z literaturą

0 290

Poeci na poznańskich murach

Na początku były szare, zaniedbane ściany kamienic zlokalizowanych w najstarszych poznańskich dzielnicach (Stare Miasto, Jeżyce, Wilda, Łazarz). Nikt nie dostrzegał tych setek metrów kwadratowych mijanych obojętnie każdego dnia przez tysiące mieszkańców stolicy Wielkopolski. Nikt pewnie nie pomyślał, że można je wykorzystać inaczej niż dla celów reklamy zewnętrznej. A jednak po latach zapomnienia i braku potencjału kulturowego elewacje ośmiu poznańskich budynków zostały „przebudzone” z architektonicznej inercji i na ich betonowych powierzchniach pojawiły się murale z poezją. W styczniu 2015 roku oczom przechodniów podążających ulicą Dąbrowskiego objawił się niespodziewanie wiersz Zbigniewa Herberta Nigdy o tobie (na budynku przy ulicy Kościelnej). Następnie wersy utworu Domy przedmieścia autora Barbarzyńcy w ogrodzie 
i Raportu z oblężonego miasta zaczęły intrygować pieszych na skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Roboczej. Jako trzeci powstał mural z Julem Słowackim Tadeusza Różewicza, który znienacka wtargnął w przestrzeń skrzyżowania ulic Słowackiego i Wawrzyniaka. A potem stała się rzecz niebywała: na ulicy Prądzyńskiego, na rdzennie poznańskiej Wildzie (słynnej z Zakładów Cegielskiego – dawnej ikony przestrzeni przemysłowej miasta) odsłonięto  Wiersz oddolny – efekt działań twórczych mieszkańców dzielnicy. Takie były początki realizacji projektu „Poezja jest tym, co rodzi się z życia”, dzięki któremu na poznańskich ulicach po Peiperowsku „rozkwitła” poezja.

Dziś w kulturowym pejzażu Poznania znajdziemy osiem miejsc, gdzie „wiersze zawieszone na ścianach kamienic” kreują nową jakość kontaktu z pięknem słów zamkniętych w poetyckiej frazie. Tego niecodziennego „dotknięcia” literatury można doświadczyć w newralgicznych miejscach miasta. Nie trzeba kupować biletów wstępu, aby móc podziwiać kunszt lirycznej formy. Wystarczy stanąć z lekko zadartą głową na skrzyżowaniu ważnych arterii komunikacyjnych, znaleźć się w którymś z tramwajów podążających ku poznańskim Ogrodom, zatrzymać się na ulicy podczas spaceru w strefie Starego Rynku czy wreszcie odnaleźć je podczas wędrówek po Wildzie czy Łazarzu. Jeszcze kilka lat temu nikt nie pomyślałby o tym, że Poznań będzie szczycił się wierszami klasyków, które będzie można podziwiać na ścianach, które niedawno były pustymi, niekiedy bardzo zaniedbanymi fragmentami przestrzeni miejskiej. Poezja na murze jako ważny element architektoniczny przyczyniła się też do rewitalizacji miejsc prawie „nieobecnych” w tkance miejskiej i w następstwie do wzrostu zainteresowania poznaniaków ich najbliższą okolicą. 

Poetyckie murale na poznańskich kamienicach są efektem akcji „Poezja jest tym, co rodzi się z życia”, realizowanej od stycznia 2015 roku w ramach konkursu „Centrum warte Poznania”. Twórcami niecodziennego projektu są miejscy aktywiści: Joanna Pańczaki Tomasz Genow3. Tomasz Genow podczas rozmowy z Kajetanem Kurkiewiczem wyjaśnił, dlaczego utwory poetyckie pojawiły się na betonowych ścianach: „Kiedy czytałem wiersz Herberta Nigdy o tobie, ten, który ostatecznie znalazł się na ścianie przy ul. Kościelnej, doszedłem do wniosku, że bardziej nadaje się do czytania w warunkach miejskich, na ulicy – w sąsiedztwie budynków i drzew, o których mówi”. To być może zaskakujący punkt widzenia dla potencjalnych czytelników, ale zaproponowane przez Joannę Pańczak i Tomasza Genowa odmienne spojrzenie na poezję współczesną spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem poznaniaków. 

Edukacyjny wymiar poetyckich murali 

Jednymi z pierwszych odbiorców, którzy dostrzegli i żywo komentowali ten niecodzienny pomysł zagospodarowania niewykorzystanych przestrzeni miasta, byli uczniowie. Licealiści i gimnazjaliści zwracali uwagę, że nierzadko z „muralowym” tekstem poetyckim zetknęli się po raz pierwszy w drodze do szkoły, gdy tramwaj lub autobus zatrzymał się na przystanku bądź na światłach przed skrzyżowaniem. Zbyt krótki czas postoju spowodował, że cyfrowe nastolatki zaciekawione –  a nawet zafascynowane utworem pojawiającym się w tak zaskakujących okolicznościach – zapisywały tytuł wiersza na urządzeniach mobilnych, aby potem poszukiwać go w sieci, czasem w bibliotekach cyfrowych i tych tradycyjnych, najrzadziej – w szkolnych podręcznikach. Czasem chęć zapamiętania słów utworu wiązała się z utrwaleniem obrazu przy pomocy aparatu w telefonie komórkowym (jak powiedział mi jeden z uczniów technikum: „mam kilka tych ścian”). Fakt uwiecznienia tekstu w pamięci telefonu zazwyczaj nie kończył kontaktu z tekstem. Uczniowie często sygnalizowali na lekcjach języka polskiego, że wracali w to miejsce, aby podziwiać poezję „na żywo”. Młodzi ludzie twierdzili, że murale wywierają o wiele większe wrażenie „w realu”, że potrafią zachwycić nawet tych, którzy nie lubią wierszy. 

Ten prosty pomysł sprzyja niecodziennej promocji literatury i czytania. Murale okazały się niekonwencjonalnym sposobem upublicznienia twórczości poetów, ponieważ młodzież mówi „Szymborska na murze”, „Różewicz na kamienicy”, „Herbert na ścianie”, ale punktem odniesienia jest dorobek literacki, a nie tylko jeden wiersz. W ten sposób tekst współczesnej kultury wizualnej w znacznie  większym stopniu może kształtować potrzebę sięgnięcia po tomik poetycki niż werbalne zapewnienia szkolnych polonistów, że Szymborska, Herbert, Różewicz są mistrzami sztuki poetyckiej. Niewykluczone, że wiersze na poznańskich murach mają dziś większy zakres oddziaływania niż opracowania naukowe i nauczycielskie zapewnienia o literackiej wielkości autora. 

 

 

Z perspektywy uczniów poznańskie murale z poezją stanowią przykład wzorcowej popularyzacji poezji i twórczości autorów „naściennych tekstów”. Poznańscy licealiści i gimnazjaliści ocenili projekt „Poezja jest tym, co rodzi się z życia” jednoznacznie: „mega sprawa”, „petarda”, „totalny odlot”, nie kryjąc entuzjazmu dla nieszablonowej formy przekazu. Najczęściej uczniowie sami inicjowali rozmowy wstępne o muralach z poezją. Największą popularnością wśród poznańskich uczniów cieszy się ściana z wierszem Stanisława Barańczaka Jeśli porcelana to wyłącznie taka. „Za każdym razem czytam go, gdy jadę do szkoły” – powiedział uczeń, który codziennie przed przystankiem tramwajowym przy poznańskiej ulicy Garbary wypatruje „swojego muralu z Barańczakiem na ścianie”. Niektórzy uczniowie przyznają się, że dobrze opanowali pamięciowo tekst Barańczaka, po miesiącach codziennej lektury podczas „jeżdżenia obok”. Poza tym zgodnie twierdzą, że w każdej chwili mogą do niego powrócić, ponieważ mają cyfrowe fotografie w telefonie. To również casus innych poetyckich ścian. Na przykład, jedna z licealistek uczyniła z muralowego przedstawienia wiersza Zbigniewa Herberta zdjęcie w tle na osobistym profilu facebookowym.

Młodzież dostrzega, że poetyckie murale pełnią funkcję kulturotwórczą: kwestionują ewidentną postindustrialność lokalizacji na poznańskich Garbarach (dawna Stara Papiernia) i fabryczny charakter Wildy. Słowa „zawieszone” na kamienicach robią na uczniach duże wrażenie: niepozorne czarne szeregi liter ułożonych w wersy ożywiają miejski pejzaż. Wtedy młodzi ludzie rozumieją, że warto zwracać uwagę na takie „zawieszone” manifesty literackie. Murale w niezwykły sposób ogniskują uwagę młodych „cyfrowych tubylców”, którzy chcą podzielić się refleksjami o codziennym mijaniu poetyckich murali. Uczniowie prezentują swe spostrzeżenia, inkrustując je emotikonami wyrażającymi radość, zachwyt i fascynację. Od spojrzenia na miejski mural do lektury tekstu na internetowym portalu poetyckim – rzadziej w tomiku wierszy – nie jest już  odległa droga. Może tym bardziej warto docenić w szkole fakt, że te teksty kultury wizualnej otwierają perspektywę bliższego spotkania z literaturą. A gdy uwzględni się funkcję estetyczną murali, które mają zaintrygować przechodnia, wręcz zahipnotyzować tłum przemieszczający się ulicami miasta, zainteresowanie młodzieży przestaje dziwić.

 

 

Z perspektywy edukacji polonistycznej odwołania do tekstu literackiego udostępnionego współczesnemu odbiorcy na innym nośniku niż w drukowanej książce sprzyja ciekawości poznawczej uczniów. „Inność” formy przekazu czyni wiersz zdecydowanie bardziej atrakcyjnym dla młodego czytelnika. Zapewne dla wielu szkolnych polonistów podążanie ścieżką od tekstu kultury obrazu do pracy z tekstem literackim jest naruszeniem podstawowych zasad dydaktyki, ale dzisiaj funkcjonujemy w społeczeństwie informacyjnym i pracujemy z uczniami zupełnie
inaczej ukształtowanymi percepcyjnie. Anna Janus-Sitarz w książce o wymownym tytule W poszukiwaniu czytelnika napisała:
„W czasach, gdy internet dopiero raczkował, gdy nikt nie słyszało iPodach, awatarach i plotku.pl, a książka nie była rzadkością w rękach młodego człowieka, rolą polonisty było tak rozwijać czytelnicze kompetencje uczniów, by zrozumieli oni więcej, głębiej; by ich czytelnicza satysfakcja poszerzała się o możliwości dostrzegania intertekstualnych dialogów, arcydzielnej kompozycji, nowatorskiego stylu. Obecnie głównym zadaniem prowadzących lekcje języka polskiego jest sprawić, by książka (w formie papierowej lub elektronicznej) w ogóle znalazła się w zasięgu wzroku nastolatka, odnajdującego namonitorze wszystko, co wyda...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy