Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

6 września 2019

NR 32 (Wrzesień 2019)

Lekcje na temat leksyki jako wyzwanie edukacyjne

0 52

Dla większości polonistek i polonistów tematy z nauki o języku to nie lada problem. Przyczyny tego stanu rzeczy są różnorakie:

  • deprymujący brak zainteresowania ze strony młodzieży (co zadziało się na wcześniejszych etapach edukacji polonistycznej, że informacja, iż nadszedł czas na lekcje gramatyki, wywołuje zbiorowy, przejmujący jęk uczennic i uczniów?!);
  • niechęć samych nauczycieli i nauczycielek do nudnych zajęć niestwarzających możliwości dla dyskusji;
  • brak czasu na zajęcia językowe, kiedy trzeba zdążyć z omówieniem lektur (coraz liczniejszych!) z podstawy programowej;
  • konieczność wykonania szeregu żmudnych ćwiczeń przygotowujących przede wszystkim do rozwiązywania zadań egzaminacyjnych, a w mniejszym stopniu do poprawnej komunikacji, praktycznych umiejętności;
  • rozległość materii a jednocześnie jej poszatkowanie na poszczególne działy (trudność z postrzeganiem języka jako całości);
  • nieustanne i coraz szybsze zmiany w systemie językowym (zwłaszcza w zakresie słownictwa i frazeologii) oraz związane z tym pytania tyczące poprawności językowej.

Wszyscy mamy świadomość wagi tematu. Chyba nie ma nauczycielek i nauczycieli, którzy nie dostrzegaliby, jak ubożeje zasób słownictwa i zniekształca się sposób jego wykorzystywania przez uczennice i uczniów. Na pisemnych egzaminach kończących poszczególne etapy edukacyjne często najtrudniejsze okazują się banalnie proste – wydawałoby się – zadania z zakresu leksyki czy frazeologii. Na lekcjach poświęconych literaturze młodzi ludzie:

  • nie rozumieją wymowy tekstu, bo nie pojmują znaczenia poszczególnych słów, 
  • nie potrafią wyczytać znaczenia wyrazu z kontekstu, w jakim występuje,
  • często brak im śmiałości, by zapytać o sens słów czy sformułowań, 
  • jednocześnie nie mają nawyku poszukania objaśnienia w słowniku,
  • postrzegają poszczególne utwory jako totalnie anachroniczne, niemające nic wspólnego z otaczającą ich rzeczywistością, a zatem nieprzydatne (dotyczy to głównie słownictwa, które wyszło z użycia, bo zniknęły rzeczy, które je nazywały).

Cóż, czy trudności powinny nas zniechęcać? Nie, bo nie możemy sobie na to pozwolić. Choć dla wielu może takie zdanie zabrzmieć jak truizm i moralizujący banał, ja wierzę w konieczność przełamywania samoograniczających barier. Zauważyłam, że im bardziej nie lubię jakiegoś tematu (a tak miewam z gramatyką), tym lepiej się do niego przygotowuję. Efekt? Wychodzą mi naprawdę dobre lekcje, a te z kolei motywują do dalszych poszukiwań.

Może zacząć od nazwisk?

Sądzę, że zmagania z materiałem językowym trzeba zacząć od próby uczynienia gramatyki materią, jaka będzie dla młodych ludzi czymś osobistym, powiązanym z własnymi potrzebami, przeżyciami. Zazwyczaj, kiedy mam przejść do zagadnień z gramatyki historycznej języka polskiego (zwłaszcza tych obejmujących etymologię wyrazów, zmianę ich znaczeń), zaczynam od odczytania i dość pobieżnego omówienia budowy i znaczenia nazwisk znajdujących się na liście klasy. Klasyfikuję je i grupuję (np.: nazwiska pochodzące od imion, w tym patronimiczne – typu: Szymański, Jakubowski, Kondratowicz; określające zawód, status, stosunki rodzinne, pokrewieństwo – typu: Cieślak, Kowalski, Wdowiak; opisowe typu: Wesołowski, Kędzierski; nawiązujące do zwierząt i roślin – typu: Kozłowski, Wiśniewski; wywodzące się od przedmiotów czy produktów żywnościowych – typu: Socha, Krupa; wskazujące na miejsce zamieszkania czy pochodzenie etniczne – typu: Podgórski, Czech; powiązane z czasem – typu: Majewski, Wieczorek, Niedzielski; o obcojęzycznym rodowodzie – typu: Miller, Katz, Lorentz). Budzi to spore zainteresowanie, tym bardziej że tłumaczę, iż dogłębne zbadanie etymologii swojego nazwiska może stać się początkiem budowania historii rodziny, daleko sięgających w czas przeszły dziejów. Wiadomo, że potrzeba poszukiwania własnego rodowodu jest coraz silniejsza w naszym społeczeństwie. Tak o tym piszą autorzy elektronicznego słownika Najczęstsze nazwiska w Polsce – Współczesność i historia:

„Jest to szczególnie istotne w epoce płynnej nowoczesności, która charakteryzuje się – według zgodnego przekonania współczesnych filozofów kultury – gwałtownym rozwojem zaawansowanych technologii, nadmiarem informacji i opinii, brakiem stałych wartości, rozpadem tradycyjnych wspólnot (m.in. rodzinnych), anomią i atrofią społeczną, pozornie zwiększonym zasięgiem ludzkich relacji połączonym ze wzrastającym poczuciem alienacji i osamotnienia. Współcześnie zatem jednostka zmuszona jest sama niejako zaprojektować własną osobę (według określenia A. Giddensa), poszukując różnych elementów biograficznych, narracyjnych. Trudno więc się dziwić, że jednym z remediów na taki stan osamotnienia są właśnie poszukiwania genealogiczne i rodzinne. W sensie głębokim próbują one odtworzyć historię i tradycję, a w konsekwencji – zrekonstruować pewien ład społeczny, którego jednostkom brakuje niekiedy w dzisiejszym świecie, a którego chciałyby doświadczać. Ludzie często chcą wiedzieć, co ich nazwisko znaczy, kiedy powstało etc”1.

Moje doświadczenia nauczycielskie potwierdzają prawdziwość tych słów. Po takiej lekcji o nazwiskach niemało osób zaczyna prowadzić własne poszukiwania, pogłębiać swoją wiedzę o rodowodzie (z reguły – w najlepszym wypadku – pamięć rodzinna sięga do generacji dziadków). Na przykład jedna z dziewcząt odkryła, że jej nazwisko jest przekształconą fonetycznie formą nazwiska francuskiego, a dalsze poszukiwania – już nie językoznawcze – uświadomiły, iż protoplasta rodu był żołnierzem armii napoleońskiej, który po klęsce rosyjskiej kampanii nie wrócił do Francji, lecz osiadł na ziemiach polskich i ożenił się z Polką. Innej uczennicy udało się dowiedzieć, że jej nazwisko to spolszczona wersja nazwiska żydowskiego będąca zasłoną mającą uchronić rodzinę przed śmiercią w czasie Holokaustu, a potem przed antysemickimi atakami. Na tej samej zasadzie ktoś odkrywał korzenie tatarskie, ormiańskie; znajdował miejscowość, z której cała familia się wywodziła, a tam w zapiskach parafialnych odnajdował wpisy tyczące przodków.

Nierzadko wynikają z tego następne zajęcia, na których młodzież chce poinformować innych o owocach swoich dociekań. Moja rola na etapie uczniowskich śledztw polega najczęściej na doradzaniu, z jakich kompendiów i stron można skorzystać (przykładowo: 1000 najpopularniejszych nazwisk w Polsce 
J.M. Zawadzkiego, Nazwiska Polaków. Słownik historyczno-etymologiczny K. Rymuta, mapa nazwisk w Polsce – //www.myheritage.pl/, Słownik nazwisk współcześnie w Polsce używanych – //rcin.org.pl/publication/42984). Co dzięki temu osiągam? To proste – młodzież dostrzega bardzo praktyczną stronę wiedzy językowej, samodzielnie poszukuje odpowiedzi na pytania z zakresu językoznawstwa.

Ciekawą dla młodzieży odnogą tego tematu jest lekcja poświęcona formom nazwisk żeńskich. Stanowi ona punkt wyjścia do dyskusji o zmianach społecznych, obyczajowych czy mentalnych lub też emancypacji kobiet. Młodzież pracuje z fragmentem tekstu Aldony Skudrzyk Nazwiska żeńskie2:
Klasa pracuje w grupach i wykonuje ćwiczenia zawarte w karcie zadań:
 

„Zarówno podręczniki do gramatyki opisowej języka polskiego, jak i wydawnictwa poprawnościowe (nie tylko dawniejsze, ale i nowsze) podają obowiązujące przepisy w zakresie tworzenia nazwisk żeńskich od męskich: dla kobiet zamężnych przy pomocy sufiksu -owa lub -ina oraz -ówna lub -anka dla panien. Tradycyjnie przyrostek -owa dodajemy do nazwisk męskich zakończonych na spółgłoskę lub samogłoski -e, -o, -ina (-yna) do nazwisk męskich zakończonych na -a i -g. Nazwiska panien z przyrostkiem -anka można tworzyć od nazwisk na -a, -g, -ga, -ge, -go, zaś z przyrostkiem -ówna od męskich zakończonych na spółgłoskę (z wyjątkiem -g) i od nazwisk na -a, -e, -o, -i (ale nie -ge, -go). 

Tyle teoria – praktyka językowa od dawna jest już inna. 

Sprawa używania nazwisk żeńskich bez przyrostków, a więc w formie męskiej, nie jest nowa [...]. Przyjmuje się, że wpływ na przemiany polskiej tradycji mogły mieć języki obce (najpierw francuski – z powodu pewnego językowego snobizmu, potem niemiecki – ze względu na działalność urzędów państw zaborczych). Niewątpliwie wpływ ten był jednak wzmocniony także innymi czynnikami. Przede wszystkim zmienia się zhierarchizowana struktura rodziny, nadrzędna pozycja ojca przestaje być w niej jednoznacznie oczywista. Przyrostki -owa i -ówna były językowym wykładnikiem podporządkowania, przynależności żony i córki. Równie ważne jest oczywiście dążenie kobiet do emancypacji, równouprawnienia, co staje się powodem niechęci do wskazywania płci w nazwisku, szczególnie zaś ujawniania swego stanu cywilnego. 

Aktywność zawodowa, społeczna, publiczna sprawia, że nazwisko wychodzi z obiegu prywatnego, domowego, potocznego do obiegu oficjalnego, gdzie identyfikacja formy podstawowej jest ważna. Nacisk urzędowej postaci ma funkcję zasadniczą przy utrwalaniu męskiej postaci nazwiska (szkoła, urzędy) […].
Zauważmy nawiasem, że współczesna polszczyzna wyeliminowała zupełnie z użycia wyraz panna w funkcji bezpośredniego zwrotu zarówno do rozmówcy (w odmianie mówionej) jak i adresata (w odmianie pisanej). Zwracając się do kobiety, używamy dziś tylko wyrazu pani, który jest zupełnie neutralny wobec jej stanu cywilnego”. 

 

Karta zadań

Przeczytajcie uważnie pierwszy akapit tekstu, tym samym zapoznając się z przepisami tyczącymi tworzenia nazwisk żeńskich od męskich. Zastosujcie je w praktyce. Utwórzcie za pomocą odpowiednich sufiksów formy nazwiska dla Waszych mam jako mężatek i jako panien.

  • Przeczytajcie teraz resztę artykułu. W oparciu o podany tekst i własną wiedzę wyszczególnijcie przyczyny, dla których formy określające status cywilny kobiet wyszły z użycia.
  • Sformułujcie własną ocenę tego zjawiska.
  • Wybierzcie osobę, która zaprezentuje wyniki Waszej pracy na forum klasy.

Na wykonanie zadania macie 20 minut. Powodzenia!


Dzięki takiemu zadaniu znowu można wykazać nierozerwalny związek języka ze współczesnym życiem, z zachodzącymi w nim przemianami. 
Od takiego ćwiczenia łatwo przejść do dyskusji o zasadności przywracania (np.: doktorka, dyrektorka, członkini, wykładowczyni) czy wpisywania nowych rzeczowników osobowych żeńskich do systemu języka polskiego (np.: gościni, ministra) oraz odchodzenia od wyrazów kiedyś akceptowanych jako nazwy wykonywanych przez kobiety czynności lub zawodów (np.: pielgrzymka, kolejarka, monterka). W trakcie swobodnej rozmowy młodzież powinna spróbować odpowiedzieć sobie na pytania:

  • Dlaczego formy rzeczowników żeńskich stają się coraz powszechniejsze? Jakie przemiany obyczajowe o tym decydują? Czy ta tendencja się utrzyma? Co może jej stanąć na przeszkodzie? 
  • Czemu tendencja do wzbogacania zasobu rzeczowników osobowych o formy żeńskie napotyka na opór niektórych osób? Jaki wpływ mogą mieć na to języki obce – chociażby angielski?
  • Jak odbierane są przez użytkowniczki i użytkowników języka formy typu: socjolożka, filolożka, psycholożka? Co o tym decyduje?
  • Dlaczego wiele kobiet nie chce stosować form żeńskich w odniesieniu do pełnionej przez siebie funkcji/zawodu i wybiera formę męską (Jestem posłem, nie posłanką! Jestem adwokatem, nie adwokatką! Jestem reżyserem, nie reżyserką!)? 
  • Dlaczego – na przykład – słowo lekarka jest społecznie akceptowane, a doktorka już nie?
  • Co może utrudniać upowszechnienie się takich form, jak: architektka, dramaturżka czy pediatrka?

Lubię ten temat. Unaocznia on młodym ludziom związki pomiędzy leksyką a słowotwórstwem; dowodzi, że język stanowi żywy, otwarty, podlegający nieustannym zmianom system; rozbudza ich świadomość językową (zachęcam do zaglądania w czasie dyskusji na portal polszczyzna.pl, gdzie porad językowych udzielają językoznawcy uniwersyteccy – komputer z dostępem do internetu bądź smartfony są do dyspozycji młodzieży). Spełniam tym samym jeszcze jedno nauczycielskie zadanie. Oswajam młodzież z językiem artykułów naukowych, które pojawiają się w zadaniach maturalnych.

Imiona też są elementem zasobu leksykalnego języka!

Zdarza się mi na lekcjach polskiego (w grę wchodzą też godziny wychowawcze) w klasie pierwszej omawiać imiona osób należących do danej klasy. Zaczynam od ćwiczenia pozwalającego młodzieży stworzyć autoprezentację, poznać się wzajemnie. Zadaniem uczennic i uczniów jest opowiedzieć o swoim imieniu (Kto je wybrał i dlaczego? Co ono znaczy? Czy imię wpływa na osobowość? Jaki jest jego rodowód? Jakie są od niego zdrobnienia? Która forma imienia jest najmilsza sercu?). Często okazuje się, że wiedza o etymologii imienia jest mocno fragmentaryczna, proszę więc uczennice i uczniów o wejście na portal Księga imion (//ksiega-imion.pl/spis-imion), gdzie znajdują informacje o pochodzeniu imienia, jego znaczeniu, odmianach, formach obcojęzycznych, nazwiskach od niego pochodzących.

To ćwiczenie nie wymaga wiele czasu, pożytecznie wpływa na relacje w klasie, buduje dociekliwość językową.

Uruchomienie uczniowskiej aktywności – world café

Wiedzy i umiejętności nie da się młodzieży wdrukować. Od początku mojej polonistycznej kariery głęboko wierzę w to, że nie jest rolą uczennic i uczniów wyłącznie bierne słuchanie oraz odtwarzanie podanych im przez nauczyciela-rewelatora wiadomości. Nie tworzy autorytetu nauczycielskiego bycie alfą i omegą, czyni to współuczestniczenie w zdobywaniu wiedzy przez nauczane osoby (np. poprzez modelowanie dobrych praktyk, stymulowanie rozwoju, uzmysławianie własnej pasji naukowej). Zadaniem nauczających powinno być głównie moderowanie procesu zdobywania informacji, wspieranie młodych ludzi podczas rozwiązywania przez nich problemów. Takie podejście winno zaowocować indywidualizacją pracy poszczególnych osób, do możliwości których należy dostosować zadania (wspaniale jest, gdy mogą je sobie wybrać), ich stopień trudności czy tempo wykonania. Wiedza okazuje się dla uczennic i uczniów cenną wartością wtedy, kiedy trzeba włożyć wysiłek w jej zdobycie, gdy doświadczają własnej mocy sprawczej, ucząc innych i ucząc się od innych.

Jedną z form pracy (odmianą debaty), które to umożliwiają, jest world café. Bardzo lubię tę metodę, bo porządkuje dyskusję, pozwalając na wymianę informacji i pomysłów, jednocześnie nie zmuszając do znalezienia natychmiast definitywnych rozwiązań. Wydaje mi się bardzo dobrym rozwiązaniem dydaktycznym dla tematyki powiązanej ze współczesną leksyką. Pozwala ona na:

  • jednoczesną rozmowę o kilku aspektach kwestii powiązanych z systemem słownictwa; 
  • p...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy