Lekcje na temat leksyki jako wyzwanie edukacyjne

Horyzonty polonistyki

Dla większości polonistek i polonistów tematy z nauki o języku to nie lada problem. Przyczyny tego stanu rzeczy są różnorakie:

POLECAMY

  • deprymujący brak zainteresowania ze strony młodzieży (co zadziało się na wcześniejszych etapach edukacji polonistycznej, że informacja, iż nadszedł czas na lekcje gramatyki, wywołuje zbiorowy, przejmujący jęk uczennic i uczniów?!);
  • niechęć samych nauczycieli i nauczycielek do nudnych zajęć niestwarzających możliwości dla dyskusji;
  • brak czasu na zajęcia językowe, kiedy trzeba zdążyć z omówieniem lektur (coraz liczniejszych!) z podstawy programowej;
  • konieczność wykonania szeregu żmudnych ćwiczeń przygotowujących przede wszystkim do rozwiązywania zadań egzaminacyjnych, a w mniejszym stopniu do poprawnej komunikacji, praktycznych umiejętności;
  • rozległość materii a jednocześnie jej poszatkowanie na poszczególne działy (trudność z postrzeganiem języka jako całości);
  • nieustanne i coraz szybsze zmiany w systemie językowym (zwłaszcza w zakresie słownictwa i frazeologii) oraz związane z tym pytania tyczące poprawności językowej.

Wszyscy mamy świadomość wagi tematu. Chyba nie ma nauczycielek i nauczycieli, którzy nie dostrzegaliby, jak ubożeje zasób słownictwa i zniekształca się sposób jego wykorzystywania przez uczennice i uczniów. Na pisemnych egzaminach kończących poszczególne etapy edukacyjne często najtrudniejsze okazują się banalnie proste – wydawałoby się – zadania z zakresu leksyki czy frazeologii. Na lekcjach poświęconych literaturze młodzi ludzie:

  • nie rozumieją wymowy tekstu, bo nie pojmują znaczenia poszczególnych słów, 
  • nie potrafią wyczytać znaczenia wyrazu z kontekstu, w jakim występuje,
  • często brak im śmiałości, by zapytać o sens słów czy sformułowań, 
  • jednocześnie nie mają nawyku poszukania objaśnienia w słowniku,
  • postrzegają poszczególne utwory jako totalnie anachroniczne, niemające nic wspólnego z otaczającą ich rzeczywistością, a zatem nieprzydatne (dotyczy to głównie słownictwa, które wyszło z użycia, bo zniknęły rzeczy, które je nazywały).

Cóż, czy trudności powinny nas zniechęcać? Nie, bo nie możemy sobie na to pozwolić. Choć dla wielu może takie zdanie zabrzmieć jak truizm i moralizujący banał, ja wierzę w konieczność przełamywania samoograniczających barier. Zauważyłam, że im bardziej nie lubię jakiegoś tematu (a tak miewam z gramatyką), tym lepiej się do niego przygotowuję. Efekt? Wychodzą mi naprawdę dobre lekcje, a te z kolei motywują do dalszych poszukiwań.

Może zacząć od nazwisk?

Sądzę, że zmagania z materiałem językowym trzeba zacząć od próby uczynienia gramatyki materią, jaka będzie dla młodych ludzi czymś osobistym, powiązanym z własnymi potrzebami, przeżyciami. Zazwyczaj, kiedy mam przejść do zagadnień z gramatyki historycznej języka polskiego (zwłaszcza tych obejmujących etymologię wyrazów, zmianę ich znaczeń), zaczynam od odczytania i dość pobieżnego omówienia budowy i znaczenia nazwisk znajdujących się na liście klasy. Klasyfikuję je i grupuję (np.: nazwiska pochodzące od imion, w tym patronimiczne – typu: Szymański, Jakubowski, Kondratowicz; określające zawód, status, stosunki rodzinne, pokrewieństwo – typu: Cieślak, Kowalski, Wdowiak; opisowe typu: Wesołowski, Kędzierski; nawiązujące do zwierząt i roślin – typu: Kozłowski, Wiśniewski; wywodzące się od przedmiotów czy produktów żywnościowych – typu: Socha, Krupa; wskazujące na miejsce zamieszkania czy pochodzenie etniczne – typu: Pod...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!

Przypisy