Dołącz do czytelników
Brak wyników

Lekcja z klasą

6 grudnia 2017

NR 10 (Styczeń 2016)

Klub książki, czyli lektura na językach

0 27

„Młodzież nie czyta” – oto powszechny wniosek na temat czytelnictwa w polskich szkołach. Aby obalić ten mit, warto powołać się na raport Biblioteki Narodowej z 2014 r. To właśnie w grupie młodych ludzi (15–19 lat) znajdziemy najwyższy odsetek czytelników – aż 71%. Zatem młodzież chętnie sięga po książę, pytanie – czy zawsze po właściwą? Jak uchwycić i wykorzystać ten zapał, a tym samym wyrabiać pozytywne nawyki oraz świadomość czytelniczą? I najtrudniejsze pytanie – jak promować czytelnictwo poza lekcjami języka polskiego?
 

W opinii publicznej funkcjonuje mit, że młodzi ludzie nie lubią czytać, po lektury nie sięgają, a czas wolny spędzają na rozrywkach wszelakich, byle z dala od książki. Bezsprzecznie jest to powszechne przekonanie, nawet jeśli nieprawdziwe. Dlaczego tak uważamy? Stereotyp ten ma zapewne źródło w statystkach – we wspomnianym już raporcie Biblioteki Narodowej na temat stanu czytelnictwa w Polsce czytamy, że w 2014 roku aż 58% respondentów przyznało, że w ciągu ostatniego roku nie przeczytali ani jednej książki. Należy jeszcze poczekać, zanim uda się sformułować wnioski dotyczące stanu polskiego czytelnictwa w 2015 roku, można jednak przyjąć założenie, że liczby te nagle znacząco nie wzrosną, więc smutny wniosek: „Polacy nie czytają” pozostanie nadal aktualny. Jednak szczegółowa lektura raportu pozwala zauważyć, że pomimo ogólnej tendencji spadkowej, to właśnie w grupie młodzieży znajdziemy najwięcej czytelników, w tym również tych regularnych (czytających ze stałą częstotliwością) i intensywnych (czytających dużo). Jak wykorzystać ten potencjał młodych ludzi, dla których książka jednak nie jest wrogiem?  

Czytają czy nie czytają? 

Jako polonistka pracująca z młodzieżą, również przez pewien czas wierzyłam mitowi. Oprócz opinii społecznej, której często nieświadomie ulegamy, najbardziej zwiodła mnie  kwestia lektur, po które uczniowie, trochę z zasady, sięgają niechętnie. Niełatwo przekonać siedemnastolatka, że książka, którą właśnie mu „narzuciłam”, zachwyci go i doskonale wypełni mu wolny czas – nawet zdana matura nie jest już dziś dla licealisty wystarczającym argumentem, aby wypożyczyć Lalkę, gdy w Internecie aż roi się od streszczeń. Gdy w 35-osobowej klasie pięć osób przeczyta lekturę w całości, a kolejne pięć dotrwa do połowy, to bardzo łatwo sformułować powierzchowny wniosek, że młodzież w ogóle nie czyta. Czytają więc czy nie czytają? Półtora roku temu, we wrześniu, zapytałam moich uczniów, czy na wakacjach mieli książkę w ręku. Twierdzące odpowiedzi pozytywnie mnie zaskoczyły. Co więcej, wśród wymienionych pozycji pojawiła się literatura piękna, popularna (w tym młodzieżowa), fantastyka (ta z niższej i wyższej półki). Było też sporo tytułów, których nie znałam – najnowsze pozycje, często zagraniczne, nie sposób tego wszystkiego przyswoić. Nie wszyscy chętnie przyznawali się do swoich lektur, jakby czując, że wybrane przez nich książki nie były najlepszej jakości (a taka samokrytyka dobrze wróży na przyszłość), jednak prawie każdy coś na wakacjach przeczytał, tylko jednostki nie podjęły tego trudu (podtrzymując ducha statystyk, były to zaledwie cztery osoby na 140 zapytanych uczniów). Wtedy właśnie uświadomiłam sobie, że znajomość lektur nie jest dobrym miernikiem czytelnictwa polskiej młodzieży. Nie wiedząc, że moi uczniowie czytają „dla siebie” i mają w tym zakresie prywatne preferencje, błędnie założyłam, że w ogóle nie czytają. To po tym wrześniowym incydencie chciałam się dowiedzieć, jakie książki wybierają licealiści i dlaczego. Tak zaczęłam prowadzić Klub Książki. 

Klub Książki – po co i jak?  

Zaczęło się zatem przez przypadek, a idea była bardzo prosta. Jeśli uczniowie czytają książki, lecz na lekcjach języka polskiego nie ma czasu i możliwości, aby obszernie dyskutować na temat ich wyborów czytelniczych spoza kanonu lektur, co więcej – ja, jako ich polonista, nie mam odpowiedniej świadomości, co oni czytają, to trzeba stworzyć przestrzeń, w której najwytrwalsi czytelnicy zechcą się razem spotkać, porozmawiać, wymienić spostrzeżenia. Co do wspomnianego przypadku – szczęśliwy traf sprawił, że w liceum, w której uczę, odświeżaliśmy w tym samym czasie szkolny program rozwoju czytelnictwa, a Klub Książki idealnie komponował się z innymi pomysłami, takimi jak: bookcroosing, godziny wychowawcze z książką, konkurs na najlepszego audiobooka. Sam pomysł klubu dyskusyjnego nie jest też przecież zgoła niczym nowatorskim, to raczej kontynuowanie dobrej tradycji, którą gdzieś zgubiliśmy.  

 

Tak zaczęłam prowadzić Klub Książki. Zaczęło się zatem przez przypadek, a idea była bardzo prosta. Jeśli uczniowie czytają książki, lecz na lekcjach języka polskiego nie ma czasu i możliwości, aby obszernie dyskutować na temat ich wyborów czytelniczych spoza kanonu lektur, to trzeba stworzyć przestrzeń, w której najwytrwalsi czytelnicy zechcą się razem spotkać, porozmawiać, wymienić spostrzeżenia.

 

W ten sposób w szkole zaczęła funkcjonować inicjatywa nazwana Klubem Książki, która oparła się na trzech przejrzystych postulatach: książka, spotkanie, rozmowa. Każde spotkanie poświęcone jest jednej, wybranej wcześniej pozycji, którą uczniowie czytają. Kwestia samego wyb...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy