Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

8 grudnia 2017

NR 11 (Marzec 2016)

Klub Książki

Ziemia i Solaris, generacje badaczy (…), nasza nieustępliwość w dążeniu do nawiązania intelektualnego kontaktu, rozmiary historycznej drogi przebytej przez ludzkość, pewność jej przedłużenia w czasie przyszłym, gotowość do wszelkich ofiar i trudów, do oddania wszystkich osobistych uczuć tej naszej misji – oto jest szereg tematów, które winny wypełniać najdokładniej pana świadomość”1. Takim właśnie cytatem można rozpocząć spotkanie Klubu Książki dedykowane Solaris Stanisława Lema. 

Nowe stadium inteligencji

Lektura Solaris zmusza odbiorcę do nieustannego mierzenia się z pytaniami bez odpowiedzi, co dla młodych czytelników stanowi przestrzeń dla kreatywności i myślenia. Niezbadany bezkres ciemnej plazmy, aktywnej i martwej jednocześnie – forma prymitywna czy doskonała? Brak możliwości kontaktu czy brak jego chęci? By wreszcie zacytować narratora – „genialny ocean” czy „grawitacyjna galareta”? Czego jest symbolem? To właśnie z takimi dylematami – na pograniczu abstrakcji – przyjdzie się zmierzyć adeptom science fiction:

„Ocean (…) przemawiał jak gdyby językiem matematyki (…) – to wszystko skłaniało uczonych do przekonania, że mają przed sobą myślącego potwora, że jest to rodzaj milionokrotnie rozrosłego, opasującego całą planetę, protoplazmatycznego morza-mózgu (…)”. 

 

Człowiek pragnie zrozumieć ten twór za pośrednictwem własnych doświadczeń, operuje więc pojęciami typowo ludzkimi, takimi jak – świadomość, myślenie, psychika, życie (a pojawienie się tych terminów zmusza dyskutujących do podjęcia trudu ich zdefiniowania). Jednak wszelkie próby kontaktu z oceanem zawodzą. Muszą zawieźć. Ocean to wyzwanie, coś nieokiełznanego, coś, czego nie da się objąć ludzkim umysłem.

Człowiek wobec Nieludzkiego 

Oile gatunek ludzki jest w stanie dotrzeć na Solaris i stwierdzić istnienie formy aktywnej (żywej?), o tyle nie może jej pojąć, poznać, usystematyzować. Pełnia poznania jest więc niemożliwa i w tym ujęciu powieść ma wydźwięk paraboliczny. Tę niemoc człowiek odbiera jako upokorzenie – obnażona zostaje jego nieudolność. Pyta więc Lem o istotę ludzkiej natury,  wymierza policzek jej zuchwałości i arogancji:

„Wyruszamy w kosmos, przygotowani na wszystko, to znaczy na samotność, na walkę, męczeństwo i śmierć. Ze skromności nie wypowiadamy tego głośno, ale myślimy sobie czasem, że jesteśmy wspaniali. (…) Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster”.  

 

„Jesteśmy wspaniali” – to nam wystarcza, aby orzec, że nasza perspektywa jest jedyną właściwą. Jeśli czegoś nie rozumiemy, odrzucamy to (dlatego teorie o geniuszu oceanu podważają solaryści innymi – o jego ograniczeniu). Kwestia człowieczeństwa, a także towarzyszący jej problem egoizmu rasy ludzkiej, pozwala stworzyć następujące opozycje (które najlepiej przedstawić na spotkaniu klubu graficznie):

ludzkie nieludzkie
znane  obce
zrozumiałe niepojęte
zwykłe nadzwyczajne
racjonalne niepoznawalne


Każda z tych antynomii daje młodym ludziom ogromne możliwości interpretacyjne. Człowiek przez swoją jednostkowość i namacalną odrębność (a więc indywidualność) chce górować nad oceanem, który z kolei daje się zdefiniować jedynie w ujęciu zbiorowości i niepodzielności. Inną barierą jest ludzka komunikacja i posługiwanie się językiem, który z jednej strony może jawić się jako forma wolności (przekucie myśli w słowa), z drugiej zaś – ogranicza nas (uproszczenie obrazu, spłycenie emocji). Uczynienie siebie punktem odniesienia sprawia, że ludzkość zapomina o swoich ułomnościach:

„Co to jest człowiek normalny? Taki, co nigdy nie popełnił niczego ohydnego? Tak, ale czy nigdy o tym nie pomyślał? 
A może nie pomyślał nawet, tylko w nim coś pomyślało, wyroiło się (…). (…) naraz spotyka TO ucieleśnione, przykute do siebie, niezniszczalne (…)”.   

 

Stwarza więc Lem przestrzeń – w kontekście powyższego cytatu – również dla kategorii normalności, a w przedłużeniu moralności, pytając, czy tylko na czynach kończy się nasza odpowiedzialność. Być może obejmuje ona też nasze myśli. Czy mamy nad nimi władzę? Jak pisał Miłosz:

 

„Żebym wreszcie powiedzieć mógł, co siedzi we mnie.
Wykrzyknąć: ludzie, okłamywałem was
Mówiąc, że tego we mnie nie ma,
Kiedy TO jest tam ciągle, we dnie i w nocy.
(…) TO, czego nie podejmuję się na...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy