Dołącz do czytelników
Brak wyników

Kompetencje komunikacyjne

12 grudnia 2017

NR 14 (Wrzesień 2016)

Jakość komunikacji w czasach multimediów

0 25

Krążą legendy, że to, co wirtualne, jednocześnie jest proste i wygodne. W dobie internetu komunikacja staje się szybka jak nigdy wcześniej. Łatwość i komfort przekazu informacji powoduje, że możliwy jest ich sprawny przepływ. Co jednak z jakością komunikatu? Jakim językiem karmi nas internet? Czy to, co przed laty było dla ludzi skandalem w języku, nadal rzeczywiście nim jest?

W jaki sposób najszybciej pobudzić do działania prawą półkulę mózgu? Wystarczy włączyć dowolny polski film, który będzie pokazywał losy marginesu społecznego, mafii lub gangsterów, a potem powtarzać za aktorami ich kwestie. Dlaczego? Bo prawdopodobnie w nich zawiera się najwięcej wulgaryzmów, które aktywizują ową część mózgu. To właśnie ona odpowiedzialna jest za nagłe i silne emocje, jakie przeżywa człowiek. Czy to oznacza, że wypowiadanie słów niepoprawnych estetycznie jest wynikiem gwałtownych stanów, a tym samym to naturalna reakcja? Częściowo stwierdzenie to nie mija się z prawdą. Jednak określenie, że jest to coś naturalnego, od razu zwiększa tolerancję na tzw. mięso i sprawia, że zaczynamy je akceptować jak dowolne potoczne określenia. Choć wulgaryzmy istnieją w obiegu społecznym od wieków, to nie należy być na nie obojętnym. Współcześnie zbyt często występują one w roli zamienników dla innych słów, pełnią funkcję budulca więzi społecznych. Z definicji wynika, że wulgaryzm może być pojedynczym wyrazem, wyrażeniem bądź zwrotem o bardzo ekspresywnym zabarwieniu. Odzwierciedla emocje, najczęściej gwałtowne, szybkie. Często używany jest z powodu zapełnienia pewnych luk w słownictwie, gdy nie wiadomo, co powiedzieć 
w danej sytuacji, a reakcja z założenia jest spontaniczna. Wulgaryzmy nie są jednolite pod względem zastosowania. Mogą być to formy jednoznacznie pozytywne, negatywne lub takie, które można ocenić dopiero w zależności od występującego kontekstu. 

Czy są one równoznaczne z przekleństwami? Otóż nie, choć często są one właśnie z nimi mylone. O ile wulgaryzmy mogą wyrażać gniew, o tyle same przekleństwa służą pewnym obelgom skierowanym np. w drugą osobę. Nie zmienia to faktu, że zarówno te pierwsze, jak i drugie coraz częściej występują w sposobie komunikacji, wypierając kulturę języka. Dotyczy to nie tylko sfery życia codziennego, ale także przestrzeni wirtualnej. Wulgaryzmy stały się nieodłącznym elementem rzeczywistości. Pojawiają się zatem pytania – dlaczego tak się dzieje? Czy proces ten da się zahamować? I wreszcie – czy użytkownicy języka przestali o niego dbać? Skandal, tak jak język, przechodzi przemiany. To, co kiedyś szokowało, dziś powszednieje. Czy to samo dzieje się z wulgarnością? 

Internet lustrem rzeczywistości

Problem wulgaryzmów w sieci ma swoje źródło w życiu codziennym ludzi. Codzienność zaś jednocześnie czerpie wzorce i schematy z przestrzeni wirtualnej. W taki sposób tworzy się błędne koło. Język potoczny, który w coraz większej mierze wypiera oficjalny, jest dopiero początkiem przemian, jakie dokonują się w obszarze komunikacji. Młodzi ludzie są szczególnie podatni na zjawiska, które uznane są za modne. Te z kolei występują powszechnie w internecie – w tzw. vlogosferze. Vlogi, czyli krótkie filmiki o różnej treści, najczęściej nawiązujące do życia codziennego lub w formie poradników, jakiś czas temu zawładnęły wirtualną rzeczywistością. Lekka forma przypadła do gustu zarówno odbiorcom, jak 
i samym twórcom. Stąd też pojęcie vlogosfery, czyli przestrzeni blogerów. Próba utożsamienia się z widownią, której wynikiem jest język potoczny, to dopiero początek. Niecenzuralne słowa, neologizmy, których z dnia na dzień przybywa, znajdują ogromne grono zwolenników. Język młodego pokolenia to coraz częściej mowa nienawiści. Przerażające jest to, że negatywnie nacechowane słowa zaczynają przyjmować pozytywną postać. Ludzie stają się wobec nich coraz bardziej obojętni. Obelga w stronę kolegi czy koleżanki może stanowić wyraz sympatii. Natężenie wulgaryzmów odwraca hierarchię wartości młodych ludzi. Już jakiś czas temu w przestrzeni wirtualnej pojawiła się moda na disschallenge. Geneza tego zjawiska sięga bitew słownych raperów. Nie ominęło to również popularnej platformy YouTube. Nadawca tych treści nie przebiera w słowach, poniża drugą osobę, która jest mu najczęściej znana tylko z przestrzeni wirtualnej. Podobne działania można znaleźć u internetowego twórcy o pseudonimie Gimper. Zaczynał on od filmików typu let’s play – czyli poradników, jak grać. Od jakiegoś czasu równolegle funkcjonuje założona przez Gimpera strona na Facebooku – Hajsownicy. Vloger zaczął nagrywać serię, w której dokonuje publicznej egzekucji swoich fanów. Za różne „przewinienia”, którymi są treści odbiegające od gustu gospodarza, osoby są usuwane z grupy. Nie jest to działanie anonimowe, ponieważ widoczne są dla wszystkich imiona, nazwiska, zdjęcia. Gimper, usuwając członków, nie jest oszczędny w negatywnych słowach, jakie kieruje w stronę adresatów. Używa najgorszych obelg i wulgaryzmów. Jak się okazuje, negatywny odbiór i zaskoczenie są już rzadkością. Oburzenie zmieniło się 
w aprobatę i śmiech. Dowodem na to są milionowe odsłony tego typu filmików. Nie ma tutaj mowy o etyce słowa. 

 

Wulgaryzm może być pojedynczym wyrazem, wyrażeniem bądź zwrotem o bardzo ekspresywnym zabarwieniu. Odzwierciedla emocje, najczęściej gwałtowne, szybkie. Często używany jest z powodu zapełnienia pewnych luk w słownictwie, gdy nie wiadomo, co powiedzieć w danej sytuacji, a reakcja z założenia jest spontaniczna.

 

Młodzi ludzie, którym udało się zbudować popularność, prestiż w internecie i na tym zarobić pieniądze, nie przebierają w środkach. Najważniejsza jest oglądalność, która przeistacza się w realne zarobki. Żeby to osiągnąć, trzeba zaskakiwać i trafiać do odbiorcy, którym są najczęściej osoby w przedziale wiekowym 10–18 lat. Najważniejsze są emocje – wywołanie ich u odbiorcy. Nieistotne, jakie one będą, dopuszczalne są nawet te negatywne. Ważne, że występują, ponieważ niejednokrotnie są motorem napędzającym oglądalność. Tutaj pojawia się paradoks. Wulgaryzmy z jednej strony szokują, z drugiej zaś są próbą utożsamienia się z odbiorcą.
 

Pomiędzy mediami tradycyjnymi a nowymi 

„Przepraszam, zapomniałem, że jesteśmy na wizji” – zdarza się czasami usłyszeć każdemu odbiorcy mediów. Zarówno w radiu, jak i telewizji mają miejsce sytuacje, w których rozemocjonow...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy