Dołącz do czytelników
Brak wyników

Kompetencje komunikacyjne

5 grudnia 2017

NR 9 (Listopad 2015)

Ja i pozostali...
Rzecz o zaimkach osobowych (1. osoba)

0 216

Nawet gdy ich nie widać, rządzą czasownikami. I choć swoje formy narzucają z ukrycia, bezbłędnie je rozpoznajemy. „Ja” to pojedynczy mówiący, „ty” – pojedynczy słuchający, w „my” i „wy” odnajdujemy już zbiory. „On”, „ona”, „ono”, „oni” i „one” to… inni.  Zaimki osobowe zastępują rzeczowniki, tak jak one odmieniają się przez przypadki. Zasady nimi rządzące wydają się proste. Jednak gdy po rzucie młotem Pawła Fajdka na mistrzostwach świata słyszymy w radiu: „Jesteśmy najlepsi!!!” – pojawia się równie spontaniczne pytanie: kto?

TEZA

W każdej sytuacji komunikacyjnej znaczenie mają m.in. status nadawcy i odbiorcy (ich charakterystyka dotycząca wieku, zawodu, płci, roli społecznej itd.), relacja między nimi, czasoprzestrzeń oraz temat wypowiedzi. W takich warunkach pojawia się tzw. sens pragmatyczny zaimków osobowych, czyli ich znaczenie w użyciu. Nie jest ono dane raz na zawsze, ale ustala się każdorazowo w konkretnej sytuacji komunikacyjnej.

 

Zaimki osobowe w opisie gramatycznym są częściami mowy, które nie sprawiają specjalnych trudności. Łatwo je wskazać w tekście, ich klasyfikacja jest czytelna. Jednak funkcjonowanie w użyciu zaimków osobowych nie jest już tak łatwe do przedstawienia. (Udało się to m.in. T. Łysakowskiemu w ciekawej książce Wpływowe osoby. Gramatyka i perswazja, Warszawa 2005). Taka perspektywa nakazuje uruchomić dodatkowe klucze odczytania – już nie wystarczy wiedzieć, że „ja” jest pojedyncze, a „my” czy „wy” mnogie. Dzieje się tak zwłaszcza w sytuacji, gdy komunikat pełni zróżnicowane funkcje, a jego powstaniu towarzyszą rozmaite (uświadamiane lub nie) cele nadawcy – chce np. przekonać do siebie słuchaczy, zbudować wspólnotę, wypaść inteligentniej itp.

Podkreślmy bardzo mocno: kluczowe znaczenie mają intencje mówiących. To mówiący właśnie ocenia daną sytuację i decyduje, w zależności od tej oceny, czy np. dziecku, które ma zamiar zabrać do domu tulipany z parkowego klombu, powie: „Nie wyrywaj kwiatków”, „Nie wolno wyrywać kwiatków” czy też może „Nie wyrywamy kwiatków”. W każdym z tych zdań czai się inny sens pragmatyczny – każde z nich można inaczej zinterpretować. Dodajmy od razu, że bardzo istotny jest także kontekst czy choćby sposób wypowiadania tych fraz.

Do analiz wybrałyśmy teksty w miarę jednorodne rodzajowo – są to wystąpienia publiczne o znaczeniu historycznym: słynne przemówienia, kazania, wykłady, laudacje. Cytowane przez nas mowy mają wprawdzie różnoraki charakter (są to wypowiedzi okolicznościowe, popisowe czy też perswazyjne związane z zakresami politycznymi, religijnymi, filozoficznymi itp.), lecz łączy je wspólna sytuacja – zabierania głosu publicznie w ważnej sprawie. Teksty te są świadomie skonstruowane i zaplanowane, mają określone cele, cechują się wysokim poziomem retorycznej organizacji. W tym artykule przeanalizujemy perswazyjne możliwości „osób pierwszych”: „ja” i „my”.

Ja! Ja! Ja!

Pierwsza osoba liczby pojedynczej wydaje się najbardziej naturalna w codziennej komunikacji, kiedy przychodzi mówić nam sobie. W sytuacjach potocznych dominuje perspektywa pierwszoosobowa, to „ja” mówię, słucham, witam i mam plany na wieczór, „ja” opowiadałam, czytałam, myślałam, „ja” sprzątałem, spacerowałem, pisałem. Komunikujemy zwykle o sobie. Zasadniczą funkcją „ja” jest wyrażanie siebie, podkreślanie swojej indywidualności, odcinanie się od innych, „ja” jest egoistyczne, egotyczne, egocentryczne, stawia nadawcę w centrum, podkreślając jego znaczenie. Psychologowie zwracają uwagę na tzw. efekt odniesienia do „ja”, kiedy to w pamięć zapadają nam bez trudności dane odnoszące się do nas, jakoś łączące się z nami.

Trzeba podkreślić, że „ja”, zaimek, który pełni w zdaniu funkcję podmiotu, wystąpić nie musi – odczytujemy jego silną obecność dzięki formom czasowników. Gdy już jednak ten zaimek pojawia się we własnej osobie, następuje efekt dodatkowego wzmocnienia: w zdaniach „tak właśnie myślę” i „ja tak właśnie myślę” chodzi o to samo, ale jednak pojawienie się zaimka w drugim zdaniu podkreśla ważność osoby mówiącej, może przyczynić się do jej postrzegania jako zapatrzonej w siebie.

W tekstach przygotowanych do wygłoszenia z tą osobą wiążą się funkcje autoprezentacyjne, dotyczące przede wszystkim zwrócenia uwagi na „ja”, jego miejsce i sytuację: 
My naród! Oto słowa, od których chcę zacząć moje przemówienie. Nikomu na tej sali nie muszę przypominać, skąd one pochodzą, nie muszę też przypominać, że ja, elektryk z Gdańska, też mam prawo się nimi posługiwać (…).
Wiem, że Amerykanie są ludźmi zarazem idealistycznymi, ale i praktycznymi (…). Bardzo dobrze ich rozumiem. Ja też nie kocham się w przemówieniach, wolę fakty i pracę, cenię skuteczność.
 

(L. Wałęsa, My naród!, przemówienie w Kongresie USA, 15 listopada 1989).

 

„Ja” identyfikuje mówcę, określa jego status, pozycję, wyjaśnia dosłownie, kim jest nadawca („ja, elektryk z Gdańska”). Komunikacyjna wartość „ja” związana z dążeniem nadawcy do opowiadania o sobie i koncentrowania całej uwagi na sobie zyskuje walor retoryczny wtedy, gdy zarysowane osobnicze, indywidualne położenie staje się rodzajem argumentu:

Właściwie z powodu złego stanu zdrowia nie miałem zamiaru przemawiać, ale wypowiedzi ostatnich dwóch mówców z mego okręgu wyborczego, które zakwestionowały mój udział w Radzie Państwa, spowodowały to, że mimo wszystko zabieram głos. Bardzo rzadko pojawiam się na tej trybunie. Tak się złożyło, że dziś z tej trybuny mówię z wielkim bólem. (…)

Mam osobiste poczucie, że jestem człowiekiem omylnym, a omylność jest cechą człowieczeństwa, a także cechą różnych ideologii, które nie są oderwane od życia.   

(J. Zawieyski, Ja ten naród, jaki jest, kocham miłością śmiertelną…, wystąpienie w debacie sejmowej, 10 kwietnia 19683).

Nadawca podkreśla swoją faktyczną sytuację – zaznacza, że jest chory i nie planował przemawiać, jednak temu zarysowaniu swoistego tła towarzyszy opis jednostkowej świadomości o ogromnych walorach moralnych. To jakby podniesienie „ja” do potęgi, wzmocnione sformułowaniem indywidualizującym „mam osobiste poczucie”.

Retoryczna siła „ja” wynika z jego autoprezentacyjnego charakteru. Ludzie, zabierając głos, mają określone intencje – chcą wywoływać odpowiednie wrażenia, powodować pożądane rezultaty. Mówca wybiera taką strategię, którą w określonej sytuacji uznaje za najkorzystniejszą dla siebie: oto ja – zwykły robotnik stoczniowy, przemawiam w amerykańskim parlamencie, lub też ja, chory i słaby, jednak wyjątkowo mówię zbolały. Wśród wielu retorycznych środków „ja” jest zupełnie niepozorne, pozwala jednak wyodrębnić  jednostkowość i ją podkreślić. Odbiorcy mają wtedy szansę zobaczyć w mówcy człowieka, z jego słabościami czy wadami albo pozytywnie waloryzującymi cechami.

My? My? My?

Pierwsza osoba liczby mnogiej bez wątpienia jest zbudowana z „ja” – można powiedzieć, że bez „ja” „my” nie istnieje. W „my” mieści się jednak o wiele więcej: i nie chodzi jedynie o większy zbiór mówiących. „My” jest zaimkiem bardzo skutecznym perswazyjnie, pozwala budować wspólnotę mówiącego z innymi, identyfikować się z jakąś grupą i tę identyfikację manifestować. Ta wspólnota tworzona przez nadawcę wcale nie musi włączać odbiorcy – niezależnie jednak od osób w „my” włączonych (np. Polacy, młodzi, liberałowie, rodzice sześciolatków itd.), takie ujęcie pomaga w porządkowaniu, kategoryzowaniu świata. „My” może znaczyć więc wiele, z tego względu spróbujemy uporządkować te zbiory i wskazać najważniejsze klasyfikacje.

„My” inkluzywne to inaczej „my” włączające – zwykle obejmuje nadawcę i odbiorcę, którzy uczestniczą w danym akcie
komunikacji:

Bo wszyscy, którzy tu jesteśmy, i mówca, i słuchacze, stanowimy jedynie ogniwa pomiędzy przeszłością i przyszłością.
(Cz. Miłosz, Pomiędzy przeszłością a przyszłością, odczyt noblowski, 8 grudnia 1980).

Fragment wykładu noblowskiego, wygłoszonego przez Czesława Miłosza w sali galowej Akademii Szwedzkiej, zawiera wskazanie na wspólnotę nadawcy i odbiorców. Miłosz, włączając słuchaczy w „my”, eksponuje jednocześnie jedność zbudowaną na doświadczeniu wspólnej czasoprzestrzeni, tematu spotkania, ale też po części zainteresowań i profesji: na sali nie ma ludzi przypadkowych, są ci, którzy zdecydowali, że wezmą udział w spotkaniu z poetą z Polski. Miłosz miał tego świadomość, stąd jego przekonanie, że użyci...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy