Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

27 listopada 2017

NR 4 (Styczeń 2015)

Gdańsk – miasto palimpsest
O nurcie „małych ojczyzn” i modzie na „gdańskość” w literaturze

0 347

Gdańsk jest jednym z nielicznych polskich miast, które doczekało się wielotomowej epopei na swój temat. W kręgu krytyków literackich mówi się nawet o modzie na Gdańsk i tzw. gdańskość, jak również o tym, że „Gdańsk dorobił się własnych gdańskich pisarzy”.

Wszystko zaczęło się chyba od Güntera Grassa, który w Blaszanym bębenku jako pierwszy rozsławił specyficzne piękno tego miasta. Do grona gdańskich piewców dołączyli później Paweł Huelle, Stefan Chwin i Wojciech Hrynkiewicz. Pisarzy podejmujących ten temat jest, oczywiście, więcej. Można by wymienić tu takie nazwiska, jak Stanisław Esden-Tempski, Zbigniew Żakiewicz czy Aleksander Jurewicz.

NURT MAŁYCH OJCZYZN

Gdańsk jest tylko jednym z wielu elementów, które łączą twórczość tych pisarzy w spójną, na swój sposób, całość, tworząc „epopeję gdańską”. Główne ogniwo spajające Blaszany bębenek, Weisera Dawidka, Krótką historię pewnego żartu, Hanemanna i Tej rzeki nie przejdę stanowi nurt „małych ojczyzn”, w który się wpisują. Tego typu powieści są również nazywane prozą „mitograficzną” lub „korzenną”. W literaturze „małych ojczyzn” najważniejsze jest poszukiwanie tożsamości lokalnej, fascynacja pograniczem i losem mniejszości narodowych oraz religijnych. Opiera się ona na dwóch mitach – utraconej „arkadii dzieciństwa” oraz zgodnego współistnienia wielu kultur. Jednym z jej dogmatów jest gloryfikacja stanu zakorzenienia i deprecjacja stanu wykorzenienia. Nie należy jednak mylić wykorzenienia (rozumianego jako brak duchowej więzi z ojczyzną) z utratą tejże ojczyzny na skutek przymusowego jej opuszczenia. Kategoria „braku” stanowi zasadniczy element „powieści korzennej”. Rozłąka z domem, rodzinnym miastem, czyli właśnie ze swoją „małą ojczyzną” sprawia, że bohater utworu zaczyna rekonstruować przeszłość. Lecz im usilniej stara się odnaleźć w swej pamięci obraz utraconej „arkadii dzieciństwa”, tym bardziej wizja ta staje się iluzoryczna. Bohater tęskni za „miastem, którego nie ma”. Rodzinne miasto lub dom w tej rekonstrukcji są wyidealizowane i w dużej mierze odbiegające od rzeczywistości, a lata tam spędzone bohater zalicza do najszczęśliwszych w swoim życiu, wymazując z pamięci wszystkie złe chwile tego okresu.

„Korzenne” miasto opisywane jest z precyzją uwzględniającą najmniejszy szczegół, co sprawia wrażenie realności i prawdziwości. Mimo iż literatura „małych ojczyzn” zawiera elementy biograficzne, to jednak jest całkowitą mistyfikacją. W tym nurcie miasto zyskuje status miejsca „podwojonego, realnego i mitycznego zarazem, utkanego z archeologicznej pracy pamięci i wyobraźni” pisarza. Czesław Miłosz w eseju Miejsca utracone pisał, że „ani okolice Nowogródka opisywane przez Mickiewicza, ani święte miejsca nowych wygnańców nie muszą być podobne do rzeczywistych. Niemniej prawem sztuki stają się prawdziwe”. Natomiast Paweł Huelle w takim przedstawianiu rzeczywistości dopatruje się próby ocalenia swej „małej ojczyzny” przed niwelującymi działaniami Historii, a „swój czas utracony [...] za pomocą sztuki słów [chce – red.] przemycić [...] w wieczne »teraz«, Proustowski czas ocalony”. 

„Małe Ojczyzny zrobiły w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat zawrotną karierę literacką”. Lecz dlaczego właśnie Gdańsk najczęściej kojarzy się z tym nurtem? Przecież to miasto nie jest jedyną „małą ojczyzną” w polskiej literaturze. Tęsknotę za skrawkiem ziemi pojmowanym jako „raj utracony” wyrażał już Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu. Będąc w Paryżu, poeta marzył o powrocie (chociażby duchowym) do nowogródzkich „pól malowanych zbożem rozmaitem”. Przesiedlenia po zakończeniu II wojny światowej sprawiły, że przez długi czas Kresy Wschodnie, a w szczególności Wileńszczyzna stały się obiektem literackich tęsknot pochodzących stamtąd pisarzy. Choć los skazał Czesława Miłosza na bycie obywatelem świata, pisarz wciąż wracał myślami do swojego „miejsca utraconego”, którym było Wilno. Świadczą o tym książki o dość jednoznacznych tytułach, jak Szukanie ojczyzny czy Zaczynając od moich ulic, nie wspominając już o Dolinie Issy. Dla Piotra Szewca takim miejscem jest jego rodzinne miasto – Zamość, któremu poświęcił dwie powieści – Zagładę oraz Zmierzchy i poranki. Swoich piewców doczekał się również Kraków, i to nie tylko w literaturze (np. Spis cudzołożnic Jerzego Pilcha czy wiersze Marcina Świetlickiego), ale także w piosence (w twórczości m.in. Grzegorza Turnaua, Renaty Przemyk czy Piwnicy Pod Baranami).

MIASTO PALIMPSEST

Günter Grass w Blaszanym bębenku szczególną uwagę zwrócił na rytm historii gdańskiej, polegający na ciągłym niszczeniu i odbudowie, dzieleniu i łączeniu, nawarstwianiu się kultur. „Przyszli dzicy Prusowie i zniszczyli trochę miasta. Potem przyszli Brandenburczycy i również zniszczyli trochę miasta. Także Bolesław z Polski chciał trochę zniszczyć, a i zakon krzyżacki dbał o to, żeby szkody dopiero co naprawione ukazały się znów pod krzyżackimi mieczami”. Wszelkie zakłócenia porozumienia i wzajemnej tolerancji współżyjących ze sobą kultur miasto odreagowywało zniszczeniem. Ten apokaliptyczny motyw ciągle przewija się w dziejach stolicy Pomorza. Jest to zarazem kara jak i ogniowe oczyszczenie substancji, pozwalające założyć „nowe” miejsce. Przez wieki miasto ewoluowało od Gyddanyzc poprzez Danczik, Dantzik, Danzig, aż w końcu stało się Gdańskiem. Każdy „właściciel” miasta odchodząc, pozostawiał po sobie ślad. Jego następca owe ślady zacierał lub starał się je zrekonstruować. Nawarstwiające się znaki minionych i obecnych kultur wykształciły gdańskie genius loci – „ducha miejsca”. Zarówno w Blaszanym bębenku jak i we Wróżbach kumaka Gdańsk jawi się jako miasto-palimpsest. 

 

Ślady minionych cywilizacji i różnorodność kulturowo-wyznaniowa łączą się ze sobą na zasadzie mozaiki – wszystkie elementy aż tak bardzo do siebie nie pasują, że tworzą świetnie skomponowaną całość. Grassowska wizja prezentuje miasto ponadnarodowe i ponadczasowe, które jest spotkaniem różnych kultur. 

 

Najlepszym tego przykładem jest wspólna idea powołania Polsko-Niemiecko-Litewskiego Towarzystwa Cmentarnego, której autorami są Niemiec Aleksander Reschke i Polka wygnana z Wilna Aleksandra Piątkowska – bohaterowie Wróżb kumaka. A połączył ich właśnie Gdańsk, dla niego będący „rajem utraconym”, a dla niej – nowym domem. 

W Weiserze Dawidku i Opowiadaniach na...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy