Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki , Otwarty dostęp

6 grudnia 2017

NR 10 (Styczeń 2016)

Czasami rozprasza tykanie zegarka

1162

Rozmowa z Olgą Tokarczuk o warsztacie pracy – miejscu do pisania, harmonogramie dnia oraz towarzystwie suki

POLECAMY

Wspominając o pracach nad Księgami Jakubowymi, mówiłaś o rolce papieru, na której miałaś rozpisane najważniejsze fakty i wydarzenia. Ta rolka wcześniej też występowała?

Nie, wcześniej nie było takiej potrzeby, materiał był do ogarnięcia. Ale zawsze robię szkice rysunkowe, graficzne. Mam zdecydowanie wyobraźnię wzrokową, a do samej struktury opowieści przywiązuję dość dużą wagę. Nie lubię rozlazłej gawędy. Przy Księgach Jakubowych zwykłe kartki nie mieściły całego plotu, pięćdziesięciu lat trwania tej historii, mnóstwa postaci i wątków. Stąd rulon.

Czym zapisywałaś notatki na tej rolce?

Czym popadło, co miałam pod ręką.

Gdy przygotowujesz się do pisania, to metodycznie, w uporządkowany sposób zbierasz materiały? Czy raczej rządzi chaos i przypadek?

W miarę metodycznie, choć polegam w dużym stopniu na intuicji – w tym sensie moja metodologia nie jest stricte naukowa, nie traktuję faktów demokratycznie i równo. Jedne mają dla mnie większy potencjał, inne mniejszy.

Opisz, proszę, swoje miejsce, przy którym piszesz.

Moje biurko – niesamowite, bo napisałam na nim prawie wszystkie moje powieści. To jest biurko, które rodzina kupiła w 1945 roku w Świdnicy zaraz po przybyciu do Polski. Podobno pochodziło z gabinetu świdnickiego lekarza. Należało do kompletu mebli z początku XX wieku. Teraz jest samo, ale za to pięknie odnowione. Ma fajną wysokość i ogromne szuflady. Niestety na pięknym biurku panuje nieporządek. Mnie on nie przeszkadza. Sprzątam na biurku raz na jakiś czas, jak skończę jakąś pracę.

A krzesło, na którym siedzisz? Jak ono wygląda?

Krzesło to najbardziej niedoskonały wynalazek człowieka. Dorobiłam się już wielu chorób kręgosłupa i nie mogę nadal znaleźć niczego dobrego. Był czas, kiedy pisałam na klęcznikach, ale teraz wróciłam do krzesła biurowego, obrotowego. Nie jest dobre i będę musiała je zmienić.

Czy jesteś raczej zdyscyplinowana, regularnie w określonych porach i godzinach siadasz do pracy, czy raczej bywasz chaotyczna?

Potrafię pracować bez większych przerw 10, 12 godzin, ale tylko wtedy, kiedy jestem w ferworze, w tak zwanym szwungu. Kiedy jest taka potrzeba, pracuję codziennie po 10 godzin albo i więcej, tygodniami. Kiedy nie ma, pracuję raczej codziennie, kilka godzin. Bywa też, że nie pracuję, tzn. nie piszę tylko coś autoryzuję, odpowiadam na maile i wypełniam jakieś druki itp. Na przykład teraz od miesięcy nie piszę.

Która pora dnia do pracy jest dla Ciebie najlepsza?

Rano. Zaraz po przebudzeniu mam wysyp genialnych idei, które blakną wraz z czynnościami życiowymi. Dlatego staram się jak najdłużej chodzić w piżamie i nie jadam jakichś rytualnych śniadań, ot, coś przekąszę i napiję się herbaty.

A podczas pisania – coś pijesz? Jesz?

Lubię czarną herbatę. Rzadziej pijam kawę, wtedy jest słaba i słodzona miodem. Wieczorem, kiedy już finiszuję, poprawiam, lubię wypić kieliszek wina. Według mnie alkohol zupełnie nie sprzyja pisaniu i nigdy nie napisałam zd...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy