Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

28 listopada 2017

NR 5 (Marzec 2015)

Teatr – narodowy, publiczny czy powszechny?

0 243

Wśród polskich prywatnych teatrów magnackich i wędrownych grup cudzoziemskich, gdy w kolegiach zakonnych działały teatry szkolne, nadciągały do Polski nowe koncepcje, mody i myśli. Wcześniejsze sztuki polskie, zdaniem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, nie pasowały do nowego teatru.

Król upatrywał w teatrze kolejnego miejsca dla reform, zmian w kulturze, obyczajach, edukacji. 
W polskich sztukach początkowo głównym wątkiem było starcie dwóch postaci: szlachcica Sarmaty z podgoloną czupryną oraz osoby z obcym pochodzeniem lub zafascynowanej obcymi wzorcami.  Kontusz i frak,  moda swojska i obca, wąsy i peruka stanowiły symbole, oznaczenia dwóch stron konfliktu. Publiczność interesowała się przedstawieniem w czasie premiery i niedługo po nim, stąd stałe zapotrzebowanie na wiele nowych sztuk. Pisał je głównie Józef Bielawski i Franciszek Bohomolec, który już wcześniej wystawiał swoje dzieła w szkołach jezuickich. Później (po 1781 r.) uznanie swoimi komediami zdobył Franciszek Zabłocki.

W końcu XVIII w. aktorzy specjalizowali się w konkretnych rolach. Na scenie stawano w pozycjach baletowych. Posługiwano się umiarkowanym gestem, precyzyjnym, eleganckim. Reżyser inspirował aktora, ale to aktor samodzielnie interpretował rolę. Publiczność stanowiła przekrój społeczny: ludzie ubodzy na galerii, damy w wynajętych lożach, mężowie za nimi, na stojąco na parterze pozostali. Parter był oświetlony także w czasie przedstawień. Ocena sztuki następowała natychmiast. Jeśli się podobała, wywoływano na scenę autora, którego nazwisko zazwyczaj dopiero wtedy ujawniano.

Człowiek teatru

Najważniejszą osobowością odpowiedzialną za nasze widzenie teatru oświeceniowego był niewątpliwie Wojciech Bogusławski. Wielokrotnie, począwszy od 1783 r., sprawował funkcję dyrektora, lecz był także autorem, tłumaczem i aktorem w wystawianych sztukach. Bliska była mu idea teatru obywatelskiego jako głosu narodu i głosu przemawiającego do narodu. Wystawienie w przededniu insurekcji kościuszkowskiej sztuki Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale miało funkcję agitacyjną w powstaniu. 

Około 1800 r. każde polskie większe miasto dążyło do posiadania teatru jako miejsca reprezentacyjnego, eleganckiego – oraz jako ostoi polskiej kultury i języka. Czasem teatr urządzano w hotelu, czasem przebudowywano na ten cel inne gmachy. Konkurencja ze strony zespołów obcojęzycznych była silna.

W Warszawie w 1810 r.  ustanowiono Dyrekcję Rządową Teatrów. Takie rozwiązanie przetrwało aż do 1915 r. „Instytucja dobra publicznego o pieniądzach z funduszów specjalnych” – pisano w statucie. Od tej pory teatr jedynie sporadycznie grywał na wyjeździe. W tym czasie zespół aktorski liczył już 56 osób. Dodajmy do tego balet, orkiestrę, personel, malarzy, teatermajstów” – scenografów. Skala przedsięwzięcia była znaczna.

W 1817 r. debiutował we Lwowie hrabia Aleksander Fredro. Już 4 lata później odbyła się premiera jego sztuki w Teatrze Narodowym. W tym czasie poeci romantyczni chodzili do teatrów, ale przedstawienia ich nie zadowalały. Ich dramaty jednak, napisane i drukowane, nie mogły być wystawiane – nie tylko ze względu na ograniczenia techniczne. Mimo że dawny schemat frak-kontusz został zastąpiony przez szersze spojrzenie, bardziej zróżnicowane, nawyki widowni, napięta sytuacja polityczna i mentalność – wciąż stanowiły główne przeciwności. 
Sami poeci także uważali, że nie warto współpracować z takim teatrem, jaki oglądali. Nie próbowali wystawiać swoich dzieł. Do tego dochodziła silna cenzura, przez co repertuar zawierał głównie farsy, dramaty historyczne lub przedstawienia 
obyczajowe. W latach 60. XIX w. zorganizowano liczne konkursy na nowe sztuki.

Ważną postacią nowego teatru był krakowski antreprener Stanisław Koźmian. Ograniczał charakteryzację aktorów, sugerował 
naturalny ruch na scenie. Przede wszystkim jednak podkreślał, że o wartości dzieła decyduje myśl, przesłanie, a nie styl, w jakim jest ono wygłoszone. Twierdził, że teatr najlepiej wypełnia swoje obowiązki społeczne, dbając o artyzm. Chciał wystawiać dzieła polskie wszystkich epok, stąd w repertuarze zarówno Odprawa posłów greckich, jak i dzieła Juliusza Słowackiego. Uważał, że istnieje tylko jedna, słuszna interpretacja danej sztuki, stąd gruntowne analizowanie tekstu. Te zmiany docierały także do Warszawy, jednak nie wszystkie zostały przyjęte.

Epoka aktorów

Trzecia ćwierć XIX w. to czas, gdy aktorzy czynili spektakl wydarzeniem. Do Warszawy ściągali najlepsi – wyszukiwano ich, organizowano konkursy. Wybitni wybierali sztuki, w których chcieli grać, przez co trudno było ustalić program działania. Dekoracje uważano za element podrzędny – najważniejsza była osobowość aktora. Słowo ceniono najwyżej, gest je tylko uzupełniał. Nie było scen milczących – działy się one co najwyżej jako uzupełnienie do scen mówionych, w ich tle....

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy