Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

28 listopada 2017

NR 5 (Marzec 2015)

Teatr alternatywny
Samopoczucie po komunizmie

0 300

O teatrze spoza głównego nurtu przypominamy sobie przy okazji spektakli-skandali, takich jak Golgota picnic czy Shoping and fucking. Błąd! Teatr ten pulsuje silniej niż renomowane sceny repertuarowe. To potężny gmach – sceny alternatywne zaś to przybudówki. A na naszych oczach przybudówki te przerastają wzniosłą fasadę.
 

Ewa Wójciak: – W kontekście instytucjonalnym teatr alternatywny funkcjonuje na obrzeżach życia kulturalnego, ale w sensie ideologicznym odgrywa istotną rolę artystyczną, społeczną, edukacyjną. Problem w tym, iż w tej roli niełatwo się rozeznać. W teatrze, który nazwalibyśmy offowym, niezależnym, awangardowym, alternatywnym, eksperymentalnym, poszukującym, studenckim – ile określeń, tyle estetyk, przekazów, tematów. Teatr alternatywny rozpadł się na wiele składowych i nie można już mówić o jakimś wspólnym fundamencie – tłumaczy Przemysław Prasnowski z poznańskiego Teatru Strefa Ciszy. Więc nie polityka jak za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, lecz obyczaj, nowe media, popkultura, tożsamość płciowa. Tymi tematami żywi się współczesna alternatywa. 

Widownia w płatkach róż

Losy polskiej sceny awangardowej są pochodną położenia, w jakim znalazł się teatr u zarania III RP. Co z tego, że w poselskich i senatorskich ławach zasiedli Gustaw Holoubek, Andrzej Wajda, Andrzej Szczepkowski i Andrzej Łapicki, skoro przeciętna pensja aktorska sytuowała się poniżej średniej krajowej. Teatry, aby się ratować, zamiast wielkoobsadowych sztuk z poważnego repertuaru wystawiały farsy na pięć osób z dekoracją, którą można było zmieścić w dostawczym żuku i tak objechać pięć domów kultury w jeden weekend. Teatr Wybrzeże podczas letniej przerwy urlopowej zarabiał jako supermarket, co przyniosło zespołowi fundusze na artystyczny wyjazd za granicę. Cóż, były to czasy, kiedy warsztaty budowy dekoracji przy wytwórni filmowej w Łodzi, by przetrwać, przestawiały się na produkcję trumien. 

 

Ogromnym sukcesem kasowym był rodzimy musical Metro w reżyserii Janusza Stokłosy. W kraju, który nie posiadał ani metra metra, o sukcesie zadecydowały jednocześnie udział Bogusława Lindy i Olafa Lubaszenki, pokazy laserowe, chwytliwe melodie i debiutujący wykonawcy – Edyta Górniak, Katarzyna Groniec, Robert Janowski.

 

Życie teatralne notowało zupełnie nowe zjawiska. Ogromnym sukcesem kasowym (do czasu sromotnej klapy na Broadwayu) był rodzimy musical Metro w reżyserii Janusza Stokłosy, wystawiony z potężnym wsparciem finansowym Wiktora Kubiaka. W kraju, który nie posiadał ani metra metra, o sukcesie zadecydowały jednocześnie udział Bogusława Lindy i Olafa Lubaszenki, pokazy laserowe, chwytliwe melodie i debiutujący wykonawcy – Edyta Górniak, Katarzyna Groniec, Robert Janowski. Za Metrem posypały się wydarzenia z pogranicza teatru i eventu. Spektakl Tamara (reż. Maciej Wojtyszko) w warszawskim Studio o miłości Tamary Łempickiej i Gabriela D’Anunzio rozgrywał się na terenie wszystkich pomieszczeń teatru jednocześnie. Zadaniem widzów było śledzenie poczynań wybranej postaci – jednej z dziesięciu. Za astronomicznie drogi bilet widz na wejściu obsypywany był płatkami róż, a na zakończenie częstowany szampanem. Piszący te słowa z niejakim rozbawieniem wspomina uczestnictwo w wydarzeniu zorganizowanym przez zakopiański Teatr im. St.I. Witkiewicza, na które złożyła się witkacowska z ducha inscenizacja, m.in. w zabytkowej kolejce poruszającej się na trasie Chabówka–Zakopane oraz przy leśnym ognisku, gdzie do piwa i kiełbasek przygrywała góralska kapela. Po spektaklu Ożenek według Mikołaja Gogola (reż. Andrzej Domalik) wśród publiczności rozlosowywano złote obrączki fundowane przez renomowaną firmę jubilerską. Wiadomo – okazały się zbędne, bo w sztuce do ożenku nie dochodzi. 

Poznań leży w centrum Polski

Wtej paradzie nieporozumień, w zgiełku i jazgocie, w sytuacji, kiedy jedyny teatr, jaki znało przeszło 90% Polaków, to teatr życia politycznego, rodzą się, na terenie, który nazwalibyśmy offowym, przedstawienia jasne, czytelne i przekonujące. – Po 1989 roku ten czytelny podział na „my” i „oni” się zamazał. Wróg polityczny zmarł śmiercią naturalną, rzeczywistość społeczna, kulturowa stawała się coraz bardziej polifoniczna. Zespoły teatralne należące do nurtu teatru alternatywnego zaczęły odnosić się do różnych problemów, częściej społecznych niż politycznych, zaczęły posługiwać się różnorodną estetyką i formą teatralną. Otworzyła się wielość tematów, ale równocześnie zniknął rodzaj przymierza, który cechował zespoły, widownię teatru niezależnego sprzed 1989 roku. Teatr alternatywny musiał się na nowo zdefiniować – tłumaczył Paweł Szkotak, założyciel poznańskiego Teatru Biuro Podróży. 

Poznań zasłużenie uchodzi w III RP za mekkę sceny niezależnej – cóż, tradycja lat 60. i 70. zobowiązuje. Doszło tu zresztą do interesującego mariażu sceny instytucjonalnej i teatru niezależnego. Tradycyjny teatr repertuarowy nie dość, że przejął wielu twórców działających dotąd  na obrzeżach kultury oficjalnej (Lech Raczak, Marcin Libera, Paweł Szkotak), to jeszcze zapo-
życzył od offu jego metody pracy. Na szacownych scenach, na których do tej pory rutynowo panował Fredro, zaczęto pracować metodą kreacji zbiorowej, eksperymentu, improwizacji, „pisania na scenie”. To, paradoksalnie, obróciło się przeciw zespołom niezależnym. Po co widz miałby szukać w klubach studenckich tego, co prezentowano na scenie oficjalnej i to za niewygórowaną cenę biletu? Samorządy zazwyczaj chętniej łożą z budżetu na trwałą instytucję niż na zespół niepewny organizacyjnie i mglisty artystycznie. – Nie martwiłbym się faktem, że teatr alternatywny funkcjonuje na marginesie oficjalnej kultury, bo takie jest jego naturalne i przyrodzone miejsce. Zagrożeniem dla tego typu teatru jest sposób finansowania – podsumowywał Lech Raczak. 

Z tym że z finansowaniem najlepiej dawał sobie radę Teatr Ósmego Dnia (działający jako zawodowy od 1979 r.). Na progu III RP zespół wystawia spektakl Ziemia niczyja. Aktorzy wykrzykujący niejasne kwestie i krzyczący rozpaczliwie zza okien, które odgradzają ich od publiczności, sumowali w ten sposób emigracyjne doświadczenia – własne i setek tysięcy rodaków, aktualne także w Europie otwierających się granic. Po kilku pamiętnych premierach i licznych przetasowaniach organizacyjnych w niemal dwadzieścia lat później artyści przekonująco zrekapitulują doświadczenia życia w państwie policyjnym, czytając raporty esbeckich szpicli na własny temat w sztuce Teczki. Jak zawsze pełni szacunku do konkretu, skupieni nie na hasłach, ideologiach, „izmach”, lecz na samopoczuciu Kowalskiego, którego Historia dopada w jego ulubionych kapciach. 

 

Cechą teatru alternatywnego jest nomadyczność. Artyści skrzykują się na jeden, dwa projekty, po czym wspólnota rozsypuje się.

 

Teatr Biuro Podróży, powołany do życia w Poznaniu pod koniec lat 80., dziś grywa znacznie częściej na światowych festiwalach niż w macierzystym mieście, sztuki przygotowując często równolegle w kilku wersjach językowych. I to już od 1995 r., kiedy to spektakl Carmen Funebre mało znanego zespołu z Polski został entuzjastycznie przyjęty na prestiżowym festiwalu Fringe w Edynburgu. Posypały się nagrody, media publikowały wywiady z artystami, zespołem zainteresowała się międzynarodowa agentka teatralna, która ułatwiała współpracę z innymi artystami i wyjazd na światowe tournée. Carmen Funebre grywali zarówno w Nowym Jorku, jak i w zabitej dechami koreańskiej wiosce. Regularnie proponowali produkcje premierowe. W 2013 r. zaprezentowali niemiecko-francusko-polski projekt „Wolność! Równość! Braterstwo! Wspomnienie o Europie” oparty na Śmierci Dantona Georga Büechnera. A przecież w ich inscenizacjach ciągle żywy pozostaje duch Kantora (rozmach, wizyjność, refrenowość scen) i Grotowskiego (koncepcja aktora totalnego, który dociera do najdalszych barier, jakie stawia ludzkie ciało). 
I ta niepowtarzalna metaforyka przedstawień – komunikat Biura Podróży z łatwością przekracza granice państw, kultur, religii. 

Z kolei w Teatrze Porywacze Ciał (zawiązany we Wrocławiu w 1992 r., od 1995 r. w Poznan...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy