Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

5 grudnia 2017

NR 9 (Listopad 2015)

Szkoła wolna od presji. Kreatywność cenniejsza niż oceny

0 239

Żyjemy w kulturze pośpiechu, która zachęca do wyścigu szczurów i nie pozostawia miejsca na refleksję. Dlatego powstał ruch Slow postulujący zwolnienie tempa życia. O założeniach tego ruchu, presji w szkolnictwie oraz pobudzaniu kreatywności uczniów rozmawiamy z kanadyjskim dziennikarzem i pisarzem Carlem Honoré.
 

Swoimi książkami i wystąpieniami na całym świecie zasłynął Pan jako propagator ruchu Slow, czyli ruchu, którego celem jest skłonienie do zwolnienia tempa życia. Slow w języku polskim oznacza: „wolny, powolny” lub po prostu „zwolnij”. Jak dokładnie powinniśmy rozumieć to podejście?

Dla mnie Slow nie oznacza, że powinniśmy wszystko wykonywać w żółwim tempie. Nie jestem ekstremistą czy fundamentalistą powolności. Czasami szybciej oznacza lepiej, jednak nie zawsze, i to jest kluczowe w tym podejściu. Filozofia Slow dotyczy robienia wszystkiego w odpowiednim tempie. Robienia jak najlepiej, a nie jak najszybciej. W podejściu Slow chodzi o jakość, nie o ilość, i to w każdej dziedzinie życia. W kulturze pośpiechu, w jakiej żyjemy, jest to szczególnie ważne.

W swoich publikacjach dużo uwagi poświęca Pan rozwojowi dzieci i przeładowaniu ich obowiązkami. Dlaczego kultura pośpiechu i presji, szczególnie jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, rozwinęła się do tego stopnia?

Istnieje wiele powodów. Instynkt podpowiadający rodzicom, żeby stale zachęcali swoje dzieci i wydobywali z nich to, co najlepsze, zawsze istniał. Jednak w ostatnim czasie pojawiła się presja perfekcjonizmu, która szybko pochłonęła rodziców. Ponadto postępująca globalizacja przyniosła więcej rywalizacji i niepewności na rynku pracy, co powoduje, że coraz bardziej martwimy się o dorosłe życie naszych dzieci. Masowa kultura osiągnęła apogeum, czego efektem jest gonitwa za spełnianiem wygórowanych oczekiwań: chcemy mieć idealne domy, idealne wakacje, idealne zęby i ciało, a także idealną pociechę. Dlatego też od najmłodszych lat dzieci mają harmonogram dnia wypełniony dodatkowymi zajęciami.
Ale nie można zrzucać całej winy na rodziców. Presja pochodzi z naszego otoczenia i kultury. Szkolnictwo też wywiera na dzieci ogromną presję, upychając dużą ilość wiedzy na coraz wcześniejszych etapach rozwoju uczniów. Dlatego też dzieci uczą się czytać i pisać w coraz młodszym wieku. Są zobligowane do siedzenia w ławkach znacznie dłużej. A zwieńczeniem tej presji jest obsesja na punkcie egzaminów, kartkówek i testów, w wyniku czego uczniowie przygotowują się do nich zgodnie ze schematem odpowiedzi, a oceny stają się ważniejsze niż sam proces zdobywania wiedzy. 

Czy w takim razie lepiej dać uczniom wolną rękę, bez narzucania im zajęć i bez pilnowania dyscypliny? 

Tutaj potrzeba równowagi. Dzieci muszą być popychane do działania i chronione. Ale równie ważne jest zachęcanie ucznia do bycia ambitnym, dawania z siebie jak najwięcej i wykorzystywania swojego potencjału. Dzieci potrzebują granic, żeby czuć się bezpiecznie, ale muszą mieć też pewne wyzwania. Jednak przy tym nie można zapominać o nieskrępowanym eksplorowaniu świata, które pozwala dziecku uczyć się w najlepszy dla niego sposób. Lepiej, gdy uczeń zdobywa wiedzę zgodnie ze swoimi predyspozycjami, niż według mapy stworzonej przez innych. Dzieci, które są zbyt zajęte i przeładowane obowiązkami, mogą tracić na kreatywności. Nie mają przestrzeni ani czasu na eksplorowanie świata na własnych dziecięcych zasadach, nie uczą się, jak radzić sobie z ryzykiem i popełnianiem błędów.
Na całym świecie studenci pierwszego roku porzucają studia, i to w rekordowych liczbach. Dlaczego? Ponieważ po raz pierwszy w życiu są z dala od domu i mogą myśleć po swojemu. I nagle zdają sobie sprawę, że podążając ścieżką rodziców czy innych osób, wybrali niewłaściwy kierunek studiów. Nie chcą być prawnikami, wolą architekturę. To pokazuje, że dawanie uczniom wolności wyboru i poznawania siebie już od wczesnych lat pomaga im w obraniu właściwej drogi życiowej. 

Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim szkoła?

Szkoła odgrywa dużą rolę w kształtowaniu osobowości dzieci. Wszyscy jesteśmy przeciążeni różnymi obowiązkami, wiemy, jaki jest dziś pośpiech w pracy i życiu. Dlatego musimy nauczyć dzieci jak najwcześniej dokonywać dobrych wyborów. Nauczyciele i rodzice powinni współpracować, żeby pomóc uczniom wybrać dodatkowe zajęcia, które będą dla nich coś znaczyć. Nie chcemy, by dzieci po prostu odhaczały odpowiedzi w teście, ale żeby robiły coś z pasją i zrozumieniem.

Czy podczas podróżowania po świecie i badania różnych systemów edukacji zauważył Pan jakieś nowe trendy w szkolnictwie? 

Oczywiście. W większości krajów systemy edukacyjne są nadal dostosowane do modelu: zapełnij głowy dzieci informacjami, a potem sprawdzaj je w kolejnych testach. Takie podejście jest już niefunkcjonalne w XXI wieku. Bardziej potrzebujemy szkół, które będą stymulować kreatywność. 
Dobrą wiadomością jest, że zmiany już nadchodzą. Na całym świecie szkoły zaczynają odchodzić od modelu obsesyjnego testowania i zarzucania uczniów górą zadań domowych, bo zauważają, że dzieci, mając więcej czasu na relaks i refleksję, uczą się efektywniej i bardziej świadomie. Toronto jest pierwszym regionem w Ameryce Północnej, który wprowadził oficjalny nakaz zredukowania liczby zadań domowych na wszystkich etapach nauczania. Prywatna szkoła Cargilfield w Szkocji całkowicie zakazała natomiast zadań domowych dla dzieci w wieku od 3. do 13. roku życia. Po roku wyniki egzaminów z matematyki i nauk ścisłych wzrosły o prawie 20%. 

Czyli zmiany w szkolnictwie korespondują z postulatami ruchu Slow. Jak więc powinna wyglądać taka szkoła „spowolnienia”? 

Szkoła według Slow polega na dawaniu przestrzeni do bycia zaangażowanym i świadomym uczniem oraz na dawaniu czasu na refleksję. W takiej szkole jest miejsce na różne rytmy pracy, bo każdy z nas uczy się w trochę innym tempie. I prawdopodobnie najważniejszym aspektem takiej szkoły jest zrozumienie, że każde dziecko jest inne, każde ma swoje słabe i mocne strony, indywidualne sposoby na uczenie się i odmienne predyspozycje, dlatego należy odchodzić od szablonowego sposobu nauczania. 
Szkoły Slow dużą wagę przywiązują do potrzeb dzieci i dostrzegania indywidualizmu, co powoduje, że nauczyciele pracują na zasobach dziecka, zamiast się z nimi zmagać. 

Niełatwo spełnić te postulaty, gdy sami nauczyciele są pod dużą presją, mając do zrealizowania sztywną podstawę programową. 

...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy