Dołącz do czytelników
Brak wyników

Klub poetycki

10 kwietnia 2018

NR 22 (Styczeń 2018)

Świetlicki – poeta ukanonizowany

0 281

Jak bardzo by sobie tego Marcin Świetlicki nie życzył, jak bardzo byłby przeciwny – fakt jest taki, że został poetą ukanonizowanym. I na całe nasze belferskie szczęście, gdyż poeta bruLionu w swej nadwrażliwości, ironii, licznych idiosynkrazjach, w swej osobności i nieprzysiadalności okazuje się twórcą bardzo przystępnym uczniom. Przedostatni tomik tegoż autora Delta Dietla z 2015 roku to zbiór, który potrafi zatrzymać, zadziwić i zająć dłuższą chwilę. Wciąż jest tu młodzieńczy bunt i buta oraz, jak zauważają krytycy, „mocna niechęć wobec przysiadania się do stolików krytyków, a także celebryckiej Polski rodem z TV”, ale za szorstkim wizerunkiem poety niepokornego znajdziemy także dojrzałe przemyślenia, poetycką wrażliwość, melancholię i miłosne uniesienia.

"Jedenasta książka poetycka Marcina Świetlickiego. Jedenaście razy po pięć wierszy. Pięćdziesiąt pięć. Szaleństwo” – zachęca czytelnika skrzydełko tomiku i rzeczywiście okazuje się, że ma on dość specyficzną konstrukcję. Każdy z jedenastu podrozdziałów tworzy pięć wierszy, które łączy wspólna tematyka. Jest tu więc pięć wierszy na początek; pięć o ojcu, a raczej o jego odejściu; wiersze o Polsce; wiersze o wierszach, czyli pisaniu; kilka lękowych; nabożnych o Bogu; pięć o księżycu; wiersze o psie; także o mieście i na zakończenie pięć wierszy na koniec. Mimo zdawałoby się pozornej różnorodności, całość łączy wspólna poetyka, językowe dekonstrukcje, piosenkowy charakter tekstów, mocna fraza i... tematyka.

Z pięciu wierszy na początek wyziera silne poczucie wyobcowania, bycie na nie, nie stąd i w poprzek. Taka postawa to nieustanna walka ze światem, ale i samym sobą, bo przecież bycie outsiderem, bycie w kontrze wymaga ciągłej obecności, stałego odnoszenia się do zjawisk. Poeta jest więc na tyle blisko, by móc obserwować, by oglądać rzeczywistość, choćby poprzez szkło telewizyjnego ekranu. I nie ma w tych wierszach sympatii, empatii i taryfy ulgowej – ciosy są zręcznie wyprowadzane na lewo i prawo. Obrywa faszystowski gender, Agory i Off Festiwale, ale i prawicowe narracje o żołnierzach wyklętych czy bohatersko przegrane powstania (Gejskie granie). Taka postawa – ma jednak swoją cenę – pojawia się tu poczucie straszliwego wyobcowania nawet z własnych złudzeń i wspomnień. „Idę w miejsca, gdzie było dobrze i nie ma tych miejsc!/ Idę w miejsca, gdzie byłem obcy, nadal obcy jestem!” (Zimno i drogo). 

Pięć wierszy, Ojciec – to rozpisany na kilka dni marca intymny dziennik żałoby, a raczej wchodzenia w żałobę po zmarłym rodzicu. Nie znajdziemy tu dramatu, jest obserwacja, refleksja i pamięć, wciąż jeszcze bardzo żywa, jest także szok, zaskoczenie oraz niedowierzanie spowodowane zetknięciem się ze śmiercią, a raczej nagłym zniknięciem bliskiej osoby. 

Z kolei pięć wierszy o Polsce opisuje zmagania z własną tożsamością narodową. Poeta celne ostrze swej ironii wymierza w złudne poczucie wspólnoty. I jak to u Świetlickiego bywa, to właściwie próba rozrachunku ze stereotypowym rozumieniem miłości do ojczyzny, bo patriotyzm dla niego to „strefa intymna bez dostępu z zewnątrz” (Polska 6). 

Także w pięciu wierszach o wierszach widoczne jest nasłuchiwanie świata i wynikające z niego czasem nazbyt drażliwe reagowanie na rzeczywistość. Poeta rozlicza środowisko literackie i krytycznoliterackie, obnaża jego blichtr i głód medialnego sukcesu. Dokonując językowej dekonstrukcji, obnaża rzeczywistość poprzez zabawę językiem (Zadanie zdań). 

W pięciu wierszach lękowych Świetlicki odkrywa swe największe słabości: powracający strach przed pustką, bezsennością i sennymi koszmarami. Także tutaj ucieka się do ironii w prześmiewczym Grzmotylu traktującym o lęku przed klątwą Torbickiej. 

Jak napisać niebanalne wiersze o Bogu? Pisać w wierszach nabożnych o Bogu nieobecnym, o Jego braku i tęsknocie za Nim, o Bogu, który „Sam się nie znajduje. Sam się/nie zastaje”,  ale także mocno o klerze, który od ludzi się odwrócił. 

Pięć wierszy o... to wiersze miłosne. Doskonale zarysowuje się w nich brulionowa poetyka: mamy więc prywatność, styl potoczny, opis banalnych codziennych czynności, które sąsiadują z bardzo liryczną tęsknotą za ukochaną: zamiast metafizyki – egzystencjalne doświadczenia. 
Wiersze o księżycu są z kolei ciekawym odwołaniem do bogatej tradycji literackiej z toposem księżyca właśnie. Poeta, sięgając po językową dekonstrukcję, literacką zabawą wychodzi zwycięsko ze zderzenia z literackim banałem i stereotypem, choćby dzięki użyciu tautogramu, czyli wiersza, w którym każdy wyraz zaczyna się tą samą literą (Drugi).

Pięć wierszy pisanych z psiej perspektywy to obok wierszy Szymborskiej chyba najlepsze utwory poświęcone tym braciom mniejszym. Znajdujemy tu poetę dojrzałego, który już wie, że tylko od własnego psa można się nauczyć, jak być tu i teraz, czym jest życie i co jest w nim najważniejsze, i jak po prostu być szczęśliwym. 

Świetlicki prowadzi również swoistą grę z okładką, na której widnieje dawne zdjęcie ulicy, przy której obecnie stoi dom poety. Widzimy czarno-biały trakt, spacerujących ludzi, przejeżdżający wóz, otwartą przestrzeń, miejsce, przy którym jego domu jeszcze nie ma, ale z tej pustki kiedyś się wyłoni. O tym traktuje utwór Popsute czasy z pięciu wierszy o mieście: 

„O, na tej wysokości wielkiego prześwitu/ teraz najprawdopodobniej są moje dwa okna./ Ja tam wciąż stoję wewnątrz pustki./ Wszystko się cofa”. 
Pięć wierszy na koniec, który jest tu bardzo rozmaicie rozumiany – jako koniec tomiku, śmierć Chrystusa (Wielka Sobota), odejście znajomego (Gołaszewski umarł), kres własnego życia: „I nie umieram. Ja tylko na moment przepraszam. (Na moment przepraszam)”, czy rozliczenie się z własną poezją u końca (?) kariery poetyckiej (Królestwo).

Najbardziej chyba znanym wierszem krakowskiego poety jest utwór Dla Jana Polkowskiego z 1988 roku. To wiersz, którego autor, jak sam przyznaje, przez wiele lat się wstydził, który był bezczelnym skamandryckim manifestem nowego pokolenia, pokolenia bruLionu, i który przewrotnie znów s...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy