Dołącz do czytelników
Brak wyników

Drożdżowy zaczyn

Artykuły z czasopisma | 19 grudnia 2017 | NR 20
87

Zbiór opowiadań nagrodzonego Nagrodą im. W. Szymborskiej Jakuba Kornhausera pt. Drożdżownia to hołd złożony potędze poetyckiej wyobraźni i jej kreacyjnej mocy. Proza poetycka tego autora to wędrówka po miejscach istniejących i znanych narratorowi z dzieciństwa oraz młodzieńczych wypraw rowerowych, ale jednocześnie zanurzanie się w dziecięce wspomnienia, senne wizje i surrealną rzeczywistość. Z tego drożdżowego zaczynu wyłania się zupełnie nowy, niepowtarzalny i rządzący się własnymi prawami świat przedstawiony, w którym niezwykle ważną rolę odgrywają artystyczne wzruszenia oraz inspiracje dziełami sztuki. Siedem rozdziałów składających się na ten tomik to różne, ale zarazem spójne pod względem poetyki części, które łączy oniryzm, surrealizm, odwołania do malarstwa lub fotografii, a często także tematyka żydowska.
 

W pierwszej części noszącej tytuł Smolenia 50 narrator dzięki swej poetyckiej wyobraźni przywołuje duchy przeszłości. W realnej topografii Krakowa za pomocą przedmiotów, takich jak: znaleziona przypadkiem na dnie szafy menora, koszerne potrawy czy postaci rabina i chłopców z chederu odtwarza/tworzy nieistniejącą już żydowską rzeczywistość. Na tę samą przestrzeń nakłada kolejną perspektywę czasową – dziecięce wspomnienia miejsc eksplorowanych w tajemnicy przed rodzicami. Te dwie przeszłości tworzą swoisty palimpsest, ale żadnej z nich narrator nie czyni ważniejszą, nie wartościuje, obie istnieją na równych prawach, tworząc nową, nieco surrealistyczną i chwilami oniryczną wizję świata. Właśnie tutaj mamy do czynienia z tryumfem poetyckiej imaginacji – bo to, czego narrator nie może pamiętać, czego sam nie mógł doświadczyć, czego nie przeczytał ani nie dojrzał na fotografii, dopełnia, sięgając po swą poetycką wrażliwość i wyobraźnię. To one pozwalają mu powołać do istnienia prawdopodobne byty minione i wydaje się, że w ich przypadku nie ma najmniejszego sensu zadawać pytania, czy istniały naprawdę. 

Narrator niekiedy zaznacza swoją obecność, ujawniając czytelnikowi zachodzące na jego oczach mechanizmy tworzenia świata przedstawionego – zdradza je choćby w tytułowej Drożdżowni. Ukazuje w niej chłopięcą kondycję, nieświadomość własną oraz towarzyszy swoich dziecięcych eskapad co do istnienia żydowskiej przeszłości: „Nie wiedzieliśmy jeszcze, że w ruinach nad rzeką ukrywa się mała bóżnica” (Drożdżowania). Na kolejnym zaś poziomie – dojrzałego narratora demiurga – zostaje ona przywołana/powołana do istnienia za pomocą poetyckiej wyobraźni. 

W kolejnym rozdziale pt. Mały cukiernik, w którym wszystkie wiersze noszą tytuły dzieł francuskiego malarza żydowskiego pochodzenia Chaïma Soutine’a, narrator przedstawia swoiste scenki rodzajowe z życia wsi: dożynki, pogrzeb, niedzielną mszę, lokalne postaci, takie jak: ministrant, sołtys, piekarzówna. Autor niczym malarz, bo nie mamy tu do czynienia z oczywistymi ekfrazami, zgodnie z poetyką Soutine’a „przekuwa brzydotę w piękno” po to, by z tej wiejskiej codzienności wydobyć poezję. Nagromadzenie przedmiotów różnej proweniencji tworzy tu barwny kolaż. Elementy typowe dla wiejskiego krajobrazu wzbogacone zostają jednak o atrybuty nowoczesności, gdzieniegdzie ujawniają się zjawiska/przedmioty takie, jak: homologacja autobusów czy plastikowe identyfikatory. Narrator jest tu nie tylko okiem, ale i uchem, które rejestruje i odtwarza wypowiedzi bohaterów scenek rodzajowych. 

Także w Białym kwadracie narrator wprost wskazuje na swoje artystyczne inspiracje. Kornhauser nawiązuje do twórczości Malewicza, nadając swoim wierszom tytuły obrazów tego abstrakcyjnego malarza, ale podobnie jak w przypadku Soutine’a dzieła wizualne są tu jedynie zaczynem, punktem wyjścia, inspiracją pozwalającą twórcy swobodnie wypełnić wyjściowe ramy własną poetycką wyobraźnią. Niczym w reprezentowanym przez awangardowego malarza suprematyzmie autor próbuje oderwać swoją prozę poetycką od rzeczywistości, puścić całkowicie wodze fantazji tak, by przepływające przez jego umysł przedmioty, ludzie, zdarzenia, krajobrazy utworzyły nową surrealistyczno-oniryczną wizję, w której prawa codzienności zostały całkowicie zawieszone. 

W Złodziejach narrator znów powraca do judaistycznej tematyki, ale dla odmiany żydowski świat i reprezentujące ją postacie przywoływane są za sprawą istniejących/nieistniejących fotografii: „Ktoś próbował wejść na dach piekarni, ale drabina złamała się i pozostało tylko kilka brudnych fotografii. Na jednej z nich stary rabin zasłania twarz Księgą, a dym wznosi się ponad łysymi konarami” (Dom mełameda I). I znów przeszłość na równych prawach koegzystuje tutaj ze współczesnością. Obecność rabina, mełameda, szojcheta czy kupca bławatnego oraz żyda z reklamówką marketu ABC, czyli atrybutem nowoczesności, nie dziwi. Narrator, by uprawomocnić istnienie tego świata, niemal rezygnuje z surrealnych wizji, dodaje elementy codzienności, ale nie odmawia sobie przyjemności uruchomienia żywiołu mityzacji. 

Villa R to kolejny już zbiór utworów nawiązujących do dzieł malarskich. Tym razem autor odwołuje się do twórczości kontrowersyjnego austriackiego malarza Egona Schielego oraz lubującego się w geometrycznych formach Paula Klee. I znów, mimo że wiersze noszą tytuły obrazów, przedstawiają to, czego na nich nie widać, co może znajdować się poza kadrem. Tytułowe przedmioty czy miejsca stanowią jedynie punkt wyjścia do pr...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy