Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

29 listopada 2017

NR 6 (Maj 2015)

Przejdź samego siebie, czyli o drodze rozwoju

0 246

Dzisiejszy młody człowiek jest absolutnie uzewnętrzniony, upubliczniony. To on – zawsze podłączony. To on – nigdy off.  To on – zawsze online. Kiedyś do szkoły brał jabłko, a ciśnienie podnosiły mu zajęcia WF-u, dziś wi-fi przyspiesza bicie serca, a nadgryzione jabłko wibruje w kieszeni. Taka jest dzisiejsza rzeczywistość młodzieży. My, nauczyciele i wychowawcy, powinniśmy ją uszanować. Proponuję nową perspektywę, łączącą to, co bliskie młodzieży, z tym, co dla nich nieco obce i co może stanowić pewne wyzwanie. Wszystko po to, by wspierać młodych w rozwoju osobistym.

Ponad 450 kilometrów samotności

2 sierpnia 2014 r. wyruszyłem ze Świnoujścia z zamiarem samotnego, pieszego pokonania polskiego wybrzeża. Geograficznym celem mojej podróży były Paski i znajdująca się nieopodal granica z Federacją Rosyjską. Miałem plecak, karimatę, śpiwór i namiot, a w głowie szczegółową wizję zwycięstwa. Przez dwa kolejne tygodnie zmagałem się ze sobą – własnym zmęczeniem, zniechęceniem, niewiarą. Będąc w trasie dokładnie poznawałem siebie samego, badałem sposób, w jaki reaguję na ekstremalne trudności, sprawdzałem, co mnie motywuje do podjęcia wysiłku, a co ściąga mnie na emocjonalne dno. Kiedy 17 dnia sierpnia dotknąłem płotu granicznego u celu mojej wyprawy, czułem, że odnalazłem wiele. Przede wszystkim poznałem i rozwinąłem ważną, a nieznaną mi wcześniej część siebie, którą teraz pielęgnuję, korzystam z niej i cieszę się nią. Zostałem wybity ze schematu mojej codzienności, dzięki temu spojrzałem na siebie i moje życie z innych, nowych perspektyw. 

Łączmy galaktyki

Wydaje się, że prawdziwa, ekstremalna przygoda na łonie natury jest dla współczesnego nastolatka zupełnie abstrakcyjna. Pogrążonemu w wirtualnej sieci i wyznaczającemu granice swojej pieszej wędrówki zasięgiem wi-fi licealiście trudno wyobrazić sobie sens fizycznych wyzwań. Wirtualizacja, technologia i świat fast po jednej stronie, pierwotność, przygoda i świat slow po drugiej. Odrębne galaktyki.

Błędne jest założenie, że należy młodzież „nawracać”, ograniczając im kontakt z pędzącym naprzód światem. Psychologia zna pojęcie reaktancji, czyli oporu przed narzucanymi nam z zewnątrz zakazami i dążenia do przywrócenia wolności wyboru. Im bardziej odbierana nam opcja działania jest atrakcyjna, tym większy dyskomfort i silniejsze pragnienie posiadania tego, co nam odebrano. Zakazany owoc smakuje najlepiej – jak przypomina przysłowie. Możemy jednak zaproponować skuteczne połączenie obydwu wspomnianych galaktyk, tak by stworzyć fascynującą i atrakcyjną dla młodych przestrzeń rozwoju. Z takiego zespolenia powstaje cały kosmos możliwości, a w kosmosie, jak wiadomo, przydatna będzie nam zaawansowana technologia oraz umiejętności zarządzania sobą i własną motywacją. W onieśmielająco bogatym wszechświecie trzeba wiedzieć, czego się chce. 

Wyzwanie

Dzięki moim wyprawom odkryłem doskonałe narzędzie rozwoju osobistego. Mówię o świadomym podejmowaniu wyzwań, które może dotyczyć nie tylko fizycznego obszaru naszej egzystencji, ale również psychicznego (intelektualnego) czy duchowego. Młodzież potrzebuje wsparcia, narzędzi i wiedzy do tego, by nauczyć się stawiać sobie wielkie cele, wytrwale do nich dążyć oraz by cele te były wynikiem pogłębionej refleksji nad sobą.

Wyzwanie to każde wydarzenie, które odstaje od codzienności, to czas wyrwany szponom rutyny. Dzięki temu mamy szansę zaktualizować nasz utrwalony system działania w nowych sytuacjach, poszerzyć repertuar możliwych reakcji i myśli, tak by w przyszłości wspierały nas one w sięganiu po marzenia.    

Poprzez podejmowanie wyzwań uczymy się m.in. precyzyjnie konstruować wizję naszej przyszłości i efektywnie przekształcać ją na konkretne zadania do wykonania, emocjonalnie wizualizować zwycięstwo oraz planować działania. Ponadto poznajemy własne zasoby i słabe strony, dowiadujemy się, co nas motywuje, a co hamuje w wytrwałym dążeniu do zwycięstwa. Sprostanie wyzwaniu powoduje ugruntowanie własnej pozytywnej samooceny, wzmacnia pewność siebie i obraca w pył przekonania powstrzymujące nas przed działaniem, poszerzając psychiczne granice naszych możliwości. 

Zmierzanie do ściśle określonego celu ma zawsze trzy etapy, których należy być świadomym i przez które trzeba przejść, by móc korzystać z rozwojowych owoców. Najpierw trzeba postawić pierwszy krok. Utrwalone w głowie negatywne przekonania często nie pozwalają nam wystartować. Pierwszy krok to jak podpalenie lontu. Nie ma odwrotu. Iskra nieuchronnie zmierza do ładunku. Zdarza się, że myślimy o pierwszym kroku jako o nic nie znaczącym małym ruchu. Chcemy od razu wielkiej eksplozji, mimo że przed chwilą dopiero co wyciągnęliśmy pudełko zapałek z kieszeni spodni. 

Kolejny etap to pierwsze trudności. Trzeba niemałego samozaparcia i motywacji, by przetrwać wizję rozpadającego się sukcesu, który nagle staje się potworem łypiącym na nas z góry. Nieprzyzwyczajona do zmian psychika i zaskoczony organizm często buntują się, kiedy zachowujemy się w nieszablonowy sposób. To naturalne, że jest nam ciężko. System próbuje utrzymać status quo. Tylko my możemy pomóc mu przełamać schematy i powoli nabrać pewności na nowej ścieżce. A potem znienacka atakuje nas plateau. Czujemy, że nic się nie zmienia, choć w gruncie rzeczy cały czas posuwamy się naprzód. Nie poddać się, kiedy nasza para wydaje się uciekać w gwizdek, irytując nas przenikliwym piskiem, nie jest łatwe. To moment wiary, to moment motywacji i dorzucenia drewienka do duchowego ogniska.

Przyszła pewność

Była niedziela. Niebo zaciągnięte ciemnymi chmurami i ostry wiatr. Na plaży kilku turystów w lekkich kurtkach robiło sobie zdjęcia. Każdy w swoim świecie. I ja. Z moim światem i opasłym bagażem doświadczeń sprezentowanym przez przygodę. Był to 17 sierpnia 2014 r. Dotarłem do Piasków i byłem u celu mojej podróży. Zszedłem z klifu na plażę i nagrałem zwycięski filmik telefonem. Napisałem i zadzwoniłem do kogo trzeba. W trakcie mojej wyprawy nie mogłem tego zrobić. Celowo odciąłem się od internetu i możliwości kontaktu z kimkolwiek. Postawiłem na zupełną samotność, która okazała się z jednej strony zbawienną dla procesu poznawania siebie, a z drugiej była największą trudnością. Trudno być samemu, jednak będąc wśród innych, często nie słyszymy siebie samych. 

Usiadłem na piasku i czekałem na euforię. Nie przyszła, choć się jej spodziewałem. Postarałem się jednak zanurz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy