Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktyczny Przewodnik Nauczyciela

13 maja 2019

NR 30 (Maj 2019)

Praktyczna klasyfikacja przenośni

0 10

Pojęcie przenośni wprowadza się na języku polskim już od IV klasy szkoły podstawowej1. Nauczyciele stosują różne metody, by wytłumaczyć uczestnikom zajęć istotę tej figury stylistycznej. Na pewno nie mogą jej definiować zbyt akademicko, np. powołując się na ustalenia Maxa Blacka2.

Zazwyczaj uczeń rozumie, że gdy spotyka w wierszu wyrazy niewystępujące obok siebie w języku codziennym, np. konfigurację: „przerzedzone włosy domu”, to na pewno ma do czynienia z metaforą, czyli ze środkiem artystycznym, którego znaczenia nie bierze się dosłownie. Jest więc przenośnia czymś, nad czym trzeba się natrudzić intelektualnie, a co nauczyciel nazywa interpretacją. Domy nie mają włosów, tym bardziej „przerzedzonych”. „Przerzedzone włosy domu” to niedorzeczne zestawienie… A zatem jaką treść skrywa? I tu zaczyna się przygoda wyobraźni, tropienie sensów zasłoniętych przez zagadkowe słowa – padają hipotezy, że „przerzedzone włosy domu” mogą być: zdziesiątkowaną przez czynniki atmosferyczne dachówką, uszkodzonym poszyciem dachowym innego typu, dachem z niewielką liczbą anten albo nawet budynkiem ze zniszczoną częścią szczytową wskutek bombardowania…

Po upewnieniu się, że uczeń opanował sedno metafory, polonista wprowadza go w tajniki uosobienia i ożywienia. Niestety – rzadko kiedy zasygnalizuje, że są to odmiany przenośni, wskutek czego personifikacja i animizacja przyszłemu licealiście nie będą się kojarzyć z metaforyzacją.

Nieprzydatna w szkole i nielogiczna klasyfikacja przenośni

Autorzy podręczników szkolnych podają wiele informacji mechanicznie za autorytatywnymi źródłami i w całkowitym do nich zaufaniu. Z takim przypadkiem bezrefleksyjnego przekopiowywania danych mamy do czynienia w odniesieniu do metafory.

Aparaturę pojęciową badacza literatury kodyfikuje zasłużony Słownik terminów literackich, funkcjonujący w polskiej humanistyce od lat 70. ubiegłego wieku. Tę fundamentalną pozycję opracował kwartet warszawskich akademików: Janusz Sławiński, Michał Głowiński, Teresa Kostkiewiczowa i Aleksandra Okopień-Sławińska. Trudno wyobrazić sobie polonistykę bez wspomnianego leksykonu. Uznając niekwestionowane dokonania autorów na polu teorii literatury i autorytet przywołanej publikacji, ze względu na wymóg precyzji naukowej nie można zgodzić się na rozstrzygnięcia, jakie proponują w stosunku do animizacji. 

Zredagowany przez Aleksandrę Okopień-Sławińską artykuł słownikowy na temat przywołanej wyżej figury stylistycznej w końcowym fragmencie ześlizguje się w obszar, w którym przestaje obowiązywać logika: „Jej [animizacji; MS] najczęściej spotykanymi odmianami są personifikacja i antropomorfizacja”3. Co szwankuje w takim postawieniu sprawy? Otóż, po pierwsze, autorka niesłusznie podporządkowuje personifikację i antropomorfizację animizacji; niesłusznie – gdyż personifikacja, antropomorfizacja i animizacja są to równorzędne odmiany metafory. Po drugie – i istotniejsze – badaczka nie przewidziała zdroworozsądkowych konsekwencji zaproponowanej przez siebie relacji podległości uosobienia ożywieniu. Wszak personifikowanie zwierząt i roślin – jako istot obdarzonych biologicznym życiem – nie może być figurą polegającą na ożywieniu, nie jest więc animizacją. Nie ma potrzeby ani możliwości animizowania zwierzęcia i rośliny, gdyż są to byty żywe, żyjące. Animizuj...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy