Dołącz do czytelników
Brak wyników

Polski w praktyce

14 grudnia 2017

NR 17 (Marzec 2017)

Powieść to rodzaj filmu
Warsztaty twórczego pisania

0 415

Kim są dzisiejsi czytelnicy? Przede wszystkim konsumentami obrazów. Pochłaniają seriale, scrollują ściany mediów społecznościowych, chodzą do kina na światowe hity. Jeśli więc chcemy skutecznie powalczyć o ich uwagę, musimy naszą powieść podporządkować logice audiowizualnych widowisk.

Do pewnego stopnia, rzecz jasna. Ale jednak.

Odwołanie się do doświadczeń towarzyszących oglądaniu filmu, serialu czy programu telewizyjnego pomoże nam zyskać przychylność odbiorcy.

Sprawdziłem to w praktyce.

Recenzentki i recenzenci Mężczyzny w białych butach często podkreślali, że jego charakterystyczna poetyka napędza lekturę. „Nawet same zakończenie rozdziałów czy ich części, przerwania fabuły w odpowiednich miejscach sprawiają, że odczuwamy niejaką telewizyjność podczas lektury (…)” – pisał autor bloga Pożeracz światów.

Tego rodzaju głosy niech będą zachętą do przetestowania kilku sztuczek, które można utożsamić z technikami filmowymi. 

Oto one:

  • ostre cięcia,
  • mikrozwroty,
  • pisanie kamerą,
  • transmedialność narracji,
  • sugestywne sceny,
  • twisty.

Dzisiaj omówimy dwie pierwsze.

Ostre cięcia

Zacznijmy od techniki cięciowo-montażowej, po którą coraz częściej sięgają pisarki i pisarze, od Dana Browna po Katarzynę Bondę. Na czym ona polega?

Najkrócej mówiąc, na nagłym urwaniu sceny w chwili, gdy uwaga odbiorcy zaczyna się wzmagać.

Spektakularną wersję „ostrego cięcia” nazywamy cliffhangerem. Na chwilę przed strzałem, w momencie wystrzelenia, zaraz po strzale – taki ostry bodziec sprawi, że czytelnik tym chętniej odwróci kolejną stronę, żeby dowiedzieć się, czy bohater przeżył.

Funkcję cliffhangera obrazowo wyjaśnia Wikipedia: „Formuła ta stosowana jest zwłaszcza w serialach telewizyjnych w ostatnim odcinku na zakończenie serii. Celem tego zabiegu jest wzbudzenie zainteresowania widzów, by ci powrócili przed telewizory po wakacyjnej przerwie. Najbardziej znanym przykładem cliffhangera był odcinek Kto zabił JR zamykający trzecią serię serialu Dallas. Posunięcie to przyniosło filmowi niebywały sukces”.

Zastrzegam przy tym, że zbyt natrętne sięganie po ten chwyt może wydać się czytelnikom tandetne, irytujące czy wręcz niestrawne. Trzeba wyważyć proporcje.

I jeszcze jedno: ostrzejsze cięcia można też stosować trochę subtelniej, w mniej spektakularnych okolicznościach. To nie musi być od razu strzał. To może być – na przykład – urwanie rozmowy w newralgicznym momencie. 

Rzecz w tym, żeby sprawnie i z wyczuciem kończyć scenę w taki sposób, aby odbiorca poczuł fizyczną potrzebę przeczytania następnej. 
Sięgnijcie po Kubusia Fatalistę i jego pana i przekonajcie się, jak w XVIII...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy