Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

11 grudnia 2017

NR 13 (Lipiec 2016)

Pięć słów o poezji

0 38

Szaleństwo. Jedenaście razy pięć. Pięćdziesiąt pięć. Szaleństwo.

Przyglądając się tendencjom, które zawładnęły współczesną polską poezją, nie mogę wyzbyć się myśli, iż faktycznie ktoś tu oszalał. I nie myślę o poddaniu się duchowi obłędu, krążącemu ponad głowami poetów gdzieś w romantyzmie. Bardziej nurtuje mnie pytanie – gdzie jest wiersz? Czy faktycznie początek ma w dystychu? 
Czy dziś po prostu wierszem może być wszystko?

 

Bo
Może wystarczy podzielić
Swoją myśl
Na wersy
Czy to już jest wiersz?
Może będzie to mądre i błyskotliwe
I może to wystarczy.
A może wcale nie.
Dorzućmy jeszcze tylko
Mocną puentę
Na koniec.

 

To, co zawsze wydawało mi się w poezji najpiękniejsze, ta melodyjność i rytm, rym, nawet ze względów estetycznych misternie konstruowana budowa, jak od linijki zakończone wersy, starannie kształtowana myśl, by przypadkiem nie przypominała prostej prozy – zniknęło już w początkach dwudziestego wieku za sprawą Przybosia i Peipera. 

Może to przyzwyczajenie każe mi szukać poezji po naklejonych jej od dawien dawna etykietach. Może zbyt wielkie wymagania nie chcą zgodzić się na odejście tak sprawdzonych i cenionych pierwowzorów. A może  w końcu taka jest właśnie specyfika czasów, przesunięcie akcentu, przewartościowanie poetyckości poezji.   

To, o czym mówię, nie jest niczym nowym. XX wiek w Polsce zaowocował odejściem od tradycyjnego modelu poezji, która musiała mieć swój rytm, bo tego wymagał jej meliczny charakter. Minęły dziesiątki lat, a mnie nadal trudno jest przyzwyczaić się, że słowa rozdzielone enterem
mogą tworzyć wiersz. Dlatego nawet nie sięgam po poezję, której jakości pewna nie jestem. Natomiast gdy utwory dostają rekomendację kogoś, kto się na poezji zna, autorytetu, zostają docenione – wtedy chętnie czytam. Dlatego pytam, szanowna kapituło Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, czy Delta Dietla to dobry tom, bo Świetlicki wielkim poetą jest, czy może kryje się w niej coś więcej, co dostrzegliście, a co ja dopiero muszę odnaleźć?

A pole poszukiwań jest bardzo rozległe, zapowiedziane już na początku tomu. Czy informacja o ilości wierszy (pięćdziesiąt pięć!) może przerazić? Owszem. Dla mnie to próba dogonienia mercedesa maluchem. Warto straszyć czytelnika? Okazuje się, że nie. Utwory poszatkowane są z mistrzowską precyzją między jedenaście działów tematycznych. Każdy kryje w sobie dokładnie taką samą liczbę wierszy – pięć. To mnie zastanawia. Czy tak żmudnie i precyzyjnie nałożona siatka formy na treść wynika z katalogowania utworów wedle jakiegoś klucza, czy może najpierw był tytuł dla działu, a potem pod niego rodziły się wiersze? Mam wrażenie, że pisanie pod wpływem natchnienia nie zmieściłoby się w tak restrykcyjne ramy. Ja gdzieś dodałabym szósty wiersz, w którymś katalogu byłyby cztery. Może poeta ma genialny umysł matematyka i sam będąc geniuszem wpisuje kwadrat w koło, byleby uzyskać harmonię i symetrię, byleb...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy