Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

27 listopada 2017

NR 4 (Styczeń 2015)

Obraz miasta w filmie

0 95

Kino jest wynalazkiem miejskim, więc miasto jest jego żywiołem od samych początków. Jakie były najciekawsze pomysły na pokazanie miasta w historii kina; które miasta i dzięki komu doczekały się filmowej mitologii, w którym kierunku ewoluuje Warszawa – opowiada Wiesław Kot.

ZBAWIENIE TUŻ ZA ROGIEM

Filmowy wizerunek miasta wypada zobaczyć w dwóch planach. W planie szerszym możemy w mieście, najczęściej pozbawionym przyporządkowania geograficznego, dojrzeć tzw. wielką metaforę. Wówczas filmowe miasto służy do podsunięcia przesłania autorów dotyczącego np. groźnych procesów społecznych, niebezpiecznych zawirowań psychologicznych czy nawet losów cywilizacji. 

W planie węższym miasto filmowe – ale już realne, wymienione z nazwy, z rozpoznawalnym pejzażem – staje się jednym z głównych faktorów ekranowego świata. Współtworzy go na równi z bohaterami, rezonuje z ich losami, wkomponowuje się w opowieść. I tak, jak nie ma dwóch takich samych bohaterów, identycznych losów, tak nie istnieją tożsame obrazy nawet tego samego miasta, „grającego” w kolejnych filmach. Twórcy za każdym razem modelują je od nowa. 

MAKIETA, KTÓRA PRZESTRZEGA

Przypomnijmy najpierw słynniejsze miasta-metafory wykreowane od podstaw w wyobraźni filmowców. 

W Metropolis (1927) w reż. Fritza Langa miasto przyszłości (główny budynek to Nowa Wieża Babel) jest olśniewającą metropolią, wzniesioną dla kasty wybranych „mózgowców” przez harujących w podziemiach robotników. ­Metropolis to ostrzeżenie, iż drastycznie niesprawiedliwy podział dóbr tego świata prędzej czy później skończy się klęską dla wszystkich. Przesłanie tego najbardziej kosztownego filmu ówczesnej Europy brzmiało: Miedzy rozumem i rękami musi pośredniczyć serce. 

Asfaltowa dżungla (1950) w reż. Johna Huston to klasyczny „heist movie” – film o napadzie. Kręcono go w Los Angeles, ale miasto pozostaje anonimowe. I nie sam skok jest tu ważny, lecz miasto-moloch, które schładza relacje międzyludzkie. Uczestnicy przestępczego procederu są sobie w danej chwili niezbędni, a za moment wręcz zawadzają. Człowiek to trybik, część puzzla, sama w sobie niezbyt istotna. To poczucie co wrażliwszych mieszkańców „dżungli” męczy, nawet zabija. 

Miasto Gotham City, fikcyjne choć nieodparcie przypominające Nowy Jork, znane choćby z Batmana (1989) w reż. Tima Burtona, to współczesna metropolia ze wszystkimi jej przywarami. Władze miejskie są chwiejne, policja skorumpowana, ludność zastraszona, bandyci rozzuchwaleni. Ale zjawia się „wybawca znikąd”, który wymierza sprawiedliwość i przywraca ład. Ileż to metropolii ciągle bezskutecznie czeka na swego Batmana..?

JAK PRZYGODA, TO TYLKO W WARSZAWIE

To miasta-metafory. Z miastami rea­l­­­nymi, znanymi z mapy, rzecz ma się nieco odmiennie. Każdorazowo najbardziej znaczący twórca dzieła (raz reżyser, raz scenarzysta, raz producent) uwypukla osobny, swoisty, niepowtarzalny aspekt wybranego miasta. Niejako „wypożycza” je do ilustrowania własnej historii. Działa także pod ciś­nieniem – a to dyrektywy politycznej, a to „nastrojów społecznych”, a to miejskich mitów, które w jednym sezonie stają się szczególnie sugestywne, by w następnym rozwiać się bez śladu. Rezultaty widoczne są choćby w filmowym obrazie naszej stolicy. 

Warszawa w socrealistycznej Przygodzie na Mariensztacie (1953) w reż. Leonarda Buczkowskiego to miejsce założycielskie Polski Ludowej. Wiejska dziewczyna, Hanka Ruczajówna, wymyka się z nudnej wycieczki, by zachłysnąć się pięknem Placu Konstytucji z jego płaskorzeźbami górników i rolników, arkadami i kandelabrami. Ta fascynacja każe jej porzucić wiejską chatę, byle tylko zostać pomocnikiem murarskim i mieć udział w dziele wielkiej budowy: nowej Warszawy i nowej Polski. 

Warszawa z komedii Nie lubię poniedziałku (1971) w reż. Tadeusza Chmielewskiego ma już dawno za sobą okres mobilizacji. Teraz w mieście, w którym coraz to nowe wysokościowce śmiało pną się ku bezchmurnemu niebu, obywatele pogodnie konsumują relatywny dobrobyt. Aktor-pijaczek, budowlańcy, milicjanci z drogówki, taksówkarze, emerytki, dyrektorzy ze zjednoczenia – wszyscy oni wiodą względnie sytą egzystencję, zajęci codzienną krzątaniną. Stolica uśmierza konflikty, łagodzi kontrasty, usposabia przychylnie do życia. 

Podobny warszawski „personel” (działacze sportowi, kelnerzy, tragarze, filmowcy, węglarze, gońcy, taks...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy