Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty polonistyki

29 listopada 2017

NR 6 (Maj 2015)

Muzyka w teatrze – teatr w muzyce
Muzyczne inspiracje Witkiewicza a realizacje sceniczne zespołu Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem

0 69

Muzyka fascynowała Witkacego nie mniej niż sztuki plastyczne. Można przypuszczać, że to właśnie świat dźwięków był pierwszym „światem sztuki”, z jakim zetknął się mały Stanisław.

Najważniejsza ze sztuk „Zacznę od muzyki…” Baleastadar

Matka Stanisława Ignacego Witkiewicza – Maria z Pietrzkiewiczów Witkiewiczowa – ukończyła Konserwatorium w Warszawie. Tam studiowała harmonię i kontrapunkt u Władysława Żeleńskiego. Po ukończeniu studiów przez wiele lat udzielała lekcji muzyki. Napisała także Elementarz muzyczny, z którego uczyła Stasia. 

O niespełna sześcioletnim synu tak pisał w listach Witkiewicz ojciec: „(…) Nie tylko nie brzydzi się muzyką, ale gra chętnie, komponuje rozmaite dziecinne, śmieszne, ale harmonijne kawałki, albo dochodzi ze słuchu”. „Zabawna jest jego muzyka – te kompozycje, w których jest charakter i o wykonanie których jest nadzwyczaj troskliwy i z pedanterią poprawia wszystkie zmiany (…). Stasiek uczy się <> i systematycznie tylko muzyki. (…) teraz już swoje kompozycje sam spisuje”.

W latach późniejszych Witkacy zarzucił systematyczną naukę muzyki na rzecz sztuki słowa i malarstwa. Obracał się jednak zawsze w kręgu najwybitniejszych ówczesnych muzyków. Kontakty te wywarły ogromny wpływ na jego twórczość. W wieku dziewiętnastu lat poznał Karola Szymanowskiego: „(…) byli przyjaciele, których Stanisław Ignacy traktował na serio i naprawdę się przyjaźnił. Z ostatnich, których znałem, był przede wszystkim Bronisław Malinowski (…), i w pewnej mierze Karol Szymanowski, muzyk. Pamiętam, gdyśmy raz przyszli ze Stasiem do Szymanowskiego i ten zagrał nam sonatę, którą przed chwilą skończył komponować, i której, wchodząc do pokoju, usłyszeliśmy ostatnie akordy. Po naszym wyjściu, pamiętam, jak Staś entuzjazmował się talentem Szymanowskiego”. W dowód przyjaźni Karol Szymanowski dedykował Witkacemu jeden ze swoich utworów – I sonatę c-moll (op. 8). Witkacy wielokrotnie bywał w jego domu, gdzie chłonął muzyczną atmosferę. 

Cenił sobie także znajomość z innymi twórcami muzyki: „Staś, wrażliwy z natury, może pod wpływem matki muzyczki, zaprzyjaźnił się również wtedy z nieznanymi mnie osobiście muzykami: Różyckim, Fitelbergiem, Szelutą, Arturem Rubinsteinem”. Artur Rubinstein w swoich pamiętnikach z kolei zanotował: „Witkiewicz od pierwszej chwili zafascynował mnie, natychmiast też wyczułem, że on, Karol [Szymanowski] – to towarzystwo, które najbardziej przypada mi do serca!”.

Roman Jasiński przelał na papier takie oto zdarzenie: „Witkacy (…) zasiadłszy do fortepianu odegrał cały swój repertuar 
z »Menuetem skomponowanym na Oceanie Spokojnym« i Walczykiem pod tytułem Żal za uciekającym bezpowrotnie życiem (własne kompozycje!), a skończywszy na straszliwej jakiejś improwizacji (chlust!)”. Słynne improwizacje Witkacego, określane jako „chlusty”, traktowano jako grę w „udawanie” muzyki współczesnej. Niekiedy dźwięki wypływające spod palców artysty układały się w regularne kompozycje. Witkacy był znawcą materii muzycznej. Jasiński pisał: „Potem rozmowa zeszła na sprawy muzyczne. Na tym polu Witkacy bynajmniej laikiem nie był. Był on muzykalny z natury, grał na fortepianie w sposób jedyny w swoim rodzaju (…) i interesował się nader swoiście pewnymi zagadnieniami”.

Pozostały dwa zapisy muzycznych prób Witkacego. Pierwszy utwór – dedykowany Stefanowi Raczyńskiemu – nosi adnotację: „Jeden z tematów balwiernii, która pewno nigdy napisaną nie będzie. Op. 13, tempo maestoso”. Drugi – skreślony ręką Stefana Raczyńskiego – został nazwany: „Sonata fantastyczna. Tempo maestoso”.

Wielokrotnie wątki biograficzne Witkacego, związane z muzyką, będą pojawiać się w jego twórczości dramatycznej i powieściopisarskiej. 

Idealny czas dzieła teatralnego

Wtym tekście zajmę się analizą Sonaty Belzebuba. Budując dramat, Witkacy korzysta z nomenklatury muzycznej, motywów muzycznych, wreszcie wątku twórcy-kompozytora.
W ten sposób zabiera głos w dyskusji o procesie twórczym oraz niepokojach artysty z początku XX wieku. Materia muzyczna, po którą sięga autor, oddaje nastroje bohemy, kryzys sztuki oraz dominujące wówczas poglądy filozoficzne.

Dla konstrukcji utworu kluczowe jest słowo „sonata”. „Sonata” (od włoskiego sonare – dźwięczeć, brzmieć) to cykliczna forma muzyczna wykształcona w okresie klasycznym, jedna z podstawowych form muzycznych XVIII i XIX wieku. W ścisłym zna-
czeniu termin „sonata” oznacza cykliczny utwór na instrument solowy lub na instrument melodyczny i fortepian. W szerszym znaczeniu termin „sonata” może być rozumiany jako synonim cyklu sonatowego przeznaczonego na większą obsadę wykonawczą, np. kameralną (trio, kwartet, kwintet), orkiestrę, np. symfonia, albo na jeden lub kilka instrumentów solowych
i orkiestrę, np. koncert.

 

Bo naprawdę to coś, co jest we mnie, ma, zdaje się, formę sonaty i jest jakby jakieś nadludzkie.

 

Termin „forma sonatowa” tłumaczona jest jako złożona forma muzyczna, której nie należy utożsamiać z cykliczną formą sonaty, gdyż określa budowę pojedynczego ustępu – pierwszego allegro. Forma sonatowa składa się z szeregu współczynników. Stałe współczynniki tworzą: ekspozycja, przetworzenie i repryza. Do niestałych współczynników należy wstęp i koda. W ekspozycji przedstawione zostają dwa, zwykle kontrastujące ze sobą tematy. W przetworzeniu jeden temat lub oba poddane zostają zmianie melodycznej i rytmicznej...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy