Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktyczny Przewodnik Nauczyciela

6 września 2019

NR 32 (Wrzesień 2019)

Jak opowiadać wciągające historie? Podstawy storytellingu. Część 4. Montaż

0 74

Jedno z najważniejszych pojęć w obszarze współczesnej komunikacji? Montaż! „Montaż atrakcji”! Czyli takie wiązanie poszczególnych elementów naszej opowieści, które przyciąga uwagę, sprawia przyjemność i napędza lekturę. Montujemy filmy na YouTubie, podcasty, reklamy, opowiadania, powieści, teksty piosenek, narracje polityczne, „cefałki” i wiele innych rzeczy, które można zdefiniować jako story. Chodzi mi o to, że cel jest zawsze jeden: angażowanie odbiorcy.

„Montaż atrakcji” to słynna konstrukcja stworzona przez Siergieja Eisensteina, radzieckiego reżysera, o którym często wspominam na łamach „Polonistyki”.

„Gdybym (…) posiadał większą wiedzę o nauce Pawłowa – zwierzał się pewnego razu Eisenstein – wówczas swą teorię montażu atrakcji nazwałbym teorią bodźców artystycznych”. 

Sukces tkwi więc w odpowiednim bodźcowaniu tych, do których kierujemy nasze treści. Podkreślam to słowo, ponieważ chcę uprzytomnić wszystkim, że opowieść trzeba tak skonstruować, aby każdy jej element optymalnie współgrał z innym i zarazem intensyfikował siłę oddziaływania całej opowieści.

Kilka wskazówek

Montujemy po to, żeby pobudzać uwagę. Zaciekawiać. Generować uczucia. Coraz mocniej wciągać. Zapadać w pamięć. 

W gruncie rzeczy montaż to optymalizowanie konsumpcji – żeby nawiązać do ekonomii czy marketingu.

„Oczywiście zainteresowanie i fascynacja montażem (…) są całkowicie zrozumiałe, ponieważ rzeczywiście jest to technika skuteczna i o dużej sile oddziaływania” – czytamy w znanym podręczniku Davida Bordwella i Kristin Thompson. – „Konna galopada członków Ku-Klux-Klanu w Narodzinach narodu, sekwencja schodów odeskich w Pancerniku Potiomkin polowanie w Regułach gry, zabójstwo pod prysznicem w Psychozie, sekwencja nurkowania w Olimpiadzie, odkrycie przez Clarice Starling kryjówki mordercy w Milczeniu owiec, turniej rycerski w Lancelocie z Jeziora czy rekonstrukcja zamachu w Dallas w filmie JFK – każdy z tych słynnych momentów wiele zawdzięcza sztuce montażu”.

Tego rodzaju przykłady dowodzą, że treść należy w sposób przemyślany złożyć, żeby odpowiednio wpłynęła na adresata. Oczywiście, mając na uwadze jego satysfakcję.

Myślę tu choćby o takich prostych sprawach, jak odpowiednie rozpoczęcie danej sceny i jej zakończenie – mówi się czasem, że scenę trzeba jak najpóźniej zacząć i jak najwcześniej skończyć. Dzięki temu łatwiej podrażnić ciekawość. Inspiracji w tym zakresie dostarczają wideoklipy.

Myślę tu również o odpowiednim zderzaniu scen – pomiędzy nimi musi wytwarzać się energia, napięcie. Można tu przywołać wydawane ostatnio powieści Pauliny Świst, które są zmontowane z dwóch perspektyw narracyjnych bohaterów i bohaterki, co stanowi bardzo ożywiający zabieg. Jeszcze jeden przykład, tym razem z YouTube’a. Twórcy kanału Abstrachuje (i innych tego typu) często stosują montaż oparty na kontraście (choćby Oczekiwania vs rzeczywistość). Chwyt bardzo prosty, ale przecież bardzo lubiany. Filmiki zderzające podobne obrazy z dwóch różnych porządków cieszą się dużą popularnością.

Myślę tu również o ogólnym koncepcie porządkującym linię fabularną składającą się z poszczególnych scen. Zauważmy, że w najnowszych serialach chronologia często jest zaburzona i podporządkowana logice retrospekcji oraz futurospekcji. Znawcy tematu wspominają z tej okazji o kultowych Zagubionych, prekursorskim serialu jeśli chodzi o tego rodzaju eksperymenty formalne. 

Autorzy cytowanego powyżej podręcznika podkreślają, że montaż „kształtuje doświadczenie widza”, dlatego każdy storyteller musi bardzo dokładnie przemyśleć kwestię i, jak sądzę, opracować ją na swój własny charakterystyczny sposób. Montaż powinien być naszą wizytówką stylistyczną.

Dickens jako montażysta

W ostatnim odcinku, powołując się na Eisensteina, sugerowałem, że sukcesu sprzedażowego książek Charlesa Dickensa należy upatrywać w jego protofilmowości, jego filmowej wizualności. Ciekawym argumentem na rzecz tej tezy jest pewien fragment, który reżyser odnalazł w powieści Oliver Twist. Fragment będący warsztatową uwagą pisarza na temat montażu.

Posłuchajcie.

„W sferach teatralnych powszechnie znana jest opinia, na podstawie której określa się dobrze napisane melodramaty. Ich wartość zależy od tego, czy sceny tragiczne i komiczne przeplatają się tak, jak to czynią na przykład białe i czerwone warstwy w kawałku dobrego boczku. Bohater uginający się pod ciężarem przeciwności losu i niepowodzeń pada na słomiane łoże. W następnej scenie jego wierny, ale niewiedzący o niczym pachołek częstuje widzów jakąś komiczną piosenką. Patrzymy z bijącym sercem na bohaterkę uwięzioną przez nieludzkiego i dumnego barona. Cnota i życie nieszczęsnej są mocno zagrożone, dobywa więc ona sztyletu, aby cześć pierwszej opłacić kosztem drugiego. I wtedy, gdy ciekawość nasza sięga zenitu, rozlega się gwizdek. Zostajemy nagle przeniesieni do wspaniałej zamkowej komnaty, gdzie siwy książę wraz z wesołą czeredą lenników śpiewa chórem wesołą pieśń. Podobne zmiany rażą nas swoim brakiem logiki, a przecież nie są tak nierozsądne, jak by się mogły wydawać na pierwszy rzut oka. I w prawdziwym życiu podobne przejścia – od smacznie zastawionego stołu do łoża śmierci, od stroju balowego do żałoby – nie są ani rzadsze ani mniej niespodziewane. Cała różnica polega na tym, że w życiu sami uczestniczymy, w teatrze zaś jesteśmy tylko widzami. W teatrze aktorzy są obojętni na gwałtowne przejścia i burzliwe wybuchy namiętności lub uczucia, które widzowi wydają się niedorzeczne i nielogiczne. Te nagłe zmiany czasu, miejsca i zdarzeń stały się w książkach nie tylko uświęconym zwyczajem, ale poczytywane są za dowód pisarskiego kunsztu. Wielu bowiem krytyków widzi całą zasługę autora w umiejętności stawiania bohaterów w trudnej sytuacji przy końcu każdego rozdziału”.

W tych krótkich, ale treściwych rozważaniach znajdziemy najważniejsze zjawiska związane z montażem. 
 

Wyróżniłem te najważniejsze:

  • przeplatanie różnorodnych scen, które wywołuje…
  • coś w rodzaju kalejdoskopu uczuć;
  • przemyślane stymulowanie ciekawości;
  • dynamiczne zderzanie scen;
  • emocjonujące „wykańczanie”  poszczególnych jednostek opowieści;
  • niewiedza bohaterów skonfrontowana z wiedzą odbiorców.


Pisałem kiedyś, że Allan Edgar Poe wymyślił hollywoodzką filozofię opowieści. Jak widzimy, Dickens w połowie dziewiętnastego wieku z pełną premedytacją wcielał ją w życie. Nic dziwnego, że podbił swoimi opowieściami serca tysięcy czytelniczek i czytelników.

Montaż po amerykańsku

A teraz przykład współczesny.

Oto krótka an...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy