Dołącz do czytelników
Brak wyników

Motywowanie ucznia

7 listopada 2019

NR 33 (Listopad 2019)

Jak motywować, by nie demotywować

0 6

Pytanie zawarte w tytule jest tyle przewrotne, co prawdziwe. Dlaczego? Ponieważ nadmierna i nieumiejętna motywacja zewnętrzna – w przypadku dzieci generowana przez dorosłych daje efekt odwrotny do pożądanego. Czyli paradoksalnie wpływa na utratę zaangażowania i zainteresowania dziecka nauką, zamiast je wzmacniać. Zwiększenie nacisków i zachęt, czyli zwiększenie presji, nasila opór dziecka. Zamknięci w błędnym kole dobrych intencji i odwrotnych skutków stajemy się coraz bardziej bezradni, a uczeń coraz bardziej zniechęcone. Dlaczego tak to działa? I co zrobić, by było inaczej?

Presja rodzi opór dokładnie tak jak w fizyce. A siła oporu jest wprost proporcjonalna do siły nacisku. Krótko mówiąc, im bardziej my chcemy i naciskamy, tym bardziej uczeń nie chce i się przeciwstawia. Im bardziej my jesteśmy zaangażowani, tym mniej jest zaangażowane ono. Im bardziej nam zależy na jego wynikach, tym mniej zależy jemu. Im bardziej kontrolujemy sytuację, tym mniej uczeń czuwa nad własnymi sprawami.


Dlaczego tak się dzieje?


Przede wszystkim dlatego, że nie musi jeśli pamięta, mama lub pani, to w jakim celu i z jakiego powodu jeszcze uczeń ma zajmować się tym, co już jest nadzorowane przez innych? Nikt tak nie robi. Jeśli ktoś zdejmie z ciebie obowiązek lub odpowiedzialność za coś, to może przez krótką chwilę o to zawalczysz, ale jeśli ktoś inny konsekwentnie bierze to na siebie, to w końcu dasz sobie spokój  i zwolnisz się z pamiętania o tym. I jest to w gruncie rzeczy całkiem racjonalne działanie. To, czy pamiętasz, czy nie, nie ma znaczenia, jeśli masz pamięć zapasową, zewnętrzną, w postaci dorosłych. Po co się wysilać, jeśli przy braku wysiłku efekt jest ten sam?

Co jeszcze? Jeśli ktoś potencjalne cele dziecka czyni swoimi (tak jak w przypadku dorosłych, którzy sukcesy lub porażki dziecka traktują jak własne), to de facto uprzedmiotowia ucznia w całym procesie. Jeśli twoje zaabsorbowanie wynikami i ocenami ucznia jest zbyt duże, to dziecko w tym wszystkim znika; jego po prostu nie ma. I ono tak to odbiera. Jego decyzyjność jest żadna, jeśli to ty wyznaczasz cele i egzekwujesz ich realizację; jeśli cieszysz się z efektów bądź nimi załamujesz, nie ma miejsca na ucznia, na jego chęci, pomysły, uczucia. Jest ono tylko trybikiem w maszynie edukacji, wyrobnikiem, który ma uzyskać odpowiedni wynik/dyplom. To bardzo smutna pozycja, generująca poczucie bezsilności i odbierająca poczucie sprawstwa i sensu. Obniża nie tylko motywację, lecz także ogólne samopoczucie i poczucie wpływu na własne życie oraz samoocenę. Jeśli do tego włączamy w nasze działania różnego rodzaju kary, eskalujemy negatywne oddziaływania.

Krótko mówiąc, biorąc na siebie nadmierną odpowiedzialność za wyniki dziecka, czynimy je nieodpowiedzialnym. Nadmiernie się angażując, czynimy je niezaangażowanym, a nadmiernie planując za nie i organizując mu pracę, niezorganizowanym i niezdyscyplinowanym.

Czy to znaczy, że dorosły powinien stać obok z założonymi rękami? Oczywiście, że nie. To druga skrajność pozostawienie dziecka samemu sobie. Równie niekorzystna co nadmierna kontrola.


Dorosły we właściwej roli

  • Rolą dorosłego jest poznawać dziecko, a przez to umożliwiać mu poznawanie siebie, rozpoznawanie talentów, zainteresowań i pasji.
  • Rolą dorosłego jest wzmacniać ucznia, wskazując na jego mocne strony, osiągnięcia, postępy, nawet jeśli są to małe kroki na drodze do efektu docelowego.
  • Rolą dorosłego jest wspierać ucznia i pomagać mu rozwijać umiejętności niezbędne do nauki i wyznaczać cele. Uczyć, jak je realizować.
  • Rolą dorosłego jest ukazywać sens i wartość nauki oraz zachęcać dziecko do osiągania mistrzostwa w wybranych dziedzinach.
  • Rolą dorosłego jest cieszyć się radością ucznia z jego sukcesów, udzielać mu wsparcia emocjonalnego w przypadku doznawanych porażek oraz dodawać sił do podejmowania kolejnych prób.

Dlaczego? Ponieważ elementy kluczowe dla zaangażowania i wytrwałości to:

  • ciekawość i otwartość to podstawowe atrybuty cechujące postawę nastawioną na zdobywanie wiedzy i umiejętności. Odwrotnie do postawy znudzenia lub obrony przed wiedzą, którą ktoś chce nam wtłoczyć wbrew naszej woli;
  • przekonanie o tym, że to, co robię, ma sens (wiem, po co to robię, co mi to da); pomaga w tym zorientowanie na cel (wiem, co chcę osiągnąć);
  • poczucie autonomii (to moja decyzja, mój wybór; chcę to zrobić);
  • wiedza i umiejętności (wiem, jak to zrobić lub co i jak ćwiczyć, aby to osiągnąć);
  • wiara w siebie przekonanie o własnych możliwościach (mogę to osiągnąć);
  • dążenie do mistrzostwa, ponieważ samodoskonalenie i satysfakcja z osiągania coraz lepszych wyników są samowzmacniającym mechanizmem napędzającym nas do wytężonej pracy. Umiejętność przeżywania satysfakcji, czyli cieszenie się każdym kolejnym krokiem na drodze do celu, czyli pozytywne emocje towarzyszące uczeniu się, nie tylko pomagają zapamiętywać (fizjologicznie ułatwiają kodowanie w mózgu), lecz także dodają energii do zwiększonej aktywności mózgu i/lub ciała;
  • świadomość procesu nauki (z początku jest trudniej i mniej satysfakcjonująco, z czasem nabiorę biegłości, będzie to dla mnie łatwiejsze i przyjemniejsze; trening czyni mistrza; w trakcie ćwiczeń będę popełniać błędy, ponieważ jest to nieodłączny element uczenia się);
  • świadomość swoich mocnych stron (które przede wszystkim należy rozwijać i w które należy inwestować, a także na których można bazować, zmagając się z trudnościami) oraz świadomość słabszych stron (tu istotne jest rozróżnienie, które umiejętności bądź cechy warto lub trzeba ćwiczyć, aby skorygować ewentualne niedostatki, a które należy po prostu zaakceptować jako część siebie, jako że dążenie do ideału to cel niedościgniony i doskonały przepis na nieustającą frustrację);
  • równowaga – czas na naukę powinien być zawsze odpowiednio zrównoważony czasem na odpoczynek i zabawę, ponieważ to właśnie wtedy organizm regeneruje się i nabiera sił (oraz ochoty) do dalszego wytężonego wysiłku.

     

Pozytywne i efektywne motywowanie młodego człowieka

 

  1.  Autentyczny zachwyt i zaangażowanie w naukę i rozwój ważnych dorosłych. To absolutna podstawa, często kompletnie pomijana. Nauczyciel pasjonat, który sam dobrze się bawi, ucząc dzieci, który cieszy się nawet niewielkimi sukcesami dziecka, stawianymi pytaniami (zwłaszcza gdy są trudne lub kwestionują utarte schematy), podejmowanymi mimo niepowodzeń próbami, jest niezwykle inspirującą postacią i potrafi zarażać uczniów własnym entuzjazmem. Podobnie jak rodzic, który cieszy się rozwojem swojego dziecka, a jednocześnie sam jest ciekawy świata, dowiaduje się nowych rzeczy, nabywa nowe umiejętności i dzieli się nimi z dzieckiem. Niezbędna wydaje się doza dystansu do siebie i poczucie humoru, aby nauka zamiast ciężką pracą była przede wszystkim ciekawą przygodą.
  2. Pokazywanie uczniowi celu i sensu nauki. I nie chodzi tu tylko o abstrakcyjne (i nie zawsze prawdziwe) powtarzanie od początku szkoły: ,,Jak będziesz się dobrze uczył, to będziesz miał dobrą pracę w przyszłości" (lub co gorsza: ,,Jak nie będziesz się uczył, to będziesz kopał rowy"). Chodzi o pokazywanie zysków i korzyści na tu i teraz (np. ,,Dzięki temu, że umiesz angielski, rozumiesz ulubione gry, ilmy, piosenki; możesz się samodzielnie porozumiewać za granicą lub poznawać ludzi z całego świata"), a także możliwości realizowania celów dziecka w przyszłości (,,Dzięki temu, że dużo się nauczysz i będziesz miała dobre wyniki, masz szansę dostać się na medycynę i zostać lekarzem, o czym marzysz"). Warto też wskazywać na praktyczne aspekty (jeśli takie są) nauki dla radzenia sobie w życiu (np. ,,Umiejętność liczenia procentów przydaje się w dorosłym życiu, np. gdy bierzesz kredyt", ,,Jeśli potrafisz policzyć proporcje, to możesz np. zrobić sam żywicę syntetyczną, z której możesz tworzyć różne rzeczy"). Jeśli sami mamy takie doświadczenia, że przydało się nam w życiu coś, co wydawało się z perspektywy nauki szkolnej bezużyteczne, warto się nimi podzielić. Jeśli się nie przydało, również warto to przyznać (,,Tak, to wydaje się mało przydatne; niestety jest częścią programu. Na szczęście uczysz się też rzeczy bardziej potrzebnych jak myślisz, co jest według ciebie najbardziej przydatne?" lub ,,To potrzebujesz wiedzieć, aby nauczyć się rzeczy bardziej zaawansowanych i bardziej praktycznych"). Warto pamiętać, że autentyczność zawsze zwiększa wiarygodność dorosłego i wpływa pozytywnie na jego autorytet.
  3. Ważne, by dorosły pomagał uczniowi rozpoznać jego zasoby, mocne strony i je podkreślał, zamiast skupiać się na niedociągnięciach, żeby pokazywał mu, z czym sobie radzi i w czym jest dobre. To baza i napęd do radzenia sobie z tym, co trudne. Ważne, by dorosły pomagał dziecku znajdować pasje będące wypadkową zainteresowań oraz zdolności. Ponieważ wzmacniamy to, co zauważamy, warto podkreślać nie błędy czy deficyty, tylko mówić dzieciom o tym, co potrfaią, do czego mają zdolności (nawet jeśli te zdolności nie są stricte związane z nauką szkolną, ale np. z tańcem, śpiewem, twórczością manualną, talentami interpersonalnymi, przywódczymi itd.). To zachęca uczniów do dalszego rozwoju oraz pomaga radzić sobie z trudnościami, które wówczas n...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy