Dołącz do czytelników
Brak wyników

Innowacje polonistyczne

9 listopada 2021

NR 44 (Listopad 2021)

Innowacyjnie o innowacjach językowych – jak atrakcyjnie omawiać zagadnienia językowe

0 18

Jeśli innowacja może być sposobem na edukacyjny sukces, to dlaczego nie wykorzystać jej także jako inspirującego tematu lekcji?

Pojęcie innowacji, znane nam wszystkim, dawnym studentom polonistyki, jako innowacje „językowe”, które dotąd kojarzyły się wyłącznie z kolokwiami i egzaminami, zrobiło w ostatnich latach niebywałą karierę. Problematyka innowacyjności w wielu dziedzinach to jedno z najważniejszych i najczęściej omawianych zagadnień w mediach, na konferencjach naukowych i popularyzatorskich, w czasie najróżniejszych debat. Mamy więc szereg związków wyrazowych związanych z pojęciem innowacji: innowacyjne metody nauczania, technologie, innowacyjne produkty, innowacyjne rozwiązania, strategie, partnerstwo, firmy, „Innowacyjne Mazowsze”… 

POLECAMY

Czego NIE robić?

Wydawałoby się, że innowacje językowe mogą być też ciekawym tematem na lekcje. A jednak dość często zdarza się, że nauczyciele, zwłaszcza na wyższych etapach edukacji, niechętnie realizują tematy językowe, starają się je marginalizować, czyniąc literaturę dominantą wszystkich rozkładów materiału. To, co muszą, bo jest w podstawie programowej, zamykają w kilku zadawanych do domu ćwiczeniach – gotowcach – i odhaczają jako „przerobione”. Co ambitniejsi nauczyciele podejmują się jednak refleksji na temat tego, jak przełożyć poszczególne i ogólne treści z podstawy programowej na materiał dla swoich uczniów, tak by przy ograniczonych możliwościach czasowych poruszane zagadnienia ich zainteresowały i pozostały w pamięci na dłużej. Można oczywiście – jak robi to wielu – wykorzystać przypadkowe ćwiczenia, gotowe zadania, których celem jest utrwalenie językowych wzorców, są one jednak zwykle mało atrakcyjne dla samych odbiorców. Uczniowie na takich lekcjach nudzą się, wykonują zadania bez zaangażowania, a wiedza nabyta dość szybko ulatuje. Ćwiczenia w podręcznikach, standaryzowane i powielające przykłady, są trochę jak fast foody – sformatowane pod wszystkich i tak naprawdę dla nikogo. Niby każdy je lubi, ale nie każdemu (a pewnie mało komu) to służy. Przekonał się zresztą o tym niejeden nauczyciel, który kiedykolwiek zadawał uczniom zadania z zeszytów ćwiczeń. Znajdują się tam zwykle podobnie formułowane zadania z niezliczonymi przykładami, zgodnie z zasadą, że „aby nauczyć się jakiegoś zagadnienia, należy zrobić z niego sto przykładów”. 

Nie do końca tak to działa!

To podpowiadają nam neurobiolodzy, którzy w nauczaniu ponad treningi przedkładają wyzwania problemowe dla mózgu. Okazuje się, że wykonanie wielu zadań ułożonych podobnie niekoniecznie przynosi zamierzone efekty. Najlepiej widać to zresztą w edukacji wczesnoszkolnej, w której prawdziwą manią ogarnięci są czasem rodzice, pilnujący, aby zeszyty ćwiczeń ich dzieci wypełniały co do jednego zadania. Jak się okazuje, przymuszone do tego dzieci niekoniecznie robią oczekiwane postępy. Dlaczego tak się dzieje? No właśnie. Wszechobecna kultura fast foodu, oparta na zasadzie: „dużo i szybko”, dotarła do każdej dziedziny życia, także do edukacji. Uczeń, który otrzymuje do domu zadanie: „wykonaj polecenia od strony… do strony…”, tak naprawdę nie otrzymuje żadnego sensownego problemu do rozważenia, żadnej intrygującej zagadki, żadnego materiału do zbadania. Po prostu ma wykonać trening – jak sportowiec, który codziennie robi dwadzieścia pompek. Mózg, tak jak mięśnie, powinien kształtować się pod wpływem tych ćwiczeń. Jednak mózg to nie to samo, co ciało. A nawet codzienne wykonywanie dwudziestu pompek nie zapewni ciału oczekiwanej kondycji. 
Tak samo uczniowski mózg niewiele korzysta z wykonywania ciągu niepołączonych ze sobą problemowo zadań, a ćwiczenia układane ciurkiem są dosyć powierzchowne. Celem ucznia w takim momencie jest –
po pierwsze – jak najszybsze wykonanie zadań, aby zyskać wolny czas, a po drugie – osiągnięcie wyniku adekwatnego do właściwej odpowiedzi, aby zdobyć dobrą ocenę. Przyznacie, że nie ma to wiele wspólnego ani z głębokim przyswajaniem wiedzy, ani z kształceniem kompetencji kluczowych, ani z rozumieniem problemu omawianego na lekcji, a już na pewno z celami ujętymi w podstawie programowej i założeniach lekcji przygotowanych przez nauczyciela. Nic dziwnego, że brak w tym zaangażowania, więc większość ćwiczeń jedni od drugich bez zastanowienia przepisują przed lekcją, osiągając własne cele, a niekoniecznie cele założone w toku nauczania. 

Kierunek: skuteczność

Jakie zadania uczeń lepiej przyswoi? Co zrobić, aby praca ucznia nabrała sensu? Stawiam tezę, że sens szkoły i nauczania zaczyna się dopiero tam, gdzie kończy się opisana powyżej kultura fast foodu. Inaczej mówiąc: nasze działania będą tym bardziej skuteczne, im bardziej zadania spersonalizujemy, skroimy na miarę uczniów; im bardziej upodmiotowimy człowieka, który po naukę do nas przychodzi. Nie jest to żadna rewolucja, na tym bowiem opiera się od wieków idea rozwoju – cała ludzka wiedza bierze się po prostu z indywidualnego/zbiorowego doświadczenia, eksperymentu, obserwacji i analizy zjawisk. Czyniąc z naszych uczniów badaczy świata, dajemy im większą możliwość rozwoju, większą szansę edukacyjną.
Jak to zrobić?

Zaangażuj (się)!

Przede wszystkim odwracamy schematyczne myślenie o toku lekcji i wbrew przyzwyczajeniom nie podajemy na początku lekcji podręcznikowej teorii. Zaczynamy od problemu, zagadki, ciekawego materiału do analizy. Jest to już sytuacja, w której możemy zaangażować uczniów – najpierw emocjonalnie, ponieważ materiał, jaki im proponujemy, bawi ich, oburza, intryguje, skłania do refleksji. Dobrze, jeśli nauczyciel tworzy zadanie, które odpowiada na pytania: „Dlaczego tak jest?”, „Jak to działa?”, „Jak to można wytłumaczyć?”, „Po co?”.
Opiszmy to na przykładzie wprowadzanego tematu z treści podstawy programowej: 

Uczeń: odróżnia zamierzoną innowację językową od błędu językowego; określa funkcje innowacji językowej w tekście. 

Według fastfoodowego schematu nauczyciel prosi uczniów o otwarcie podręcznika „na stronie…”, odczytanie definicji innowacji językowej, rodzajów innowacji i wykonanie kilku ćwiczeń. Potem nastąpi kartkówka, sprawdzian, test – i temat „przerobiony”. Nauka przez badanie zjawisk odbywa się w niejako odwróconej kolejności. Nauczyciel i uczniowie zaczynają od obserwacji zjawisk na określonym materiale, najlepiej bliskim uczniom. Mogą do tego posłużyć: teksty piosenek ulubionych artystów, screeny dialogów z mediów społecznościowych, nagrania żywej mowy, filmy z YouTube’a, ulubione podcasty, język popularnych youtuberów. Taki materiał może zebrać sam nauczyciel, ale jeszcze lepiej, gdy gromadzą go uczniowie – każdy uczeń wybiera to, co mu się podoba. Już w tym momencie następuje personalizacja nauki. Uczniowie są połączeni w mniejsze grupki badawcze lub samodzielnie dobierają materiał badawczy do swoich zainteresowań, a potem go analizu...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy