Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktyczny Przewodnik Nauczyciela

29 czerwca 2021

NR 42 (Lipiec 2021)

Dialog międzypokoleniowy w lekturach szkolnych

22

Każdy z nas czyta inaczej. Kiedy pytam uczniów, dlaczego tak bardzo lubią fantastykę, mówią, że dzięki niej są w stanie uciec od zwykłego świata. Niektórzy czytelnicy delektują się językiem książki, inni są zmęczeni śledzeniem, czy każdy przecinek jest na swoim miejscu. Są i tacy, którzy pomijają przydługie opisy (nie tylko u Elizy Orzeszkowej czy Henryka Sienkiewicza), bo liczy się dla nich tylko akcja.

POLECAMY

Nie ukrywam, że i dla mnie literatura jest pewnego rodzaju ucieczką; zamiast akcji wolę piękny język, a przecinki potrafią wyssać ze mnie resztki energii, ponieważ nie oceniam książki po okładce, ale po przecinkach – już tak mam. Mam jeszcze jedną tajemnicę. Jako nauczyciel nie tylko języka polskiego, lecz także filozofii i etyki (w obliczu braku podręcznika z tekstami źródłowymi), kiedy czytam książkę, zastanawiam się, który fragment można by pokazać uczniom, o jakim problemie dałoby się z nimi podyskutować. Przedzieram więc kolejne zakładki na pół i jeszcze na pół i zaznaczam strony, które (prędzej czy później, lecz raczej później) skseruję i na których podstawie przygotuję nowy scenariusz lekcji.

Literatura daje nam duże pole do rozmowy. Istnienie jakiejś wartości przecież uskrzydla postać! I przeciwnie – brak tej wartości sprawia ból. Ale sama obecność motywu w dziele skłania nas, czytelników, do refleksji.

Uczniowie angażują się w rozmowę, otwierają się, zaskakują trudnymi pytaniami podczas pracy z tekstem. Mam tu na myśli propozycje wyszukane samodzielnie, lecz również teksty z podręczników do języka polskiego. One są świetne! Pochodzą z różnych kręgów kulturowych, poruszają najróżniejsze problemy, a tym samym poruszają… dziecko. Jest to potencjał, którego brakuje – w moim odczuciu – szkolnym lekturom obowiązkowym. Wśród nich jest oczywiście wiele wybitnych dzieł, a motywy w nich zawarte mają jak najbardziej charakter uniwersalny, z tym że samo przebrnięcie przez oświeceniową Żonę modną Ignacego Krasickiego jest już problemem samym w sobie. Z uwagi na trudny, archaiczny język to ja czytam uczniom ten tekst! Zatrzymujemy się co kilka linijek i objaśniamy, co się wydarzyło, co oznacza dany wyraz czy dane sformułowanie. Trudno w tej sytuacji o poruszenie wywołane sytuacją człowieka, który dokonał złego wyboru i który zrezygnował z miłości na rzecz korzyści innego typu…

Niewątpliwie cennym dziełem jest Zemsta Aleksandra Fredry i pewnie tematów do rozmów też można by było z niego wydobyć sporo, niemniej zdarza mi się czuć mało komfortowo, gdy przekonuję uczniów do tego, że coś jest komiczne, mimo iż ich to coś najwyraźniej nie śmieszy (lata temu byliśmy po drugiej stronie – nas też przekonywano, że komizm w Zemście istnieje…).

Czytam artykuły wielu doskonałych polonistów, którzy stają na głowie, by uatrakcyjnić młodzieży lekcje poświęcone lekturom. Dzięki nim lektury nie kojarzą się z przykrym obowiązkiem, ale z nauką przez zabawę. Mimo to te książki często nie są w stanie porwać dziecka. Nie kojarzę takiej sytuacji, by uczeń klasy VII lub VIII z wypiekami na twarzy powiedział, że lektura obowiązkowa była świetna! Trochę lepiej jest z książkami dla klas IV–VI (np. Opowieści z Narnii), a już o niebo lepiej z lekturami uzupełniającymi. Uczniowie – po przeczytaniu Czerwonego krzesła Andrzeja Maleszki – sięgają po kolejne tomy z serii Magiczne drzewo. Opisane tam problemy, mimo konwencji fantastycznej, są bliższe dziecku niż świat polskiej szlachty w dobie oświecenia. Kiedy uczniowie zachwyceni opowiadają, jak bardzo podobała im się powieść Charlie i fabryka czekolady, pytam, czy już znają Matyldę Roalda Dahla i mówię, że to jest naprawdę dobra książka. I faktycznie sięgają po tę pozycję! Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której polecam dzieciom – zafascynowanym Zemstą – Śluby panieńskie.

Dialog międzypokoleniowy w lekturach uzupełniających

Jednym z tematów, których brakuje mi w lekturach obowiązkowych, jest rodzina, porozumienie (bądź jego brak) między pokoleniami. Nie oznacza to, że motyw rodziny nie pojawia się nigdzie. W młodszych klasach mamy rodzinę w Mikołajku, Chłopcach z Placu Broni, w starszych –
w Opowieści wigilijnej (lubianej przez dzieci), Trenach czy Balladynie. Chodzi mi jednak o tę relację, jaka może się wytworzyć między uczniem a bohaterem literackim, o możliwość utożsamienia się z postacią książkową.

Rodzina – tak jak miłość i przyjaźń – jest dla dzieci bardzo ważna. To, jacy jesteśmy, przecież w dużej mierze zależy od tego, pośród jakich ludzi się wychowaliśmy. I tu nadzieję pokładam w lekturach uzupełniających.

Swoistym hołdem oddanym rodzinie jest cykl Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz (powieści te są rekomendowane przez podstawę programową jako lektury uzupełniające). Przez kilka lat, kiedy pracowałam w gimnazjum, omawiałam z młodzieżą Kwiat kalafiora. Tak naprawdę większość tematów dotyczyła rodziny. Uczniowie sporządzali dwa plany dnia – jeden dotyczył zwyczajnego dnia ich życia, drugi – dnia po przejęciu obowiązków rodzica (kto zna Jeżycjadę, ten wie, że Mila Borejko, mama czterech córek, trafiła do szpitala na dłuższy czas). Uczniowie uczyli się sporządzać harmonogram wydarzeń, ale poświęcali też czas na refleksję o rodzicach i o tym, ile mają oni obowiązków.
Borejkowie byli ubodzy, ale przez ich dom (prawie w całej serii, nie tylko w Kwiecie kalafiora) przewija się tłum gości. Każdy gość czuje się tam dobrze (prawie każdy, bo wyjątek stanowią osoby, które krzywdzą ze zbyt dużą mocą – innym wybacza się nadspodziewanie szybko).

Każdy, kto pobył w nim [mieszkaniu Borejków – MT] choćby pół godziny, wychodził pełen uznania dla jego przytulności, urody i nieokreślonego wdzięku, jakim oddychał tu każdy kąt. Nie zdawano sobie przy tym sprawy, że podobne cechy miałoby każde mieszkanie tej rodziny i że wrażenie przytulności nie rodziło się bynajmniej w umeblowaniu czy dywanach.

Przytulnie było po prostu z tymi ludźmi – niezamożnymi, niezaradnymi i pozbawionymi siły przebicia. To dlatego goście u Borejków siedzieli zawsze dłużej, niż wypadało, a niejeden z nich zasiedział się i do późnej nocy, choć często jako jedyny poczęstunek wjeżdżała na stół herbata i chleb z dżemem.

Zresztą fakt, że w nowym mieszkaniu było więcej miejsca i że nareszcie można było zapraszać wszystkich gości, jakich miało się ochotę zobaczyć, stanowiło dla każdego z Borejków źródło nieustającej uciechy. A to się czuło1.

Na jednej z lekcji padało ważne pytanie: dlaczego sąsiadka Borejków – pani Szczepańska – jest dokuczliwa, zgryźliwa, ma wiecznie o coś pretensje. Ona mieszka sama, nie ma do kogo otworzyć ust. Zza ściany zaś dobie-
gają śmiechy, strzępy rozmów – wszystko, co kojarzy się z życiem rodzinnym. Na panią Szczepańską często natyka się najstarsza z córek – Gabrysia. Rozmawia ze staruszką dość spokojnie. Jednym z tematów poruszanych z gimnazjalistami były właśnie relacje między młodzieżą a pokoleniem starszych ludzi. Nierzadko komentarze tych drugich denerwują.

Młodzi ludzie nie lubią być pouczani. To wdzięczny temat do rozmów. Czy babcia i dziadek nie wiedzą nic, bo są „z innej epoki”, czy przeciwnie – wiedzą wiele, bo i przeżyli wiele, a zatem mają sporo doświadczeń? Jak reagować na komentarze? Czy agresja jest dobrym rozwiązaniem na wszystko? Czy lepiej zbudować most komunikacyjny? Nie bez powodu powieść kończy się sceną, w której obserwujemy przemianę sąsiadki. Obdarzona dobrem – przychodzi do Gabrysi z czekoladą.

W kolejnym tomie cyklu – Idzie sierpniowej – bohaterami są m.in. nieznośni bracia Lisieccy. Ich zachowanie jest ewidentnie wynikiem braku miłości. Są z bogatej rodziny, inaczej niż Borejkowie, ale reprezentują też inny niż oni system wartości. O nich mowa w poniżej zacytowanej rozmowie Idy Borejko ze znajomym:

– Dobrze poszło, co? – zapytał Krzysio. – Wyglądali, jakby po raz pierwszy słuchali głośnego czytania.
– Przecież tak chyba i było. Kto im ma czytać głośno, zastanów się. Mamusia? I co ma czytać? Książek nie można dostać i pani Lisiecka na pewno nie będzie stawać na głowie, żeby zdobyć dla dzieci coś do czytania. Podejrzewam, że oni w ogóle nie mają książek
– Ida, wyobraź sobie przez moment, ile jest w naszej dzielnicy dzieci, które tak żyją i będą żyć. A ile jest w naszym mieście? A w województwie? A w całej Polsce?
– Brr – powiedziała Ida. – Ty wiesz, co to będą za dorośli?
2

Takie przykłady można mnożyć. Dodam tylko, że nie każda scena związana z Borejkami jest idealna. Jest realistyczna, a przez to właśnie ważna. Problemy związane z porozumiewaniem się młodzieży z dorosłymi stają się wszak źródłem cierpienia. Jako przykład przytoczę cytat z powieści Czarna polewka:

– No, więc, wracając do rzeczy, powiem ci, że niech oni wszyscy mnie nie denerwują. Zamiast się cieszyć, że chcemy wszystko załatwić legalnie, uczciwie i sakramentalnie, a do tego jeszcze zgodnie ze staropolską tradycją – oni nam odmawiają zgody. Teraz rozumiem, dlaczego nikt dziś rodziców nie pyta o zdanie.
– No?
– Bo jak się ich pyta, to oni się z reguły nie zgadzają.
– Dlaczego, jak myślisz?
– Bo są tacy ostrożni. Tyle mówią o trudnych czasach. A co, dawniej czasy nie były trudne? Gdyby wszyscy byli tacy przewidujący za młodu, to ludzkość z pewnością by wymarła.
– Tu masz rację. Gdyby moja mama była tak rozważna, jak oni by chcieli, to na pewno nie byłoby na świecie Róży, a już tym bardziej – mnie.
– I byłaby samotna oraz nieszczęśliwa. A gdyby nie było nas, całej trójki… Ciekaw jestem, czy mój tata byłby teraz inny, szczęśliwszy, z poczuciem sukcesu? Zamożniejszy?
– Kto wie.
– Nikt nie wie. Patrzą wstecz i żałują swoich błędów, patrzą w przód i boją się przyszłości (…)
3.

Dialog międzypokoleniowy jest głównym motywem w Czerwonym krześle Andrzeja Maleszki. Rodzina Ross, na którą składają się rodzice i troje dzieci, podobnie jak Borejkowie, jest biedna, ale tego, co stanowi prawdziwą wartość w ich życiu, im nie brakuje – miłości, rozmów, akceptacji. Po drugiej stronie jest ciotka Maryla (późniejsza Wiki), zgorzkniała, samotna, władcza, bezkompromisowa, niezbyt szczęśliwa kobieta sukcesu. Kiedy pewnego dnia czerwone krzesło nieopacznie spełnia życzenie ciotki, by Rossowie przyjęli oferowaną im pracę i zostawili własne dzieci na rok, celem dzieci staje się odzyskanie rodziców. Co ważne, ciotka zostaje przemieniona w kilkuletnią dziewczynkę, ale jest w stanie zrobić wszystko, by nie wracać do dawnej postaci. A przecież miała wszystko – najpiękniejszy dom ze służą, najlepszy samochód,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy