Dołącz do czytelników
Brak wyników

Książka na zakręcie

29 czerwca 2021

NR 42 (Lipiec 2021)

Zielona wyspa

Nuala Ni Dhomhnaill to irlandzka poetka, nagrodzona w 2018 roku Nagrodą im. Zbigniewa Herberta. Jej pierwszy tom wierszy właśnie ukazał się po polsku. Dhomhnaill pisze po gaelicku, czyli w języku irlandzkim, którym płynnie potrafi się posługiwać dzisiaj tylko kilkadziesiąt tysięcy osób. Urodzona i wychowana w mieszanej rodzinie angielsko-irlandzkiej, od małego posługiwała się angielskim, a dopiero jako młoda kobieta postanowiła pisać w języku przodków. Wykonała tym samym krok dokładnie odwrotny do wielu twórców irlandzkich, którzy pisali i piszą po angielsku, bo język ten gwarantuje im dotarcie do olbrzymiego grona czytelników. Dhomhnaill, choć płynnie posługuje się oboma, nie tłumaczy sama swoich wierszy na angielski, zawierzając innym poetom i tłumaczom. 

Nuala Ni Dhomhnaill

POLECAMY

Muzyka w eterze

Leniwy poranek w łóżku, miałabym 
sobie żałować?
Czyż nie spędzam całego życia, 
wożąc marudne dzieci do szkoły?
Dziś rano są daleko, 
a w dodatku, jak cudownie, 
wszędzie w Irlandii 
spadł śnieg.

Wciskam guzik, Raidio na Gaeltachta
podaje prognozę pogody na dziś. 
„Na drogach jest szklanka, zwłaszcza we wschodnich hrabstwach. 
Główna droga do Dublina to jedna wielka tafla lodu, 
a boczne zablokował śnieg. 
W ciągu dnia w całym kraju
spodziewane są śnieżyce. W wielu miejscach 
jezdnie będą śliskie. Temperatura utrzyma się
poniżej zera. Wydano ostrzeżenie przed wichurą”. 

Naciskam znowu i Trzeci Program BBC
wypełnia pokój radosną muzyką – 
To Las Cantigas de Santa Maria
 z trzynastowiecznej Hiszpanii. 
Słyszę w tych pieśniach jak echo mauretański głos
i pobrzmiewają mi w nich dzisiejsze arabeski
i długie monotonne melodie Arabów, 
chociaż król Kastylii, Alfons X Mądry, 
który je zebrał i spisał, nie byłby zbyt szczęśliwy, 
gdyby mu to powiedzieć. 

Nieważne, nawet pod sekciarskimi rządami
muzyka przetrwa i zwycięży.  

Wstaję. 
Niebo jest przejrzyste, 
a świat całkiem pusty, 
krajobraz wokół zupełnie się zmienił. 
Czuję się tak pewnie jak kartka gotowa
na zapis historii mojego życia. 
Muzyka jest wspaniała. 
Słyszę w niej wschód słońca
i jego trójmiarowy taniec na niebie
o mroźnym poranku, takim jak ten, 
w Hiszpanii, bodaj siedemset 
lat temu. Przynosi 
kolory i kształty, nagle
błyskające w moim umyśle, 
białym jak papier,
czystym i desperackim
jak ziemie wyludnione przez Wielki Głód, 
pokryte śniegiem. 

Ten jej wiersz wydaje mi się typowy, bardzo reprezentatywny dla jej twórczości, gdzie płynnie dokonuje się przejście od tu i teraz do wszędzie i zawsze, od jednostki do wydarzeń historycznych, od współczesności do przeszłości, od doświadczenia ciała do doświadczenia kulturowego. Punkt wyjścia, sytuacja liryczna wydają się właściwie banalne, dość pretensjonalne nawet: oto kobieta w wieku średnim pozostaje na jeden dzień sama w domu, zmęczona obowiązkami przy dzieciach, wysyła je do rodziny. Snuje się po domu, słucha radia, kontempluje przyrodę za oknem. I w tym momencie rozpoczyna się seria przeskoków, cięć w czasie i przestrzeni, przy czym zawsze punktem powrotu jest ona sama stojąca w ciepłym domu, usytuowanym w pustym krajobrazie śnieżnej Irlandii. Przeskoki te dokonują się zaś tylko w jej wyobraźni, napędzane przez doznania zmysłowe – wzrok pada na śnieg, ucho łapie dźwięki muzyki i tyle tylko wystarcza, by uruchomić ciągi skojarzeniowe rozciągające się na około 700 lat i dwa kontynenty. 

Historia

Muzyka w eterze odsyła do dwóch wątków historycznych – najpierw emitowana w radio pieśń maryjna przywołuje skojarzenie z czasami Alfonsa X, króla Kastylii, który popierał ponadreligijną instytucję – szkołę tłumaczy w Toledo, w ramach której chrześcijańscy, żydowscy i arabscy tłumacze dokonywali licznych przekładów, przybliżając Europie dziedzictwo myśli antycznej, w tym między innymi Arystotelesa – jego pisma funkcjonowały bowiem już wcześniej po arabsku. Szkoła ta zakończyła swoją działalność wraz ze śmiercią Alfonsa w 1284 roku. Sam król zbierał i spisywał pieśni maryjne, ale też prowadził wojnę przeciwko Arabom, próbując odbijać z ich rąk kolejne obszary na Półwyspie Iberyjskim. W wierszu Dhomhnaill widoczne jest napięcie pomiędzy – jak byśmy dzisiaj powiedzieli – przejawami tolerancji i nietolerancji w działaniach króla, nazywanego przez potomnych Alfonsem Mądrym. „Nie byłby zbyt szczęśliwy” to właśnie fraza, która przywołuje tę niezwykle skomplikowaną historię, która poza kontekstem XIII wieku i rekonkwistą wydawać się musi nielogiczna. 

Jednocześnie jednak Muzyka w eterze to połączenie ludowej wrażliwości na przyrodę i dźwięk z zupełnie intelektualnym doświadczeniem sztuki i świata. 

Równie ważny jest tutaj także mroźny, pusty krajobraz i Wielki Głód. Dhomhnaill chodzi tutaj o plagę, która spowodowała, że w latach 40. XIX wieku rozpoczął się w Irlandii potężny głód, który wymiótł 1/3 mieszkańców. Pierwotniak grzybopodobny, zaraza ziemniaczana, przywleczona ze Stanów Zjednoczonych, spowodowała gigantyczną plagę głodu. Chłopi z Irlandii żywili się, jak większość chłopów europejskich tej epoki, właśnie ziemniakami. Zboże, uprawiane z myślą o sprzedaży i zapewnieniu podstawowych potrzeb, rodziło wtedy dobrze, ale zyski ze sprzedaży były niskie i ledwo starczały na zapłacenie podatków. Plaga ta uderzyła zatem w najuboższych, przez kilka lat dziesiątkowała mieszkańców wsi. To wted...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Polonistyka"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy